183. Opuszczony szpital i jego sekrety | "Dwa oblicza" Agnieszka Bednarska


„Dwa oblicza”
Agnieszka Bednarska


Wydawnictwo Zaklęty Papier
2017
302 strony

recenzja książki

„Czy puste szpitalne korytarze, zrujnowane sale, porzucone sprzęty medyczne i resztki osobistych rzeczy pacjentów, z których bliskości Sonia zdawała sobie sprawę, posiadały moc oddziaływania na żywe istoty jeszcze pod tym dachem pozostające?”



Fabuła

Sonia spodziewa się dziecka, a jej rodzice zdecydowali, że kiedy dziewczyna urodzi, sprzedadzą noworodka małżeństwu z Niemiec. Nasza bohaterka nie ma innego wyjścia, musi uciekać z domu, nie mając przy sobie nic, bez jakichkolwiek szans na pomoc. W pociągu poznaje starszą kobietę, Malwinę, która poruszona losem Sonii, postanawia przygarnąć ją pod swój dach. Dom, który ma zapewnić schronienie dla przyszłej matki i jej dziecka to opuszczony, wiekowy szpital, pełen korytarzy, pustych pokoi, kryjący w sobie całe mnóstwo strasznych sekretów i ludzkich cierpień.


Czytając opis „Dwóch oblicz” już wiedziałam, że ta książka jest dla mnie idealna – mroczny klimat, zagadki z przeszłości i ponury, nawiedzony budynek. Zdecydowanie trafia to w moje czytelnicze zainteresowania i cieszę się, że się nie zawiodłam. Napięcie jest mocno odczuwalne od samego początku, autorka nie daje zapomnieć, że dom, w którym znajduje się główna bohaterka, jest miejscem pełnym zagadek, kryjówek i ludzkich dramatów. Co więcej, aura tajemnicy i grozy nie słabnie aż do samego końca historii. Nawet jego nazwa – Dwa Oblicza – ma w sobie mroczne, ukryte piętno, w czym czytelnik, z każdą następną stroną, może się coraz bardziej utwierdzić. Pozostaje tylko pytanie: czy miejsca takie jak to są złe i tak też oddziaływają na mieszkających w nim ludzi, czy ludzie, którzy w nich żyją, naznaczają te zimne ściany swoim stygmatem szaleństwa?

Dwa Oblicza

Książka Agnieszki Bednarskiej to swoisty miszmasz gatunkowy – z początku losy Sonii przypominają nieco powieść obyczajową- poznajemy młodą kobietę, której życie znalazło się na ostrym zakręcie, to ona jest tutaj naszą główną postacią. Szybko jednak atmosfera zaczyna gęstnieć, pojawiają się nowe osoby, które wnoszą do fabuły mrok, sekrety i niepokój. Mamy brutalne morderstwo sprzed lat, mamy tajemnice i puste korytarze opuszczonego szpitala. Cienie przesuwające się między ścianami, dziwne odgłosy i to niejasne wrażenie, że ktoś nas obserwuje… Nie lubię się bać za bardzo, z czytania horrorów już dawno zrezygnowałam, jednak, co innego powieści grozy, dziwne, pokręcone, złowieszcze – to jeszcze jestem w stanie tolerować, a nawet czerpać przyjemność z ich czytania. Dzięki odpowiedniej atmosferze i wciągającej historii taką właśnie przyjemność znalazłam w lekturze „Dwóch oblicz”.

Autorka stworzyła powieść, w której, oprócz niezwykłej aury, mamy do czynienia z silną potrzebą dominacji nad ludzkim losem – czy jednak drobna, życzliwa i niosąca bezinteresowną pomoc staruszka, którą Sonia spotyka na swojej drodze, jest w stanie uczynić rzeczy najpodlejsze, by nakierować swoich bliskich na upatrzony przez siebie tor? Czy opacznie pojmując ich dobro, jest w stanie nawet zabić? Czy za dobrodusznym obliczem skrywa się bezduszne szaleństwo?

Fabuła do pewnego momentu była nieco przewidywalna, a mocno sugestywne odczucie niepokoju tak silne, że co jakiś czas wściekałam się na główną bohaterkę, która ufna i bierna coraz bardziej plątała się w gąszczu tajemnic i mroku.  Podobne wrażenie mamy, oglądając horror, kiedy to ktoś wchodzi do ciemnej piwnicy. Jednak moment zaskoczenia przyszedł wraz z zakończeniem powieści, którego się raczej nie spodziewałam, a który zdecydowanie zrekompensował moje wcześniejsze odczucia. Tak, zdecydowanie zakończenie robi silne, niezatarte wrażenie, które nie pozwala łatwo zapomnieć o książce.

Zaklęty Papier

„Dwa oblicza” to pierwsza powieść nowego wydawnictwa, więc nie mogę oprzeć się pokusie i nie opisać tego, w jaki sposób książka została wydana, jak się prezentuje, ponieważ, nie ukrywajmy, że jest to debiut, który może okazać się w pewnym sensie sprawdzianem umiejętności, przygotowania i wykonanej pracy. To, czego jestem pewna w tym przypadku to fakt, że w samo wydanie, proces wydruku, a nawet wysyłki włożone jest sporo serca, widać ogromne starania, dbanie o każdy szczegół – od projektu okładki, która jest absolutnie zjawiskowa i pięknie przedstawia treść książki aż po jakość papieru (ta cudownie aksamitna w dotyku obwoluta…). Jestem przekonana, że Zaklęty Papier stoi na dobrej drodze do sukcesu w wydawniczej branży i zbierze spore grono oddanych, naprawdę bliskich sobie miłośników. Z ogromną niecierpliwością czekam także na kolejne książki z ich sygnaturą.

Może spodobać Ci się także:
"Piknik nad Wiszącą Skałą" Joan Lindsay
"Pustki" Andrew Michael Hurley
"Lokatorka" JP Delaney
"Dyskretne szaleństwo" Mindy Mc Ginnis

recenzja książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Zaklęty Papier



3 komentarze:

  1. Planuję przeczytać tę książkę. Mam nadzieję, że mi się spodoba. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cholera, to brzmi dobrze! Ja bardzo lubię takie ciężkawe książki które poruszają trudne tematy - taka ze mnie masochistka ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 love, coffee and books , Blogger