10 stycznia

10 stycznia

201. Gdy tytuł książki mówi ci niewiele, a właściwie wszystko... | "O dziewczynce, która połknęła chmurę tak wielką jak wieża Eiffla" Romain Puertolas

Jak się zapewne domyślacie wybór takiej właśnie lektury, nie mógł być przypadkowy. Ten obiecujący, ale także bardzo tajemniczy i intrygujący tytuł sprawił, że po prostu nie miałam innego wyjścia, jak tylko sprawdzić, co też się za nim kryje. Poza tym, wiecie, Paryż, chociażby w takiej malutkiej wzmiance, zawsze mnie urzeka i kusi.




recenzja

"O dziewczynce, która połknęła chmurę 

tak wielką, jak wieża Eiffla"

Romain Puertolas

tłumaczenie: Agnieszka Rasińska-Bóbr

2016
228 stron
Sonia Draga


- Podsumowując, pana listonosz, który jest listonoszką, wpadł pewnego pięknego dnia do wieży kontrolnej w kostiumie kąpielowym, mimo, że najbliższa plaża oddalona jest o setki kilometrów, i poprosił, by pozwolił mu pan, żeby wystartował z lotniska, machając skrzydłami jak kura.
- Dość dobrze to pan podsumował, tak.
- I pomyśleć, że mój listonosz przynosi mi jedynie rachunki...

Fabuła 

Providence Dupois to piękna, trzydziestoletnia listonoszka, która wybiera się w podróż z Paryża do Marrakeszu. Ma stamtąd przetransportować do Francji adoptowaną córkę, chorą na mukowiscydozę, Zaherę, której pozostało niewiele czasu, a jej jedynym ratunkiem jest specjalistyczna opieka w Europie. Niestety, przed planowanym lotem budzi się islandzki wulkan, a jego pył skutecznie paraliżuje ruch lotniczy. Providence jest jednak bardzo zdeterminowana. Za wszelką cenę chce się dostać do swojego ukochanego dziecka, nawet jeśli będzie miała polecieć sama, bez użycia maszyny.

Tytuł, który intryguje

Jak się okazuje, autor – Romain Puertolas, francuski pisarz z hiszpańskim pochodzeniem – ma widoczną słabość do oryginalnego nazywania swoich powieści. Jego poprzednia książka - „Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea” - to również przykład twórczej fantazji, a także całkiem dobrego stylu, ponieważ zebrała już sporo wyróżnień i pochlebnych recenzji. Puertolas, zachęcony sukcesem, poszedł o krok dalej i wydał „O dziewczynce, która połknęła chmurę tak wielką, jak wieża Eiffla” i nie dość, że popularnością prześcignął poprzednią książkę, to jeszcze potwierdził swoją pozycję niebanalnego i obiecującego artysty.

Twórczość made in France

Rozpoczynając czytanie książki, nie spodziewałam się niczego, sam tytuł był wystarczająco pokręcony i niejasny, więc nie zagłębiałam się w szczegóły dotyczące opisu. Sama fabuła jest jednak dość specyficzna – opowieść, którą snuje młody pracownik lotniska jest tak niezwykła, niemalże bajkowa, kompletnie odrealniona, że trudno na początku wpasować się w ten styl opowiadania, prowadzonego nieco naiwnie, niczym w książkach dla dzieci. Ta naiwność jest jednak uzasadniona, jak dowiadujemy się na końcu powieści. Na początku muszę przyznać – miałam pewien problem z taką formą narracji, by po chwili dać się porwać akcji, zaakceptować dziwne, absurdalne zdarzenia i takim sposobem, doczytawszy do końca, odkryłam zawartą w tej niepozornej książeczce prawdę.

Co ciekawe, rzeczywistość przelata się tutaj z kompletną fikcją. Na pewno pamiętacie to niezwykłe, ale także groźne wydarzenie, kiedy to spokojny do tej pory islandzki wulkan wypuścił w atmosferę chmurę pyłu, która wywołała totalny paraliż w ruchu lotniczym. Na podstawie faktycznych wydarzeń Puertolas zbudował swoją historię z kobietą, która w desperacji przeszła przyspieszony kurs latania u tybetańskich mnichów, mieszkających w Wersalu i słuchających Julio Iglesiasa; z dzieckiem, w którego małych płucach zagnieździła się zdradziecka chmura, ogromna i przygniatająca. To brzmi już wystarczająco niedorzecznie, prawda?

Jeśli oglądaliście film „Amelia” Jean-Pierre Jeuneta to prawdopodobnie jesteście w stanie sobie wyobrazić, w jakim stylu jest napisana ta powieść, możecie wyczuć jej atmosferę. Mogę się także założyć, że jeśli to francuskie dzieło kinematografii spodobało się Wam, to podobnie będzie także z „O dziewczynce, która połknęła chmurę tak wielką, jak wieża Eiffla”. Ta książka jest jak świeży croissant lub delikatny suflet – lekka, przyjemna i na wskroś francuska. Pomimo swej lekkości ma odrobinę smutku, jak się okazuje, jest poruszająca i głęboka. Wydaje mi się, że Francuzi potrafią łączyć takie sprzeczności w niebanalny i specyficznie uroczy sposób.

Miłość i determinacja

Bo życie jest trochę jak majonez. Składa się z rzeczy prostych, jak żółtka czy oliwa, i nie wolno nic robić na siłę - wtedy regularny wysiłek zamieni je w najbardziej smakowitą mieszankę.
Zastanawiacie się pewnie, o czym jest tak naprawdę ta książka? Bo na pewno nie o tybetańskich mnichach, poszukujących prawd życiowych w tekstach Julio Iglesiasa. „O dziewczynce, która połknęła chmurę tak wielką, jak wieża Eiffla” to powieść o miłości, o jej sile, dzięki której można pokonać wiele rzeczy, ale także o sile, która w starciu z rzeczywistością czasami okazuje się niewystarczająca. O niespotykanej determinacji i oddaniu, a także o tym, jak tę okrutną rzeczywistość pokonać i zmienić. Także o tym, że rodzicielskie uczucie do dziecka nie musi być związane z naturalną opieką nad własnym potomstwem, ale także ze świadomym wyborem.

Książka Romaina Puertolasa to zdecydowanie dobra propozycja dla tych, którzy cenią sobie lekkie, ale nie pozbawione głębszego sensu powieści, którzy lubią oryginalne połączenie humoru i abstrakcji z chwytającą za serce fabułą. Prawdziwą przyjemność z czytania „O dziewczynce, która połknęła chmurę tak wielką, jak wieża Eiffla” znajdą także ci, którzy nie boją się naiwnych i nieco absurdalnych historii z drugim, niekoniecznie wesołym dnem.




3 komentarze:

  1. Nie czytałam wielu książek pisanych przez francuskich autorów ale wszystkie które wpadły w moje ręce bardzo mi się podobały :) Odpowiada mi taki klimat i styl pisania, do tej pory pamiętam jak przyjemnie czytało mi się "Czekoladę".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czekoladę" również bardzo lubię :) Serdecznie polecam "O dziewczynce, która połknęła chmurę tak wielką jak wieża Eiffla" - ta książka powinna się Tobie spodobać :)

      Usuń