24 stycznia

24 stycznia

206. "Kredziarz" C.J. Tudor - recenzja

Chwytając za książkę "Kredziarz" C.J. Tudor najważniejszą kwestią, jaka mnie interesowała była ta: czy powieść jest tylko nadmuchanym przez sprawny marketing i mocną promocję balonikiem czy faktycznie udanym debiutem? Z drugiej strony, coś w tym debiucie musi być, skoro machina promocyjna książki ruszyła tak energicznie i zachęcająco.



recenzja


"Kredziarz"
C.J. Tudor


2018
384 strony
Wydawnictwo Czarna Owca

Eddie Munster, Gruby Gav, Mickey Metal (przez ogromny aparat na zębach), Hoppo (David Hopkins) i Nicky. To była nasza banda. Nicky nie miała ksywki, bo była dziewczyną, choć ze wszystkich sił starała się nią nie być. Przeklinała jak chłopak, wdrapywała się na drzewa jak chłopak i umiała się bić prawie jak chłopak. Ale wyglądała jak dziewczyna. Bardzo ładna dziewczyna o długich rudych włosach i bladej cerze posypanej drobnymi brązowymi piegami. Nie żebym się jakoś specjalnie przyglądał.

Fabuła

Kończą się wakacje, a Eddie wraz ze swoimi przyjaciółmi cieszą się ostatnimi dniami przed rozpoczęciem szkoły. Do ich spokojnego, małego miasteczka  przyjeżdża nowy nauczyciel, osobliwa postać, która nasuwa Eddie'emu pomysł na ciekawą zabawę - rysowanie tajnych znaków kredą. Życie paczki znajomych jednak zmienia się, gdy owe tajemnicze znaki doprowadzają ich do lasu, gdzie znajdują rozczłonkowane zwłoki młodej dziewczyny.

Udany debiut

C.J. Tudor to mieszkająca w Wielkiej Brytanii była prezenterka telewizyjna i lektorka, od pewnego czasu również pisarka, ponieważ jej pierwsza powieść od 9 stycznia podbija serca czytelników na świecie, a od 28 lutego przewidziana jest jej premiera w Polsce. Zapewniam Was, że jest na co czekać, o czym już teraz łatwo mogą nas przekonać liczne recenzje, umieszczone między innymi na Goodreads, a także pochlebne komentarze innych autorów.

Aż strach pomyśleć, jak przyjdzie nam oceniać jej kolejne książki, ponieważ w "Kredziarzu" dała znakomity pokaz swoich możliwości, zaś przy zdobytym doświadczeniu, pani Tudor niewątpliwie dopiero w pełni pokaże na co ją naprawdę stać.

Bardziej "To" czy "Stranger things"?

Już od samego opisu nasuwają się nam pewne skojarzenia. Lata osiemdziesiąte, grupka jeżdżących na rowerach dzieciaków, małe spokojne miasteczko, makabryczna zbrodnia. Kto pomyślał o kultowej powieści "To" Stephena Kinga, czy też o bijącym rekordy popularności serialu? "Kredziarz" znakomicie wpisuje się w taką tendencję czy też swoisty trend do ukazywania sielankowego dzieciństwa skonfrontowanego z makabrą i złem. Na pewno nawiązuje do twórczości mistrza grozy, chociaż jest to wersja złagodzona, nie budzi tak skrajnych emocji, ale z pewnością dostarcza niezapomnianych wrażeń.

Wchodząc w powieść pani Tudor bardziej szczegółowo, roztrząsając każdy detal, można tych subtelnych podobieństw znaleźć całą masę, ale łatwo też dostrzeżemy znaczne różnice. Przede wszystkim tajemniczy Kredziarz nie jest postacią na miarę przerażającego do szpiku kości Pennywise'a, a też klimat grozy w porównaniu do "To" jest znacznie łagodniejszy. C.J. Tudor ciekawie połączyła wątki kryminału, thrillera, a także lekkiego suspensu. Nadała także swojej historii innego znaczenia.


Każdy ma coś do ukrycia


Akcja "Kredziarza" dzieje się na dwóch płaszczyznach - rok 1986 oraz 2016, czyli trzydzieści lat po tragicznych wydarzeniach. Poznajemy głównie Eddie'ego, który jest narratorem powieści, z jego perspektywy, zaledwie kilkunastoletniego chłopca, obserwujemy zarówno dziejące się wydarzenia jak i innych bohaterów oraz mieszkańców małego, angielskiego miasteczka. Sielankowe wakacje zostają brutalnie przerwane i odtąd życie będzie toczyło się już innym biegiem. Z jakimi demonami przyjdzie się jednak zmierzyć Eddie'mu?

C.J. Tudor potrafi przykuć uwagę czytelnika, potrafi budować napięcie, gładko prowadzić akcję i urwać ją w takim momencie, że nie możemy doczekać się dalszego ciągu. Nie ważne czy cofamy się w czasie do lat 80. czy towarzyszymy głównemu bohaterowi we współczesności. Na obydwóch płaszczyznach fabuła jest tak samo wciągająca, a żadne zdarzenie nie nie błahe i zbędne. W końcu wszystkie elementy układanki łączą się w spójną, satysfakcjonującą całość.

Intryguje również portret owej małej, zamkniętej społeczności, pozornie zgodnej i zupełnie zwyczajnej. Tymczasem pod owym pozorem kryją się sekrety, kryją się mroczne emocje, czai się zło, które może przybrać postać najmniej oczekiwaną. Tutaj każdy ma swoje grzechy, mniejsze lub większe, błahe lub wręcz mordercze i nic nie jest tym, co możemy z góry zakładać. C.J. Tudor wywija tę podszewkę prowincjonalnej miejscowości i ukazuje cały brud i wszystkie nikczemne sprawki.


Trochę o zakończeniu

Tyle się naczytałam w opiniach o "Kredziarzu" o szokującym i mocnym zakończeniu, że nastawiłam się na coś, co wbije mnie w fotel lub nawet przyprawi o przedwczesny zawał serca. I bardzo chciałabym Wam napisać, że tak właśnie się stało. Jednak nie zrobię tego. Od początku powieści wybrałam sobie teorię, która się całkowicie sprawdziła, więc nie poczułam się zaskoczona. Przez to też nie odebrałam tego zakończenia jako satysfakcjonującego, trochę wręcz mnie rozczarował w porównaniu do całej reszty. To powinien być mocny punkt kulminacyjny, wstrząs i idealne podsumowanie całości w jednym. A nie było.

Śmierć dotykała innych ludzi, nie naszych rówieśników, a zwłaszcza nie tych, których znaliśmy.Była odległa i abstrakcyjna, ale na pogrzebie Seana Coopera chyba pierwszy raz zrozumiałem, że tak naprawdę czai się tuż za rogiem. Jej najsprytniejsza sztuczką było przekonanie wszystkich, że jej nie ma - a była to tylko jedna z wielu sztuczek, jakie skrywała w swoim zimnym, ciemnym rękawie.


"Kredziarz" C. J. Tudor to znakomity debiut, niezwykle udany i obiecujący. Styl pisarki, dzięki lekkości i swobodzie oraz delikatnej ironii jest tym, co czyta się chętnie i z niekłamaną przyjemnością. Biorąc pod uwagę jej zdolności do żonglowania suspensem i odpowiedniego budowania napięcia w połączeniu z intrygującym i bardzo niejednoznacznym odmalowaniem swoich postaci, to mamy do czynienia z fantastyczną pisarką.


15 komentarzy:

  1. Ta książka jest już wszędzie :D Widzę ją na facebooku, na instagramie, na snapie, więc w końcu postanowiłam przeczytać jakąś recenzję dotyczącą tej książki noi stwierdzam, że chyba jest warta zachodu. Na pewno po nią sięgnę.
    Zapraszam do mnie
    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, a ja podchodzę do takiej promocji jak do jeża, okazało się, że lektura całkiem niezła, więc nie było się czego bać ;)

      Usuń
  2. O kurka, chyba muszę przeczytać! Trochę się bałam jakiejś makabry, ale jednak teraz, po Twojej recenzji, czuję się zaintrygowana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Makabry tu niewiele, a klimat jest całkiem intrygujący i nieco mroczny, więc spokojnie można czytać :)

      Usuń
  3. Kurcze, brzmi ciekawie i chyba się skusze jak najszybciej to możliwe by poznać te książkę. Coś mnie do niej ciągnie, tylko pytanie co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, jest w tej książce coś intrygującego ;)

      Usuń
  4. Naoglądałem się Hitchcocka, naczytałem kryminałów, to zakończenie wydało mi się raczej sztampowe. To już było. Ale z drugiej strony trudno wymyślić coś naprawdę oryginalnego, a "Kredziarza" czytało się naprawdę dobrze. Pozdrawiam, Paweł z http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, zakończenie łatwo przewidzieć, zwłaszcza jeśli ma się doświadczenie z takim gatunkiem ;) A książka jest mimo to wciągająca :)
      Pozdrawiam,
      Linda

      Usuń
  5. Ooo, brzmi świetnie! :D I podobieństwo zarówno do 'To' i "Stranger things' To jeszcze lepiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, podobieństwo jest dosyć duże :)

      Usuń
  6. Książka jest wszędzie, też miałam okazję ją przeczytać:) Można się obawiać, że za tak duża promocją nie pójdzie dobra powieść, ale w moim przypadku przyjemnie się zaskoczyłam. Książka mi się ogromnie spodobała, o czym piszę w swojej recenzji. Jeśli masz ochotę to zapraszam:) http://apetyczneksiazki.blogspot.com/2018/01/przedpremierowo-kredziarz-cj-tudor.html P.S piękny i interesujący blog, zaobserwowany tu i na IG:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem książka bez wielkich rewelacji, troszkę akcja marketingowa na wyrost, ale bardzo przyjemnie się czytało i z przyjemnością zobaczę, jak rozwija się autorka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Warto przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie na temat tej książi - mi osobiście zakończenie przypadło do gustu, szczególnie ostatnie kilka stron :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również sięgając po książkę bałam się, że to będzie tak jak w przypadku "Dziołszki z pociągu" tylko marketingowy show. Jednak książkę bardzo dobrze się czyta i ten debiut w mojej ocenie jest bardzo dobry. :)

    OdpowiedzUsuń