130. "W oparach absyntu" Iwona Kienzler

„W oparach absyntu”
Iwona Kienzler
Wydawnictwo Bellona
384 strony


Kiedy na końcu XIX i początku XX wieku rozwijał się przemysł, a świat zmieniał się i kształtował, życie artystyczne miało swój wyjątkowy rozkwit. Sztuką zawładnął impresjonizm, stała się ona bardziej swobodna, podejmowano nowe tematy, inspiracje, zmieniano zastygłe do tej pory formy. Na czele tego nurtu stała paryska bohema, ale też reszta Europy nie pozostawała daleko w tle. Również na naszym rodzimym poletku wiele się działo i chociaż tak naprawdę Polski nie było na mapach, jednak mimo to życie kulturalne kwitło i miało się całkiem nieźle, jakby wszystkie niedole narodowe tylko wzbogacały te dusze niespokojne. Sztywne konwenanse nie miały dostępu do tej malowniczej rzeczywistości, artyści, często pogrążeni w alkoholowych czy narkotycznych wizjach wiedli żywot nieskrępowany zasadami, często wbrew społecznym normom.

W książce Iwony Kienzler „W oparach absyntu” znajdziemy spis największych skandali Młodej Polski, wydarzenia, które podsycały rozmowy na salonach, a statecznym matronom spędzały sen z powiek. Na falach plotki niosły się historie związane z życiem artystycznym, z rodzimą cyganerią. Autorka ma na swoim koncie mnóstwo książek i publikacji historycznych, jednak spotkałam się z jej pisarstwem pierwszy raz, ale sądzę, że nie ostatni.

Ciekawi Was historia malarza, który pewnego dnia przybywa na wystawę w warszawskiej Zachęcie i z premedytacją niszczy swoje najlepsze dzieło, zadając mu ciosy nożem? Mowa tutaj oczywiście o Władysławie Podkowińskim i jego najsłynniejszym płótnie „Szał uniesień”, które samo w sobie wywoływało niemałą sensację. I  chociaż istnieją przypuszczenia dlaczego tak postąpił, dlaczego zniszczył coś, co wywoływało takie emocje, to do końca nie wiadomo, co ostatecznie popchnęło go do takiego czynu.

Wszyscy znamy „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego. Do powstania dramatu zainspirowało tego szczególnego artystę samo życie – był wszakże gościem na weselu swojego przyjaciela, uzdolnionego malarza, Władysława Tetmajera, który pojął za żonę pannę, która była chłopką. Był to niesłychany na owe czasy mezalians – oto uznany artysta, bywalec salonów, ulubieniec Krakowa, wybiera na towarzyszkę swego życia zwyczajną dziewczynę z ludu. Dlaczego tak postąpił? Czy małżeństwo, chociaż nierówne stanem było mimo wszystko udane?

Nie mogło być inaczej, by sporą część książki nie zajmował Stanisław Przybyszewski – bodajże największy skandalista tamtych czasów, uznawany za arcyszatana modernizmu, przez współczesnych mu twórców uważany za geniusza. Jego dzieła, odsunęły się nieco w cień, wraz z tamtą epoką, ale historie o jego ekscesach i podbojach miłosnych nadal intrygują. W „W oparach absyntu” znaleźć można epizod o jego burzliwym związku z muzą impresjonistów, Dagny, która była jedną z najpiękniejszych kobiet ówczesnej Europy. W innym zaś rozdziale autorka przytacza jego ostatnie małżeństwo z Jadwigą, swego czasu żoną Jana Kasprowicza.

Iwona Kienzler opisuje jeszcze kilka takich ciekawych anegdot, wszystko zaś opowiedziane jest rzeczowo, ze znajomością tematu, ale też z sympatią do przytaczanych postaci. Pięknie sportretowała ich życie, które składało się z powodzeń, uniesień i głębokich emocji, często również z upadków, pogrążania się w ubóstwie, chorobie czy nałogu. Patrząc na dzieła tych twórców zapominamy, że wiedli oni swoje życie podobnie jak my, tylko byli artystycznymi, niespokojnymi duszami, o których plotkowano w towarzystwie, a każdy ich postępek był szeroko omawiany. Co kryło się więc za ich malowidłami, utworami? Jakie sekrety skrywało ich życie? Jakie były słabości, którym tak łatwo ulegali?

Książka sprawiła mi ogromną przyjemność, uwielbiam dzieła Młodej Polski, intryguje mnie obyczajowość i historie z tego okresu, więc „W oparach absyntu” uważam za świetną lekturę. Myślę, że każdy miłośnik tej krótkiej, ale burzliwej epoki znajdzie w niej mnóstwo ciekawych informacji. Dodatkowym atutem jest piękne wydanie, w twardej oprawie, gdzie znajdziemy fotografie, obrazy i szkice.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Bellona

2 komentarze:

  1. Młoda Polska jest przede mną, niedługo będę zaczynać omawianie jej w szkole, i pewnie szybko ją znielubię, jak to nasza piękna polska szkoła ma w darze robić

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 love, coffee and books , Blogger