181. Świąteczna, psia opowieść | "Psiego najlepszego" W. Bruce Cameron

„Psiego najlepszego
czyli BYŁ SOBIE PIES na święta”
W. Bruce Cameron

Wydawnictwo Kobiece
2017
281 stron
tłumaczenie: Edyta Świerczyńska

książka na święta

„Kiedy przygarniasz zwierzaka, musisz mieć świadomość, że kiedyś jego strata złamie ci serce. Psy są z nami tak krótko… To nasi przyjaciele, ale są z nami tylko dekadę, może półtorej, a potem odchodzą. O tym mówię. Ich strata jest nieuchronna i musimy pogodzić się z nią.”


Świąteczna opowieść

Na chwilę wyobraźcie sobie taką oto scenkę: oświetlona, pachnącą żywicą choinka, za oknem prószy śnieg, w kominku trzaskają palące się drewienka, w tle słychać delikatne nuty „Winter Wonderland”, a w koszyku baraszkują małe, słodkie szczeniaczki – jeżeli taki widok wywołuje u Was mimowolny uśmiech na twarzy to prawdopodobieństwo, że najnowsza książka Camerona wzbudzi u Was podobne odczucia jest naprawdę spore. Akcja rozpoczyna się w październiku i toczy aż do samych świąt, kiedy też następuje punkt kulminacyjny całej powieści. Mamy więc sporą dawkę bożonarodzeniowej atmosfery w iście amerykańskim stylu. Jakby tego było mało — główny bohater mieszka w położonej nieco z dala od miasteczka chatce, w otoczeniu lasu, więc wszystko komponuje się w piękny, ujmujący obrazek.

Pies w pakiecie

Josh nie ma w życiu łatwo – niedawno rozstał się ze swoją ukochaną dziewczyną, a w pracy nie dzieje się dobrze, w dodatku jego sąsiad prosi go o przysługę – opiekę nad psem przez kilka dni. Okazuje się, że pies jest suczką, w dodatku w ciąży, a Josh nie ma żadnego doświadczenia w kwestii opieki nad zwierzętami. Cały jego świat wywraca się do góry nogami, jednak nieoczekiwanie mężczyzna szybko zaprzyjaźnia się z czworonogiem.

Dla miłośników zwierząt

Poprzednia książka W. Bruce’a Camerona „Był sobie pies” została zekranizowana i do dzisiaj cieszy się dużą popularnością, zwłaszcza wśród miłośników szczekających i merdających ogonami zwierząt, ale mnie fala entuzjazmu do tej powieści ominęła, prawdopodobnie z tego względu, że z natury jestem bardziej kociarą. Kiedy jednak okazało się, że kolejna powieść tego autora zostanie wydana, ale w duchu świątecznym to nieco zmieniłam nastawienie i byłam ogromnie ciekawa całej historii. Myślę, że to tak, jak w przypadku filmów bożonarodzeniowych. Dzięki nim nabieramy tego ducha przygotowań i oczekiwania na te szczególne, grudniowe dni. „Psiego najlepszego” jest tą aurą wyraźnie przesiąknięta – od słodkiej, chwytającej za serce okładki po samą fabułę, która nastraja optymistycznie, uderza w czułą strunę naszego serca.

O stracie

Książka jest przede wszystkim o miłości do zwierząt, zwłaszcza psów, o ich oddaniu, o tym, co wnoszą ze sobą, wkraczając do naszego świata i jak ten nasz świat się dzięki ich obecności zmienia. To niezwykle trwały układ, który scala więź i poczucie odpowiedzialności. Josh na początku nie jest zachwycony tym, że nagle musi zająć się Lucy, tym bardziej że suczka jest w ciąży. Jednak jego nastawienie szybko się zmienia, wystarczy obecność psa, by jego życie, do tej pory niezbyt szczęśliwe, nabrało innego wymiaru. Tylko co się stanie w momencie, gdy z ukochanym zwierzakiem przyjdzie się rozstać, co w chwili, gdy ta więź będzie musiała się zerwać? Właśnie rozstania są też motywem powieści – nieuchronne, trudne, zmieniające wszystko, co do tej pory było dobrze znane i bezpieczne. „Psiego najlepszego” mówi właśnie o tym etapie, kiedy w życiu nadchodzi nieuchronna strata i nie ważne, czy jest to pożegnanie z wiernym przyjacielem, rozstanie z ukochaną osobą. Przedstawia je jako kolejny rozdział naszego życia, jako pewien punkt zwrotny, od którego musimy po prostu pójść dalej.

Książka, kocyk, kakao

Powieść niewątpliwie spodoba się miłośnikom zwierząt, na pewno zrozumie ją każdy, kto w swoim życiu posiadał oddanego czworonoga, historia poruszy, ale także nastroi optymistycznie. Czytelnicy, którzy lubią wątki miłosne, także znajdą coś dla siebie, ponieważ relacja między głównym bohaterem, a Kerri, która pracuje w schronisku — mocno się zacieśnia i ciekawie rozwija wraz z biegiem akcji. „Psiego najlepszego” czyta się z przyjemnością, ze względu na opisywane wydarzenia, jak i dzięki stylowi samego autora, który jest lekki i przejrzysty. Tak naprawdę książkę można pochłonąć w jeden chłodny wieczór, otulając się kocem i popijając kakao. Jeśli więc szukacie świątecznych, nastrajających optymistycznie historii to myślę, że książka Camerona Was nie zawiedzie.

Może spodobać Ci się także:
"Wilki" Adam Wajrak

"Ogród małych kroków" Abbi Waxman


książka na święta

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiece.



8 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że niedługo przeczytam tę książkę, jest już na mojej liście. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie podziel się koniecznie wrażeniami po lekturze :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Super recenzja. Będzie to kolejna pozycja do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi ciekawie, ale dla mnie jest stanowczo za wcześnie! A gdzie śnieg, gdzie choinka? :) Poczekam na bardziej zimowy klimat i dopiero zabiorę się za tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze śniegiem może być różnie, ale lektura znakomicie nadaje się na świąteczny czas :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Zapowiada się świetnie, zwłaszcza dla mnie - miłośniczki psów;) I jeszcze ten świąteczny klimat...;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham psy, więc książki autora są dla mnie idealne! Oby więcej takich! <3

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 love, coffee and books , Blogger