184. Blogi umierają - powoli, ale systematycznie

Dzisiaj na blogu miał się ukazać post książkowy, ale postanowiłam zamiast tego podzielić się z Wami moimi ostatnimi spostrzeżeniami dotyczącymi blogosfery w takim formacie w jakim ją odbieram. Jest to moje, jak najbardziej subiektywne zdanie, lekko podszyte nutką goryczy i mojego niezmiennie pesymistycznego nastawienia do życia i jego aspektów. Jeśli Wasze zdanie różni się od mojego - dajcie znać, a jeśli myślicie podobnie jak ja to nie pozostaje nam nic innego tak tylko bez entuzjazmu przybić sobie przysłowiową piątkę i powrócić do siorbania zimnej kawy.




blogosfera książkowa

To se ne wrati

Te czasy, gdy wystarczyło opublikować posta, opatrzonego jakimkolwiek zdjęciem, dawno już odeszły w mroki przeszłości. Mój książkowy blog jest bardzo młody - w marcu miną dwa lata od jego założenia - jednak już dziewięć lat prowadzę inną stronę i doskonale pamiętam te początki, gdy niemalże z wypiekami na twarzy czekało się na kolejne posty bardziej doświadczonych, ulubionych blogerek. Teraz, by Cię ktoś w sieci dostrzegł to musisz się naprawdę nieźle nagimnastykować - promocja na facebook'u, twitterze, instagramie, snapchacie, na różnego rodzaju grupach, dyskusjach, etc... Od samego wymieniania zaczyna mi się kręcić w głowie. Prawda jest taka, że bez tego ogromnego wkładu w promowanie nikniemy, zlewamy się w całą masę nam podobnych, które nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak pojawiają się, by na chwilę zaistnieć, niczym te miliony gwiazd nad naszymi głowami.


Powiecie: "Przecież robisz to dla siebie - jakie ma znaczenie to czy Twoją notatkę przeczyta jedna czy dziesięć osób?" 

Otóż moi drodzy to ma duże znaczenie.  Nie oszukujmy się. Jeśli ktoś ma ochotę pisać o tym czy o owym tylko dla siebie, to kupuje sobie kajecik, fikuśny długopis i szkrobie sobie dla własnej przyjemności, co mu tylko przyjdzie do głowy. Nie upublicznia tego. Co więcej, nie ślęczy nad własnym wydumanym tekstem i nie wyłuskuje z niego błędów wszelakiej maści, a niewiadomego pochodzenia, czasami po parę razy, z rumieńcem wstydu i zażenowania własną nieuwagą bądź brakiem w edukacji. Przecież i tak nikt tego nie przeczyta i nie popuka się w czoło z jawną dezaprobatą, albo, co gorsza nie umieści pod wpisem komentarza, wytykającego z zimną bezwzględnością każdą literówkę, każdy brakujący lub niepotrzebnie użyty przecinek.

Promocja dla bloga ma ogromne znaczenie

Aż boję się pomyśleć czy bez promocji na FB czy IG ktoś, by tutaj zaglądał (oprócz rodziny i znajomych). Jeśli jakimś przypadkiem znalazłaby się taka osoba to niechybnie usłyszałaby cykanie świerszczy i ujrzała omotane pajęczymi sieciami, nieczytane posty. Prawdą jest usłyszane już niejednokrotnie twierdzenie, że jeśli chcemy odnieść sukces w blogowaniu (czyt. by nie pogrążyć się w odmętach zapomnienia i niebytu) musimy 20 % czasu poświęcić na pisanie, natomiast 80 % na ostrą, morderczą promocję. Trochę może przesadzam z "ostrą i morderczą", ale czasami mam wrażenie, że ta własna działalność w social media może okazać się sporą pułapką, a nawet nałogiem. To duży wkład w naszą blogową pracę, który nawet nie widać, wkład, który jest także silną presją.

Przyznaj się uczciwie - kiedy ostatnio spędziłeś więcej czasu na czyimś blogu niż na IG, YT, FB?

To, co dają mam te media to szybkość odbioru, cały czas chcemy szybciej, więcej, lepiej. Znacznie łatwiej obejrzeć recenzję książki na You Tube niż szukać jej po różnego rodzaju blogach, a później czytać jedne, po drugich. Oczywiście w tym momencie mocno generalizuję, na pewno znajdzie się rzesza nałogowych blogo-czytelników, jednak moje ostatnie obserwacje skłaniają mnie do takich smutnych wniosków. Sama też doskonale to zjawisko rozumiem. Mam tylko kilka ulubionych stron, które odwiedzam regularnie, na całą resztę zwyczajnie nie starcza mi już czasu.


Jak myślicie - w jakim kierunku to się dalej rozwinie? 









17 komentarzy:

  1. Trudno odpowiedzieć na Twoje pytanie. Myślę, że przetrwają blogi eksperckie, a reszta treści przeniesie w inne kanały.
    Sama zaczynałam 7 lat temu pisanie bloga, a właściwie pisanie tekstów do zdjęć. DO tej pory cenię miejsca w sieci, gdzie są nie tylko obrazki. NAwet jeśli jest to blog fotograficzny, albo ze zdjęciami prac. Lubię wiedzieć co, jak i dlaczego. ;)
    Sama ostatnio spędzam mniej czasu w internecie, ale to świadome podejście. Nadmiar szkodzi, więc zaglądam gdy mnie coś zainteresuje, albo z polecenia. Raz na dwa tygodnie odwiedzam blogi rękodzielnicze, aby "trzymać rękę na pulsie' ;)
    POzdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej chwili trzeba mieć albo dużo motywacji, by dać znać światu o swoim blogu, albo zwyczajnie sobie "odpuścić". Doskonale to rozumiem, wybór jest ogromny i czasami zdarzają się prawdziwe perełki.
      Myślę, że masz rację z blogami eksperckimi - one zawsze się obronią, tylko bez wsparcia SM trudno będzie w ogóle do nich dotrzeć.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. W punkt. Mam, niestety, dokładnie te same odczucia, i tyczy się to właściwie wszystkich rodzajów blogów, nie tylko recenzenckich. Kiedyś było na przykład więcej opowiadań zamieszczanych na blogach - teraz króluje Wattpad, który jest takim śmieciowiskiem i żeby znaleźć coś w miarę na poziomie, trzeba się przebić przez tony odpadków. Tak więc blogi umierają ogólnie i jest to dla mnie bardzo smutna tendencja, bo właściwie wychowywałam się na tego rodzaju "twórczości", nazwijmy to tak. Blogosfera zawsze była mi bliska i od lat się to nie zmienia. No ale niestety... No i jeszcze ta nieszczęsna promocja. Dwoje się i troję, ale w zasadzie efekty są mierne, nie takie, jakich bym oczekiwała, przez co też tracę zapał. To takie błędne koło tak naprawdę. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą :) Cierpimy na klęskę urodzaju - mamy wszystkiego dużo, tylko czy za tą przytłaczającą ilością idzie także jakość?
      Szczerze mówiąc na promocję poświęcam dużo czasu i nie widzę rezultatów, wiem, że może nie powinnam do tego tak podchodzić, ale co chwila zerkam na statystyki i przecieram oczy ze zdumienia, że przy takiej ilości włożonej pracy nie widać żadnych efektów.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Trudno mi ocenić jak było kiedyś, a jak jest teraz, bo mój blog jest nowy i nie mam doświadczenia. Jednak już wcześniej, kiedy jeszcze go nie miałam to lubiłam odwiedzać inne blogi i czytać recenzje. I nadal to zresztą lubię. Wiele ciekawych książek dzięki temu odkryłam i chociaż coraz bardziej popularne są recenzje na YT to jednak blogi nadal chętnie odwiedzam. ;) Z tą promocją to rzeczywiście tak jest i też to zauważyłam. Niestety ciężko zostać zapamiętanym bez promowania bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nadal czytasz blogi i na nie zaglądasz - daje to nadzieję na przyszłość ;)
      Promocja to niesamowita ilość poświęconego czasu, jednak zdarza się, że nie widać efektów i cały nasz wysiłek okazuje się być niewystarczający. Trzeba teraz być głośniejszym, bardziej widocznym, rozpoznawalnym, stale "bardziej" - w przeciwnym razie zostaje się w tyle.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Mój blog jest bardzo amatorski, nie mam żadnych współprac z wydawnictwami, zamieszczam tylko recenzje tego, co przeczytałam, więc nie mam jakiegoś parcia na miliony wyświetleń i promowanie bloga gdzie tylko się da. Wrzucam linki na dwie grupy na fejsie i jedną na google+ i tyle, musi wystarczyć. Dla mnie blogowanie to tylko hobby, więc traktuję je luźno. Jeśli ktoś pragnie sukcesu to wiadomo, musi się bardziej starać, ale zalanie grup tematycznych linkami nie sprawi, że przeczytam posta o książce, która mnie nie interesuje, a jeśli ciekawi mnie recenzja danej pozycji, to ją sobie znajdę w wyszukiwarce - bo lubię poznać zdanie innych na temat książek, które lubię.
    Do booktuba nie jestem przekonana, próbowałam, ale wszystkie filmiki są na jedno kopyto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku, gdy samo pisanie o książkach wystarcza, a liczy się tylko hobby i przyjemność dzielenia się z innymi swoimi wrażeniami to faktycznie inna sprawa. Dla mnie również jest to niezmiennie na pierwszym miejscu, jednak nie ukrywam, że zależy mi także na tym, by sam mój blog, który hołubię i niańczę jak własne dziecko był doceniony i dostrzeżony. Staram się dużą wagę przykładać do jego strony wizualnej jak i pod względem treści (naprawdę się staram ;)), więc fakt, że ktoś tutaj zagląda jest dla mnie niesamowicie ważny.
      Booktube to specyficzna forma promocji książek - mam również kilka kanałów, które uwielbiam, ale czasami natrafiam na takie, które jakością i formą przekazu mnie odstraszają :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Prowadzę bloga od ponad czterech lat i w tym czasie wszystko się zmieniło. Na początku faktycznie wystarczyło napisać notkę, zrobił estetyczne zdjęcie i tyle. Teraz jeżeli nie masz IG, kanału na YT, Snapchata itp, to ginie się w tłumie. Trochę mnie to przeraża, bo zakładając bloga wychodziłam z założenia, że tylko piszę, bo o to chyba chodzi najbardziej, a teraz widzę, że nie trzeba pisać, by "zawładnąć" blogosferą.
    Zmiany, zmiany, zmiany i odchodzi się od tradycyjnych rozwiązań. Nie mam książkowego Snapchata, o kanale na YT nawet nie myślę (denerwuje mnie mój głos i po prostu nie wyglądam xd), dlatego nadal preferuję recenzję tekstową i mimo kilku podejść do oglądania filmików poszczególnych recenzentów, nijak mi one nie podchodzą. Zdaję sobie sprawę, że promocja to fundament funkcjonowania bloga, ale mimo usilnych starań nie zawsze osiągam zamierzone cele...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą - również forma pisana jest mi bliższa, ale nie ukrywam, że od czasu do czasu lubię obejrzeć recenzję na YT, zwłaszcza jeśli jest merytoryczna i jakościowo dobrze przygotowana.
      Pisanie jednak stało się tylko dodatkiem do tego co robimy, ponieważ ważniejsze jest ładniejsze zdjęcie i nasza obecność w SM. Doskonale to rozumiem i wiem, że inaczej już ciężko zaistnieć i wypromować swoją stronę. Jednak zastanawiam się jak dalej rozwinie się taka sytuacja, jakie będą tego efekty?
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. To prawda, że trzeba o wiele więcej czasu poświecić czasu na promocję.
    Ja zdecydowanie najdłużej to siedze w szkole i w pracy. :D Następnie jest czytanie książek i nadrabianie zaległości na innych blogach, bo to też niby promocja. Ale jestem ciekawa co tam słychać u innych. I ja myślałam, że o to będzie chodzić, że autorowie swoich stron zaczynają zaniedbywać... Już kilka blogów, które lubiłam odznaczyłam z listy śledzonych. I znów widzę gromadzi się coraz większa liczba, gdzie ostatni post był... 3-4 miesiące temu i to boli. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W prowadzeniu bloga (tak przynajmniej słyszałam) ważna jest systematyczność, takie sporadyczne pisanie może być przysłowiowym "gwoździem do trumny" danej strony. Wiem jak później ciężko wrócić do tego zaniedbanego, zakurzonego miejsca.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Mój blog ma niecałe 3 miesiące więc mam szczerą nadzieje że to wszystko jednak nie chyli się ku upadkowi ;) Przyznam szczerze, że zanim założyłam bloga to dość rzadko zdarzało mi się czytać recenzje - raczej oglądałam je na YT a teraz bardzo tego żałuję bo dopiero teraz gdy odwiedzam blogi innych widzę jak monotonny jest nasz rodzimy YT. Oczywiście to nie jest tak że zrezygnowałam z oglądania filmików kompletnie bo nie tylko książkami człowiek żyje ale częściej zaglądam na zagraniczne kanały bo niestety ale u nas jak wychodzi jakaś książka to recenzuje ją dosłownie każdy aż do (wybaczcie) - porzygu. Jeśli jakieś wydawnictwo nie promuje aktualnie jakiejś książki która wyszła i recenzenci nie dostali swojego egzemplarza to w całym YT jest cicho - na blogach jednak jest inaczej, zauważam większa różnorodność :) Niestety ale w dobie komentarzy "fajny blog, zapraszam do siebie" albo propozycji typu " kom za kom, obs z osb?" ciężko coś ugrać dla siebie. Ja swojego bloga bardzo lubię i staram się go prowadzić najlepiej jak umiem, nie wiem czy są ludzie którzy są w stanie wyżyć z bloga książkowego - jeśli tak to zazdroszczę ale jednocześnie nie jest to mój plan na przyszłość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zauważyłam to zjawisko: wychodzi coś nowego, wydawnictwa rozsyłają to do blogerów, i potem w ciągu kilku dni jest wysyp recenzji jednej pozycji. Niedawno tak promowany był organizer/kalendarz Czaromarownik na 2018 rok, z moich obserwowanych blogów naliczyłam osiem recenzji, a przeczytałam tylko jedną :)

      Usuń
    2. Rozumiem promocję książek, z nimi jest chyba podobnie jak z blogami, jeśli nie zaczniemy się o nie dosłownie potykać na każdym kroku, to zaraz znikną pod jakimś stosem. Myślę, że właśnie na tym polega rola bloggera książkowego - by pisać o książkach, ale może trzeba spróbować znaleźć balans między promowaniem nowości wydawniczych a "starymi" wydaniami.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Kwintesencja posta - trafiłam do Ciebie dzięki linkowi z FB, po raz pierwszy dzisiaj :)

    Moje odczucia są podobne, według mnie blogosfera, przynajmniej ta książkowa, nie utrzyma się w obecnym kształcie.

    Co do promocji, to i Janie widzę efektów. Jeśli chcę się przyłożyć, przeczytać tekst innego blogera i skomentować go konstruktywnie, nie dam rady więcej niż kilka stron dziennie. I szczerze? Nawet nie chce mi się więcej.

    A booktube mnie do siebie nie przekonuje.

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze wiedzieć, że promocja przynosi zamierzone skutki - cieszę się, że tu trafiłaś :)
    Ciężko w tym nadmiarze trafić na coś, co nas zainteresuje i poświęcić danej stronie chociaż odrobinę należytej uwagi.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 love, coffee and books , Blogger