123. "Diabolika" S. J. Kincaid

S. J. Kincaid
„Diabolika”

tłumaczenie: Anna Gralak
Wydawnictwo Otwarte/Moondrive
412 stron

„Zarówno pragnienie władzy,
 jak i jej posiadanie nieodwracalnie wypaczają charakter.” 

Dobrze jest czasami sięgnąć po książkę, wedle której nie ma się żadnych oczekiwań, podchodzić do niej wręcz z dystansem, i mieć miłą niespodziankę. Nie znałam wcześniej prozy S.J. Kincaid, a określenie „fantastyka młodzieżowa” używane w kontekście „Diaboliki” wzbudziło we mnie podejrzenia, okazało się, że niesłusznie, ponieważ lektura dostarczyła mi sporą dawkę emocji i wrażeń.

Nemezis jest diaboliką. Stworzeniem przypominającym człowieka, jednak nieporównanie bardziej niebezpiecznym, to swoista maszyna do zabijania, która istnieje w jednym tylko celu – za wszelką cenę ma chronić życie osoby, której kazano jej strzec. Nemezis służy na dworze senatora, ochrania jego córkę, Sydonię, wkrótce będzie musiała ją udawać, by ratować jej życie przed niebezpieczeństwem ze strony cesarza. Przybywa na dwór, gdzie zaufanie komukolwiek jest ogromnym ryzykiem.

Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę. Wszystko dzieje się w kosmosie, gdzie ludzie, uzależnieni od maszyn,   mają zakaz przyswajania wiedzy. W centrum wszechświata znajduje się cesarstwo i niebezpieczny, okrutny cesarz, który dla władzy i podporządkowania sobie ludzi jest gotów zrobić wszystko. Ten świat, stworzony przez autorkę, chociaż ma pewne niedociągnięcia, jest ciekawy i ukazuje nam wizję bardzo pesymistyczną, ale w pewien sposób możliwą. Obrazuje rzeczywistość, w której króluje technologia, ale nauka nie jest w powszechnym użyciu, wręcz za próby zdobycia wiedzy można popaść w niełaskę lub nawet zginąć. Cesarstwo, które jest przykładem zepsucia i miejscem, gdzie na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo, gdzie spiski i zamachy są na porządku dziennym, chwieje się w posadach,  podtrzymywane jest za pomocą strachu przed nieobliczanymi władcami. A w środku tego całego bałaganu nasza diabolika – istota, której odmawia się człowieczeństwa, zdolna do strasznych rzeczy, ale czy zdolna jest również do odczuwania emocji?

„Diabolika” napisana jest dobrze, po w miarę spokojnym początku, kiedy to czytelnik ma czas, by trochę odnaleźć się w tej niezwykłej przestrzeni - autorka rzuca nas na głęboką wodę – zaraz po przybyciu Nemezis na dwór cesarski, akcja zdecydowanie przyspiesza, intryga goni intrygę, a nieustanne niebezpieczeństwo dodaje całości rumieńców. Do ostatniej strony fabuła trzyma w niepewności,  wątki łączą się w kulminacyjnym momencie, który jest na tyle niejednoznaczny, że do końca nie rozładowuje tego napięcia, jakie utrzymywało się przez całą książkę.

S. J. Kincaid stworzyła wiele niejednoznacznych postaci, począwszy od Nemezis, maszyny do zabijania, która gdzieś w głębi siebie dostrzega iskierki człowieczeństwa po szalonego następcę tronu, Tyrusa, który skrywa niejeden sekret. Ta właśnie nie oczywistość, wielowymiarowość, jest ogromną zaletą powieści, dzięki temu historia bardziej intryguje i wciąga.

„Diabolika” to książka, której prosty styl i spójna fabuła sprawiają, że pochłania się ją błyskawicznie, potrafi jednak dać coś więcej niż tylko chwilową rozrywkę. Pozbawiona jest złudnej naiwności, która odarłaby tę historię z polotu i oryginalności, miejscami bywa brutalna, mocna, ale diabelnie intrygująca.

2 komentarze:

  1. Jest w moich mogłabym powiedzieć nawet bliższych planach, gdyż już nabyłam ją na czytnik. Z tego co przeczytałam nie powinnam się zawieść. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Diabolika" akurat mnie nie ciekawi (z młodzieżowych nowości Znaku wybrałam "Caraval", to bardziej moje klimaty) ale faktycznie słyszałam dużo dobrego o tej powieści. Dobrze, że wydaje się takie książki;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 love, coffee & books , Blogger