11 grudnia

11 grudnia

191. Seria "Opowieści o małej jabłonce" Ludwig Hellmann

Małe, niepozorne drzewko to nieczęsty bohater dziecięcych bajek, szczerze mówiąc, jak dotąd nie spotkałam się z takim wyborem na główną postać, ale okazuje się, że już po przeczytaniu pierwszej książki z serii o małej jabłonce, może okazać się nam bohaterem jak najbardziej odpowiednim.

„Opowieści o małej jabłonce. Jak wszystko się zaczęło”
„Opowieści o małej jabłonce. Jak drzewko stało się drzewem”
Ludwig Hellmann


Wydawnictwo Skrzat
2017
155 stron
131 stron


„Jabłonka zadowolona z tego, że ma wielu przyjaciół, przespała spokojnie całą zimę. Niechętnie dała się wybudzić wiosennym promieniom. Jeszcze zaspana mrużyła oczy przed słońcem. Niebawem dookoła drzewka zazieleniły się łąki i pola. Jabłonka z mnóstwem wiązek kwiatowych wyglądała jak wielka i błyszcząca śnieżna kula.”

recenzja


Od nasionka do drzewa

Pewnego dnia, z małego nasionka, przez przypadek rzuconego na ziemię, wyrasta roślinka, rozpoczyna się jej długa droga – od drobnego, wiotkiego pędu do rozłożystego, dostojnego drzewa. Jabłonka musi nauczyć się żyć w świecie, który nie zawsze jest jej przychylny, może jednak liczyć na pomoc swoich przyjaciół, a może sama także poratuje ich w potrzebie?

Książki z serii Ludwiga Hellmanna - „Opowieści o małej jabłonce” - to krótkie opowiadania, które składają się na historię drzewa, jego życia wśród zmieniającej się cyklicznie przyrody, wśród różnorodnych stworzeń, takich jak sympatyczny jeż Węszynosek, bojaźliwa myszka Szarutka czy temperamentna wiewiórka Puszelina. Ich wzajemne relacje pięknie ukazują dziecku nie tylko świat natury i rządzące nią prawa, ale także przybliżają mu takie pojęcia jak wzajemne zaufanie, pomoc i zależność, a przede wszystkim – przyjaźń, która niesie radość i sprawia, że zawsze możemy liczyć na czyjąś obecność czy wsparcie w potrzebie.

Eko-opowiadania

W przypadku „Opowieści o małej jabłonce" nie można nie wspomnieć o oprawie wizualnej – ilustratorką jest Justyna Hołubowska-Chrząszczak, która znakomicie oddała charakter każdej postaci, zachowując przy tym ciepłą, idealną dla młodego czytelnika otoczkę. Twarda oprawa sprawia, że chętnie sięga się po te książeczki, a ilustracje w środku uprzyjemniają lekturę. Samych obrazków nie jest może za dużo, ale mamy tutaj do czynienia z niemałą ilością tekstu. Chociaż tak naprawdę każda strona jest choćby minimalnie ozdobiona, co dowodzi dbałości o szczegóły. Opowiadania są krótkie, około 4-6 stronicowe, dzięki czemu idealnie wpasują się w wieczorne czytanie przed snem. Osobiście zwracam także uwagę na czcionkę i cieszę się, że dla mojego czytającego sześciolatka jest jak najbardziej odpowiednia – prosta, w miarę duża i czytelna. Sądzę, że seria „Opowieści o małej jabłonce” to znakomity pomysł na prezent, zwłaszcza w okresie świąteczno-zimowym miło będzie poczytać o kwitnących drzewkach i przeróżnych stworzonkach, ciesząc przy tym oczy urokliwymi, wręcz bajkowymi ilustracjami.

Przyrodnicze opowiadania Ludwiga Hellmanna mogą być znakomitym pretekstem do tego, by zaszczepić w dziecku wrażliwość na otaczający go świat. Po ich przeczytaniu prawdopodobnie już inaczej spojrzy na drzewo, zrozumie procesy, jakie w nim zachodzą i zależności istniejące w świecie przyrody. Wszystko to, oczywiście, odpowiednio przedstawione i zobrazowane, tak, by młody czytelnik, chłonąc ciekawe przygody małego, sympatycznego drzewka, nie zorientował się, że przy okazji wpaja sobie nowe informacje.

Dla mnie seria o jabłonce to zdecydowanie fantastyczna, mądra i wartościowa lektura dla dzieci – różnorodni bohaterowie, poznawanie ich życia, zwyczajów, cykli natury – to coś, co zrobi wrażenie nie tylko na młodych miłośnikach przyrody. Dla Jeremiego to także świetna, pełna uroku opowieść, która sprawia mu masę radości – świadczy o tym jego szczery entuzjazm, gdy na wieczorne, tradycyjne pytanie: „Co dzisiaj czytamy?” odpowiada natychmiastowym okrzykiem: „O jabłonce!”

Inne książki w Książkowym Klubie Ignasia i Jeremiego znajdziecie - TUTAJ

recenzja

recenzja



3 komentarze:

  1. Lubię takie wartościowe książki dla dzieci. Muszę się im przyjrzeć bliżej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie piękne te książeczki *.*
    DLACZEGO ja nie mam dzieci?! Przecież to niedopuszczalne, tyle dobroci mnie omija :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię od czasu do czasu przeczytać jakąś tego typu książkę – coś lżejszego niż fantastyka i mniej bogate w schematy niż romans, a że w zamyśle dla młodszych, to już zupełnie inna sprawa :P Do tego przekonuje mnie oprawa graficzna, okładki są naprawdę bajeczne, więc tym bardziej będę się za nimi rozglądać gdzieś po księgarniach. A nuż nadarzy się odpowiednia okazja do przeczytania ;)

    Pozdrawiam cieplutko^^
    Książki bez tajemnic

    OdpowiedzUsuń