08 sierpnia

08 sierpnia

"Rdza" Jakub Małecki

Tak się składa, że dokładnie rok temu pisałam na blogu o "Dygocie" Jakuba Małeckiego, który wtedy zrobił na mnie spore wrażenie. Teraz jestem po lekturze "Rdzy" i mimowolnie porównuję obie te powieści. Która okazała się dla mnie lepsza?

jakub małecki


„Rdza”

Jakub Małecki

Wydawnictwo SQN

2017 rok

284 stron

Bo co to jest za wielka sztuka chodzić po ciemku, jak się ciemności nie boisz? Sztuka jest chodzić po ciemku, jak się od tego cały człowiek trzęsie. To jest wielkie szczęście, bać się, Szymuś. Tylko wtedy można pokazać, że się jest odważnym.

Baśniowy prowincjonalizm

Po śmierci rodziców na skutek wypadku samochodowego, siedmioletni Szymon trafia pod opiekę swojej babci, Tosi, która jest kobietą chłodną, niedostępną. Odtąd będą musieli ułożyć sobie wspólne życie ze sobą, bez osób, które stracili. Odtąd oboje noszą piętno krzywdy i smutku.

Akcja "Rdzy" biegnie dwutorowo - przedstawione są czasy współczesne i te, które miały miejsce aż od wybuchu II wojny światowej. Przez to też budowa samej powieści staje się intrygująca, autor znakomicie połączył te dwie linie, tekst czyta się z zaciekawieniem, doszukuje się powiązań, by ostatecznie otrzymać satysfakcjonujące zakończenie, które scala wszystko spójną klamrą. To zdecydowanie mocna strona tej książki - ciąg fabularny i struktura są dobrze dopracowane, czytelnik łatwo zagłębia się w wydarzenia, skupia się na bohaterach i stopniowo ich poznaje.

Jakub Małecki, podobnie jak w "Dygocie", w oryginalny, nieco baśniowy, senny sposób ukazuje polską prowincję, a na tle tejże prowincji opisuje losy ludzi. Gdzieś w oddali dzieje się wielka historia, jak na przykład II wojna światowa, ale w tym właśnie miejscu, w małej wsi, inne wydarzenia mają swój rytm, i chociaż wojna odciska mocne piętno na mieszkańcach to jednak jest tylko bodźcem do tego, co dzieje się z bohaterami.

To mikroświat, któremu Małecki, a także czytelnik, przyglądają się przez lupę. To w tym małym obszarze dzieją się rzeczy dramatyczne, a każdy z bohaterów przeżywa własny smutek, doznaje  straty i na swój sposób próbuje się ze swoim piętnem czy też pokrywającą go rdzą, borykać. Piękna dziewczyna, która zostaje porzucona tuż przed ołtarzem i chłopak, który traci zdolność mowy na skutek upadku z topoli. Dziecko, któremu Bozia zabrała rodziców i teraz boi się, że samo przez Bozię zostanie porwane. Starsza kobieta, która przeżywszy swoje lata, sama chce wybrać moment swojej śmierci.

Emocje

Odnoszę wrażenie, że "Rdza" to przede wszystkim powieść o ludzkich uczuciach. Poprzez opis przeróżnych bohaterów, zarówno tych pierwszoplanowych, jak i tych pomniejszych, autor przedstawił cały wachlarz uczuć, tych prostych, związanych z instynktem oraz bardziej złożonych, które trudno jednoznacznie określić. Jest smutek, tęsknota, ból po stracie bliskich, jest szczęście, miłość, oczekiwanie. To jakby kocioł emocji, gdzie wszystko się ze sobą miesza, waży, bulgocze. Tylko, że to, co inni pisarze mogliby przedstawić z nadmiernym patosem i dramatyzmem, Małecki nie tyle pomniejsza, co koncentruje i podaje w esencjonalnej formie. Siła jego przekazu tkwi w prostocie z jaką przedstawia zawiłe i ogromnie bolesne uczucia.

Powieść przez to skondensowanie łatwo trafia do czytelnika, zawarte w niej emocje znajdują swój oddźwięk, a wydarzenia, dotyczące bohaterów poruszają jeszcze bardziej. Ich wzajemne relacje, chociażby między Szymonkiem a jego babcią, Tosią, są trafnie opisane. Stopniowo buduje się między nimi nić porozumienia, szczególnie wtedy, gdy przestraszone dziecko opowiada o swoim strachu przed nachodzącą go w nocy Bozią, która zabrała do siebie jego rodziców i po niego też ma zamiar przyjść. Babcia od razu deklaruje, że obroni chłopca, że zastrzeli Bozię, gdy tylko ta się zjawi. Niezwykłe, prawda?

Jednoznacznie nie potrafię określić, która książka, z dotychczas przeze mnie przeczytanych, autorstwa Jakuba Małeckiego spodobała mi się bardziej. Ogromnie cenię pisarza za warsztat i dającą się wyczuć w tekście wrażliwość. "Rdza" to kunsztowna kompozycja, niczym równo nanizane paciorki jarzębiny na nitce, "Dygot", choć nie tak idealny w formie, nie tak wyważony i okrzesany, to jednak mocniej działał na emocje. Jeśli więc macie okazję to porównajcie sami, ponieważ po prozę Małeckiego naprawdę warto sięgnąć.

jakub małecki


W skrócie o "Rdzy":


  • W 2017 roku książka zdobyła nominację portalu Lubimy Czytać w kategorii Książka Roku.
  • Polska prowincja ukazana w ciekawy, niebanalny sposób.

Czy warto?

Dla wielbicieli prozy Jakuba Małeckiego jest to na pewno książka, którą należy przeczytać. Autor, jak mało kto, potrafi zachwycić prostotą, wrażliwością i tą odrobiną wyjątkowości, która sprawia, że powieść jest niezwykłym zwierciadłem rzeczywistości i kwintesencją ludzkich uczuć. Polecam!

A jeśli zainteresowała Cię ta książka, to ta również może Ci się spodobać:





5 komentarzy :

  1. Ja niestety byłam trochę rozczarowana "Rdzą", nasłuchałam si o autorze tyle dobrego, a ostatecznie okazało się, że nic mnie nie porwało. Wszystko wskazywało na to, że to książka idealnie dla mnie - dwutorowa akcja, II wojna światowa, coś poszło nie tak. Może wpływ na to miał fakt, że słuchałam książki w formie audiobooka, tak czy siak trochę się wynudziłam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno stwierdzić czy to jednak, mimo wszystko, książka nie dla Ciebie, czy rzeczywiście jest to wina audiobooka? Czytałaś inne powieści tego autora?

      Usuń
  2. Też wiele już słyszałam o książkach autora i mam je w planach. Tę również chcę przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To kolejna pozytywna opinia nt. tej książki. Chyba czas w końcu zabrać się za "Rdzę". Tym bardziej, że "Dżozef" tego autora bardzo mi się spodobał ;)

    OdpowiedzUsuń