179. Pani komisarz na tropie seryjnego mordercy | "Szadź" Igor Brejdygant

„Szadź”
Igor Brejdygant

Wydawnictwo Marginesy
2017
416 stron

„W jej pracy nadużywanie środków zmieniających świadomość nie było zresztą niczym niezwykłym, tyle że większość kolegów pod wpływem stresu pracy wśród zła i śmierci uciekała w alkohol, a ten dla Agnieszki był za ciężki i w zbyt wyraźny sposób upośledzał zdolność logicznego myślenia. Spadek ilorazu inteligencji był dla komisarz Polkowskiej absolutnie nie do zaakceptowania.”

Jestem świeżo po lekturze „Szadzi” Igora Brejdyganta i przyznaję, że w pewnym stopniu sama do końca nie wiem, czy jestem nią zachwycona, czy bardziej rozczarowana. To dwa skrajnie różne odczucia, jednak nie mogę ukryć, że przy elementach, które niewątpliwie bardzo mi się spodobały były i takie, które autorowi się nie udały.

W lesie zostają odnalezione zwłoki młodej dziewczyny. Została zabita w bestialski sposób, niepozostawiający cienia wątpliwości, że jest to morderstwo dokonane przez człowieka, lubującego się w zadawaniu cierpienia innym. Komisarz Polkowska trafia na trop seryjnego mordercy, który z zimną krwią planuje kolejną zbrodnię. Rozpoczyna się wyścig z czasem i walka o życie.

Fabuła jest prowadzona między trzema osobami, co jest dosyć ciekawym zabiegiem, ponieważ równocześnie możemy śledzić losy trójki bohaterów – komisarz Polkowskiej, mordercy oraz potencjalnej ofiary. Pomaga to w pewnym stopniu mieć szerszą, ciekawszą perspektywę na opowiadaną historię, zgłębić nie tylko losy postaci, ale także ich psychikę, rozterki, przeżycia. Z drugiej strony taki wybieg może okazać się dla pisarza pułapką – gdy czytelnik wie, kto jest mordercą i jakie będą jego następne kroki - pozbawia się elementu zaskoczenia, co w przypadku kryminału bądź thrillera jest dość znaczące. Tak naprawdę od samego początku wiemy, w jaki mniej więcej sposób potoczą się wydarzenia, nie wiemy tylko, co przydarzy się po drodze i czy autor nie kryje w zanadrzu jakiejś niespodzianki. Na szczęście w „Szadzi” Igor Brejdygant potrafi wprowadzić odpowiednie napięcie, trzymać w niepewności, a nawet tak zwrócić akcję w samym zakończeniu, że powieść czyta się od początku do ostatniej strony z zainteresowaniem.

recenzja


Same postacie są ciekawie zarysowane, zwłaszcza nasza główna bohaterka, czyli komisarz Polkowska, która ma na swoim koncie — standardowo, jak w przypadku innych bohaterów kryminałów – wiele niejasnych spraw z przeszłości, takich, które nieco zaburzają jej życie, nadają jej wielowymiarowości. Wystarczy napisać, że pani policjant jest w związku z inną kobietą i od osiemnastu lat nie miała kontaktów z córką i już wiadomo, że to nietuzinkowa osoba. Jest pełna temperamentu, niepokorna i, oczywiście, inteligentna, przez co w męskim świecie policjantów spotyka się z niemałym ostracyzmem. Natomiast jej antagonista – seryjny morderca to równie inteligentny przeciwnik, w którego głowie rodzi się szatański plan. Ich spotkanie jest nieuniknione, a skutki mogą być nieprzewidziane.

Igor Brejdygant jest scenarzystą, reżyserem i fotografem, i sądzę, że w „Szadzi” bardzo widoczne jest doświadczenie w pisaniu scenariuszy. Akcja jest szybka, prosta, rozdziały są krótkie, czasami przypominają scenki z filmów, małe obrazy, które nieco wnoszą do całości. Jesteśmy przerzucani od jednego bohatera do drugiego, od jednego wydarzenia do następnego, w szybkim, filmowym tempie, co bardzo ułatwia czytanie i lektura mija nam naprawdę szybko. Sam styl wypowiedzi jest przyzwoity, jeśli chodzi o kryminał, wystarczający. Nieco nużące mogą być objaśnienia dotyczące zachowań bohaterów, psychologiczne próby tłumaczenia ich problemów i zachowań, bardzo standardowe i stereotypowe, takie jak trudne dzieciństwo czy brak matki. Autor wzbogacił jednak fabułę o dylematy moralne, aktualne problemy polityczne oraz warstwę obyczajową, co na pewno dodaje powieści nowy, świeży wymiar. Książka jest bardzo osadzona w naszych realiach, przez co spodoba się czytelnikom, którzy lubią, gdy w literatura jest zakotwiczona  w świecie, który dobrze znamy.

„Szadź” przeczytałam z zapartym tchem, zwłaszcza przy ostatnich stronach, gdzie atmosfera napięcia znacznie się nawarstwiła, a akcja powieści nabrała sporego rozpędu, pomimo tego, że już na samym początku można domyślić się, jakie może być zakończenie. Ogólnie sama historia wydaje się mroczna, niepokojąca i intrygująca, więc ostatecznie lektura była w miarę zadowalająca.

recenzja


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

2 komentarze:

  1. Kurcze, zaintrygowałaś mnie! Właściwie nie tyle fabułą, a raczej tym, że autor jest scenarzystą i reżyserem - wydaje mi się, że dzięki temu powinien umieć poruszać wyobraźnią czytelnika dość konkretnie, no i w sumie to co piszesz o dynamice tej historii też mnie kusi ;)
    Nie pobiegnę w te pędy do księgarni, ale tytuł z pewnością sobie zapiszę i może sprawię sobie mały prezent od Mikołaja, kto wie? ;)

    Pozdrawiam ciepło!
    Ula z Drzwi do Innego Wymiaru:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie piszesz! Chyba muszę się zaopatrzyć za jakiś czas w ten egzemplarz!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 love, coffee and books , Blogger