186. Życie rodzinne Krzysztofa Komedy | "Kumpel. O Komedzie, Zośce i innych" Tomasz Lach

Ojciec. Stary. Osoba, na której wsparciu ogromnie nam zależy, której pomoc, obecność i siła mogą być dla nas wspaniałym i niezrównanym obrazem miłości. Autorytet w wielu kwestiach, surowy obserwator naszego życia. Przyjaciel. Kumpel.



„Kumpel. O Komedzie, Zośce i innych”
Tomasz Lach

Wydawnictwo Muza
2017
510 stron

recenzja

„Być ze swojego Starego dumnym, mieć go za przykład tego, kim samemu chciałoby się być, i dążyć do zrealizowania swoich planów, czując na plecach to zachęcające klepnięcie, to największy z darów, jakie możemy otrzymać od naszych ojców.
Opowiem o Krzysiu. Już wiem jak”


Tomeczek, Zośka i Krzysiu

Szczęście posiadania takiego ojca, a dokładniej ojczyma, miał Tomasz Lach – gdy miał pięć lat w jego życie wkroczył  ktoś zupełnie wyjątkowy, niosący wsparcie, mobilizujący do działania, a w dodatku ktoś niezwykle utalentowany, Krzysztof Komeda. W książce „Kumpel. O Komedzie, Zośce i innych” Lach opisuje swoje dzieciństwo i dorastanie przy boku tego wyjątkowego człowieka, okres od wczesnych lat 50. do końcówki lat 60.

Krzysztof Komeda był wybitnym twórcą jazzowym, skomponował muzykę do wielu filmów, między innymi: „Do widzenia, do jutra”, „Nóż w wodzie” czy „Dziecka Rosemary”, którego najbardziej znany utwór „Kołysanka” jednocześnie przeraża i zachwyca. Jego życie skończyło się niespodziewanie, przebywając w USA, kiedy to pracował nad muzyką do filmu Polańskiego, uległ tragicznemu wypadkowi. Miał ogromny wpływ na polską szkołę jazzu, związany był z wieloma artystami tamtych lat.

Tomasz Lach stworzył zbeletryzowane wspomnienia o życiu rodzinnym, jakie stworzyli razem ze swoją matką, Zofią i Komedą. Jest to także obraz życia artystycznego w latach 50. i 60. - czyli czasy głębokiego PRL-u, siermiężnej, surowej rzeczywistości, ale także kuszącego Zachodu, który był jednocześnie bliski, a tak naprawdę oddzielony granicą trudną do pokonania. To wspomnienia chłopca, którego dni wypełnione były tęsknotą za matką, powracającą do syna co kilka miesięcy, by znów wyruszyć gdzieś w Polskę czy w świat, by towarzyszyć swojemu mężowi w licznych koncertach, rozjazdach. Wspomnienia chłopca, który od kulis obserwował życie nietuzinkowych artystów, będących dla niego licznymi ciociami i wujkami. Wspomnienia chłopca, który będąc dzieckiem z nieskrępowaną wyobraźnią i całym arsenałem przeróżnych pomysłów, co krok wpadał w jakieś tarapaty.

Życie artysty

Książkę „Kumpel” czyta się naprawdę rewelacyjnie – począwszy od stylu autora, lekkiego, inteligentnego, który miejscami jest zabawny, a innym razem poruszający, aż po same historie, liczne anegdoty, w całości ukazujące nam obraz rodziny nietypowej, artystycznej, nieco niestabilnej. Tomasz Lach dogłębnie odczuł konsekwencje takiego życia poświęconego sztuce – nieobecność matki, alkohol, zdrady, gwałtowne kłótnie, ciągłe zmiany szkół, miejsca zamieszkania. Z drugiej strony jego życie obfitowało w niezwykłe momenty i chwile, które na pewno wiele osób może mu zazdrościć – wsparcie ojczyma i jego autentyczna przyjaźń, podróże do miejsc, do których tylko nieliczni mieli dostęp, zetknięcia z takimi ludźmi jak Kalina Jędrusik, Piotr Skrzynecki czy Wiesław Dymny. Wspaniale się o tym czyta, a autor w znakomity sposób opowiada swoje anegdoty, snuje wspomnienia w zabawny, szczery sposób, dzięki czemu książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Niektóre opowiadane sytuacje są naprawdę przekomiczne, inne dogłębnie poruszają, jednak niezwykle prawdziwie i w sposób jaki nie odda żadna biografia, przedstawiają życie Tomka, który co chwilę wpadał w kłopoty, Zosi, która twardą ręką i silnym charakterem rządziła w domu i Krzysztofa Komedy, wybitnego artysty, który pozostawił po sobie ogromną spuściznę, wspaniałe standardy i dźwięki, których nie da się zapomnieć.

Sądzę, że książka spodoba się nawet tym, którzy z muzyką jazzową raczej się nie stykają na co dzień, a nazwisko Komedy kojarzy się im jak przez mgłę – to doskonały moment, by zapoznać się z tym wybitnym człowiekiem, a „Kumpel” daje tę możliwość jak żadna inna książka.


Inne zbeletryzowane wspomnienia znajdziecie tu: "Mademoiselle Chanel" C.W. Gortner


recenzja


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.


2 komentarze:

  1. Jestem dokładnie tą osoba o której piszesz na końcu - dzwony biją ale nie do końca wiem gdzie. Lubię raz na jakiś czas zabrać się za biografię kogoś o kim nie wiem praktycznie nic, tym bardziej jeśli jest napisana w ciekawy i zabawny sposób a nie jak encyklopedia. Dopiszę książkę do swojej listy, może Mikołaj się zlituje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście niewiele mam wspólnego z muzyką jazzową, ale zainteresowałaś mnie tą książką i chciałabym ją przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 love, coffee and books , Blogger