13 grudnia

13 grudnia

192. Oczekiwania | "Godziny" Michael Cunnigham

Godzina za godziną staramy się żyć, przeżywać nasze chwile, moment za momentem - z tych godzin składa się nasz los, jedna po drugiej - ciągną się w długim korowodzie życia. Ile odwagi potrzeba, by je wszystkie przetrwać, by niezmordowanie odmierzać swój czas?


„Godziny”
Michael Cunnigham


Wydawnictwo Rebis
2003
238 stron


„Oto, kim byłam. Oto, kim jestem – przyzwoitą kobietą z atrakcyjnym mieszkaniem, żyjącą w stabilnym i pełnym uczucia związku; kobietą, która wydaje przyjęcie. Kiedy wyruszysz zbyt daleko po miłość, myśli, odmawiasz sobie obywatelstwa w państwie, które stworzyłaś sama dla siebie. Kończy się tak, że pływasz od portu do portu.”
recenzja


Godziny

O powieści Micheala Cunnighama zrobiło się swego czasu bardzo głośno, a to za sprawą zdobytej Nagrody Pulitzera, a to dzięki świetnemu filmowi Stephena Duldry’ego z oscarową kreacją Nicole Kidman. „Godziny” to książka, która z całą pewnością zasłużyła na każdą nagrodę i pozytywną opinię – pomimo niepozornego wyglądu (trochę ponad 200 stron) niesie ze sobą spory ładunek emocjonalny.

Trzy kobiety, trzy historie, ujęte w zaledwie kilka ważnych, przełomowych godzin. Virginia, pisarka , starająca się spełniać oczekiwania otoczenia, pomimo walki z depresją i narastającym wewnętrznym buntem. Laura, pani domu, matka i żona, tkwiąca w związku, który nie daje jej satysfakcji. Clarissa, dojrzała kobieta, wydawca, nadal zakochana w byłym mężu, który choruje na AIDS. Trzy pozornie różne losy, które zespala ze sobą autor.

Oczekiwania

Gdybym miała w jednej chwili odpowiedzieć, o czym tak naprawdę jest ta książka to odpowiedziałabym: o oczekiwaniach. Każda z tych kobiet musi odgrywać jakąś ustaloną rolę, którą nakłada na nią społeczeństwo, rodzina, przyjaciele. Jednak, co w przypadku, gdy te oczekiwania są sprzeczne z ich uczuciami, z nich wewnętrznym niepokojem, który nie pozwala na półśrodki, na kompromisy i bierne poddawanie się losowi? Zaledwie kilka godzin z ich życia, pozornie błahe, codzienne zdarzenia, kupno kwiatów, przygotowanie kolacji, mimo to te godziny zaważą na ich dalszych losach, staną się punktem zwrotnym, zakrętem, za którym czeka niewiadome przeznaczenie.

Michael Cunnigham stworzył piękną, niezwykle misterną powieść, która zachwyca detalami, przemawia do czytelnika całym wachlarzem przeróżnych emocji, które kryją się gdzieś pod pozornie spokojną taflą. Na mnie książka zrobiła wrażenie teatralnej, może za sprawą kameralnych scenek, krótkiego czasu akcji. Może za sprawą tych nieuchwytnych relacji między bohaterami, delikatnych jak pajęczyna, które tak pięknie podkreśliłaby gra aktorska, niewypowiedziane emocje na deskach teatru. „Godziny” nie mają dosadnego, mocnego przekazu, są kunsztowne, delikatne i ulotne, a mimo to potrafią poruszyć.

Pani Woolf

Powieść scala postać pisarki, Virginii Woolf, a w tekście znajdziemy również sporo nawiązań do jednego z jej najpopularniejszych dzieł - „Pani Dolloway”. To bardzo zgrabny zabieg autora, by w każdą płaszczyznę czasoprzestrzeni, o której opowiada wpleść jakiś szczegół, drobny detal, który nakieruje nas na postać bohaterki wymienionej książki, bądź jej autorki. Dzięki temu owe płaszczyzny subtelnie się przenikają, nawiązują do siebie bardziej wymownie i łączą się w niewymuszoną, swobodną całość.

Myślę, że „Godziny” to książka niełatwa, wymagająca skupienia i czytania „na spokojnie”, warto dać jej czas, by uchwycić jej przekaz, dostrzec drobne niuanse, burzliwe uczucia, kryjące się pod warstwą codziennych zdarzeń na pozór nudnych i mało zajmujących. Zdecydowanie warto!


Podobne książki:
"Nie opuszczaj mnie" Kazuo Ishiguro




2 komentarze :

  1. Jak będę miała więcej czasu, który będę mogła poświęcić tej niełatwej książce to chętnie ją wtedy przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podobał mi się film, uwielbiam Virginię Woolf i nawet kupiłam tę książkę... nie wiem dlaczego jeszcze jej nie przeczytałam. Dobrze że przypominasz ;)

    OdpowiedzUsuń