171. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego - "Kevin sam w domu" i "O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki"


Nasza ostatnia wyprawa do biblioteki zakończyła się pomyślnie - przynieśliśmy ze sobą do domu kilka ciekawych tytułów, w tym jeden dość zaskakujący, a mianowicie: "Kevin sam w domu", książka, która powstała na bazie kultowego już filmu oraz krótka historyjka o przyjemności czytania czyli "O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki".




"Kevin sam w domu"

Wydawnictwo Znak
rok wydania:
 2015
liczba stron:
48

"Następnego ranka w domu było bardzo, bardzo cicho.
Nikt nie krzyczał. Nikt nie biegał w kółko.
Nikt nie poganiał Kevina, żeby się pośpieszył i zjadł śniadanie.Nikogo nie było w domu.
Kevin w końcu zrozumiał, co się stało.
- Sprawiłem, że moja rodzina zniknęła!"

Mały Kevin McCallister ma już serdecznie dość swojej rodziny, marzy o tym, by zostać sam w domu, bez mamy, taty i nieznośnego rodzeństwa. Nieopatrznie wypowiedziane życzenie spełnia się i chłopiec, ku swej początkowej radości, staje się panem domu. Okazuje się jednak, że grozi mu niebezpieczeństwo, musi więc liczyć na swój nietuzinkowy spryt i kreatywność godną ośmiolatka, by ochronić siebie i swój dom.

"Kevin sam w domu" to już swoisty element naszej narodowej tradycji przedświątecznej, czy go lubimy, czy nie. Na podstawie scenariusza powstała książka dla młodych czytelników z pełnymi uroku ilustracjami Kim Smith, która pięknie odtworzyła opowiadaną historię, ale także wyczarowała miłe dla oka, przykuwające uwagę obrazki. To zdecydowanie odpowiednia oprawa książki, jej niewątpliwie dobra strona. Dla tych dzieci, które znają filmowy pierwowzór to na pewno spora gratka. Wizualnie całość prezentuje się znakomicie - czcionka duża, wyrazista, dynamicznie rozmieszczona, dzięki czemu czyta się naprawdę dobrze, nawet, jeśli nasz malec dopiero uczy się czytać.

Z lektury płynie także dosyć jasny i wyraźny przekaz, który dziecko z pewnością zrozumie - w gniewie mówimy czasami słowa, których tak naprawdę nie chcemy powiedzieć, albo też nie znamy ich konsekwencji. Dla młodego czytelnika może to być wyraźna wskazówka, pokazująca do czego czasami doprowadzić mogą nasze pochopnie wypowiedziane życzenia. Na szczęście, podobnie jak w filmie, wszystko dobrze się kończy, a nasz główny bohater ratuje się z opresji i godzi się ze swoją rodziną.

Myślę, że "Kevin sam w domu" to ciekawa, pięknie zilustrowana i prosto opowiedziana historia, która sprawdzi się zwłaszcza w okresie przedświątecznym, ale nie tylko. Dzięki książce można wracać do tej opowieści wiele razy, a także odkrywać ją na nowo, w odpowiedniej dla dziecka formie i treści. Świetnie nadaje się dla pięcio- lub sześciolatków.



Kolejną książką, która zwróciła naszą uwagę była:

"O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki" 
Oliver Jeffers

Wydawnictwo Format
rok wydania:
 2017
liczba stron:

40

"Upłynęło trochę czasu. W końcu Henio niemal przez przypadek podniósł z podłogi mocno nadgryzioną książkę. Ale zamiast wepchnąć ją sobie do buzi... otworzył... i zaczął czytać.
I było suuuper."

Henio bardzo lubi książki... jeść. Pewnego dnia, zupełnie przez przypadek odkrył, że może połykać słowo, zdanie, stronę, a następnie całe tomy, a dzięki temu staje się mądrzejszy. Zapalczywie pożerał kolejne tytuły i stawał się z każdym dniem coraz mądrzejszy, do czasu, gdy z tego nadmiaru i szybkiego jedzenia poczuł się źle. Pochłanianie książek skończyło się niestrawnością, a Henio odkrył, że lepiej jest czytać książki niż jej jeść.

"O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki" to tytuł, który bardzo szybko przykuł naszą uwagę, nie tylko ze względu na nazwę, ale także piękne wydanie - twarda oprawa, duży format, a w środku cudne, jakby dziecinne nieco ilustracje, w tle zaś przebitki starych wydruków, fragmentów encyklopedii. Idealne dopracowanie każdego szczegółu to coś, co podoba się rodzicowi, ale przede wszystkim wpływa na dziecko, sprawia, że po książeczkę chętniej sięgają drobne łapki ;)

Sam przekaz także jest jak najbardziej odpowiedni - jest to zabawna powiastka z morałem, z którego dowiadujemy się, że warto czytać książki, warto zaznajomić się z dostępną w nich wiedzą i informacjami, by pewnego dnia stać się kimś naprawdę mądrym, a czytanie książek jest prawdziwą, ogromnie wartościową przyjemnością. Mnie to przekonało i mam nadzieję, ze mojego syna również :)

Książeczka napisana jest prostym, zrozumiałym językiem, swobodnym i przystępnym dla młodego czytelnika, zdania są także rozmieszczone w taki sposób, że nasz wzrok szybko prześlizguje się po stronach, gdzie rozsiane są fragmenty zdań, krótkie wpisy. 

Z pewnym zaskoczeniem, ale także rozbawieniem odkryliśmy z Jeremim "nadgryzione" rogi ostatnich stron - co dowodzi, że dbałość o szczegóły jest tutaj niesamowicie istotna i nie bez znaczenia dla starszych lub młodszych odbiorców.



1 komentarz:

  1. Jak pomyślę, że 25 grudnia mam iść do pracy na 12 lub 13 h to mi słabo... no bo kto obejrzy za mnie Kevina? :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 love, coffee and books , Blogger