02 marca

02 marca

212. "Surogatka" Louise Jensen


Chęć posiadania dziecka jest dla niektórych kobiet ogromna i przytłaczająca. Małe ubranka, mięciutkie kocyki, delikatny zapach dziecięcej oliwki wywołują u nich potężną falę emocji. Nie ważne, czy decyduje o tej potrzebie zwierzęcy instynkt przedłużenia gatunku i odwieczna, nieujarzmiona moc natury. Dla tych chwil, kiedy będą trzymać w swoich ramionach to małe, bezbronne życie, tulić do siebie delikatną istotkę, są gotowe na wszystko.



louise jensen

„Surogatka”

Louise Jensen

tłumaczenie: Aga Zano

Wydawnictwo Burda

2018

400 stron

Na języku czuję smak mrozu i nadziei. Prawie dziesięć lat. I teraz, tuż przed okrągłą rocznicą, los znów popchnął nas ku sobie. To musi być dobry znak, prawda?

Fabuła

Kat i Nick to szczęśliwe, kochające się małżeństwo, wiodą spokojne, ustabilizowane życie, ale ich największym pragnieniem jest posiadanie dziecka. Niestety, Kat nie może zajść w ciążę, a wraz z kolejną, nieudaną próbą adopcji ich wspólna wizja stworzenia ciepłego, rodzinnego domu coraz bardziej się oddala. Gdy na ich drodze pojawi się dawna znajoma, nie tylko przyniesie ze sobą szansę na upragnione dziecko, ale przede wszystkim przypomni o tragicznych wydarzeniach sprzed lat.

Louise Jensen i jej thrillery psychologiczne

Z prozą Louise Jensen zetknęłam się po raz pierwszy, czytając "Surogatkę", ale nie obce były mi jej poprzednie książki - "Siostry" i "Prezent", które cieszą się dużą popularnością wśród fanów thrillerów psychologicznych. Odbiorcami jej książek są przede wszystkim kobiety, ponieważ autorka porusza tematy mocno z kobietami związane i widziane z perspektywy kobiety, jak w przypadku omawianej powieści. "Surogatka" to już trzecia publikacja Jensen i wydaje mi się, że odniesie podobny sukces, jak poprzedniczki. Nie da się ukryć, że mamy tutaj do czynienia z mocną, pełną emocji, szaleńczych pragnień i latami skrywanych tajemnic, historią.

Zagadki z przeszłości

Główną bohaterkę poznajemy w momencie, gdy dowiaduje się, że już druga planowana adopcja nie dojdzie do skutku, a w jej życie ponownie wkrada się przyjaciółka sprzed lat, z którą Kat była mocno związana. Co takiego wydarzyło się w ich przeszłości, że ich relacje naznaczone są nieufnością, niewypowiedzianymi oskarżeniami? Louise Jensen zgrabnie lawiruje w snutej przez siebie historii, przeplata wątki dotyczące czasów teraźniejszych, jak i tych sprzed dekady. Sprytnie ujawnia czytelnikowi tropy, a jednocześnie podsuwa błędne podejrzenia, tak, by do ostatnich stron tkwił w swoich przewidywaniach. Na końcu pisarka odkrywa wszystkie karty, wyjmuje asy z rękawa i królika z kapelusza - czeka nas spore zaskoczenie. Dzięki takim zabiegom finał okazuje się być inny od tego, jaki zakładaliśmy. Jestem z natury podejrzliwa i nie są mi obce nieprzewidziane twisty fabularne, jednak szczerze muszę przyznać, że udało się autorce wywieźć mnie w pole. Brawo, pani Jensen!

Co jesteś w stanie zrobić, by zdobyć to, o czym marzysz?

Nie jestem religijna, ale w takich chwilach zastanawiam się, czy Bóg istnieje. Czy chce mnie ukarać za to kim byłam, nie widząc osoby, którą jestem teraz. Zastanawiam się, czy na to zasługuję, ale nawet przez sekundę nie myślę, żeby się poddać. Kładę sobie królika na kolanach. Głaszczę go po uszach, wsłuchuję się w delikatny szelest i już wiem.Nie mam pojęcia, jak to zrobię, ale będę miała dziecko. Choćby miało mnie to zabić. 

Powieść skupia się mocno na uczuciach głównej bohaterki, ale nie tylko ona przeżywa swoje dramaty i nie tylko ona skrywa tajemnice, które skrzętnie chowa przed najbliższymi. Autorka wyraziście odmalowała desperację, silną, wręcz obsesyjną potrzebę posiadania dziecka za wszelką cenę. Świadomie budowała napięcie, starając się nie ujawnić zbyt wiele. Czy dawna znajoma nie ukrywa przed Kat jakiejś tajemnicy? Czy Lisa nie chce w pewien niezwykle wyrafinowany sposób zemścić się na przyjaciółce za to, co wydarzyło się dziesięć lat wcześniej? Zbliżająca się rocznica tamtych wydarzeń może być pretekstem do tego, by w końcu wyrównać ze sobą rachunki. Fabuła opowiedziana jest w większości przez Kat, przez co mamy dokładny wgląd w to, co ją motywuje, jakie są jej emocje.

Całość zepsuła nieco końcówka - sam finał, który powinien być zwieńczeniem stopniowo budowanego napięcia, wisienką na torcie, okazał się trochę naciągany i odniosłam wrażenie, że autorce zabrakło na niego lepszego pomysłu. Nadal jest zaskakujący i robi niemałe wrażenie, ale po tak dobrym wprowadzeniu oczekiwałam czegoś więcej, idealnego dopięcia wszystkich, poruszanych w książce wątków.

Sama lektura "Surogatki" to naprawdę przyjemność, zwłaszcza dla kogoś, kto lubi thrillery psychologiczne z niejednoznacznymi bohaterami i sekretami z przeszłości. W dodatku sam motyw surogacji czy bezpłodności jest dość oryginalny i wplecenie go w fabułę dodaje powieści ciekawszego, głębszego wymiaru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz