121. "Syreny" Joseph Knox


Joseph Knox
„Syreny”

tłumaczenie: Anna Gralak
Wydawnictwo Otwarte
440 stron


Debiutancka powieść Josepha Knox’a „Syreny” to mocny kryminał z nurtu noir, ciemny, destrukcyjny, mocny. Od początku wciąga czytelnika w wir wydarzeń, ukazuje mu okrutny świat zbrodni, mrocznych interesów i walki o wpływy, trzyma w napięciu do ostatniej strony, ostatniego akapitu.

Głównym bohaterem i narratorem powieści jest Aidan Waits, który dostaje szansę, by naprawić swoją reputację w policji i ostatecznie nie stracić odznaki, po tym jak przyłapano go na wykradaniu dowodów rzeczowych. Musi pod przykrywką rozpracować handel narkotykami, nadzorowany przez miejskiego mafiosa, Zaina Carvera. Ryzykując własnym życiem wkracza w świat nocnych klubów, ciemnych uliczek i miejsc, które przykładny obywatel omija szerokim łukiem. Świat, gdzie szerokim strumieniem płynie heroina, ecstasy, alkohol, a przypadkowy sex jest na porządku dziennym. Dla Carvera pracują dziewczyny zwane syrenami, które dostarczają narkotyki do niektórych pubów w mieście, nasz bohater musi zdobyć ich zaufanie, a co za tym idzie, wyciągnąć jak najwięcej informacji o nielegalnych interesach. Dodatkowo musi odnaleźć młodą dziewczynę, córkę ministra sprawiedliwości, która przebywa w posiadłości Carvera.

Waits nie jest postacią oczywistą, daleko mu do ideału praworządnego policjanta, szczerze mówiąc to sam ma sporo na sumieniu, bierze narkotyki, jest porywczy i sprawia wrażenie mocno pogubionego w życiu.  Mimo to łatwo go polubić, przynajmniej na tyle, by dopingować mu w jego trudnych zadaniach i lawirowaniu między mafią a zwierzchnikami. W trudnych sytuacjach potrafi zachować zimną krew, chociaż czasami sam się pakuje w niezłe kłopoty. Tytułowe syreny uwodzą go, mamią jak narkotyki, których zażywa, przez nie Aidan może łatwo rozbić swoją głowę o skały, kiedy sprawy zaczynają się bardziej komplikować i wtedy czytelnik zaczyna się poważnie zastanawiać, czy główny bohater wyjdzie z tego cało?

„Syreny” to dość nietypowy kryminał, jaki miałam przyjemność przeczytać do tej pory. Zdecydowanie mroczny, przygnębiający klimat to charakterystyczna cecha, która na pewno wyróżni go spośród innych. Tu nie ma bieli i czerni, tutaj wszystko spowite jest w szarości, dobro i zło mają zatarte, nieoczywiste granice. Końcówka również nie nastraja optymistycznie, nie ma prawdziwego happy endu. Świat, w którym toczy się akcja powieści przesiąknięty jest występkiem, narkotycznym hajem i pewnym obłędem, dosięgającym każdego kto w niego wejdzie.

Joseph Knox stworzył ciekawy, chociaż przerażający debiut pisarski, sądzę, że każdy miłośnik mocnej, bezkompromisowej prozy znajdzie tutaj coś dla siebie, a wartka akcja wciągnie wielbicieli kryminałów. Tematyka powieści jest niesamowicie trudna, bolesna, więc myślałam, że będę miała z tym  niemały problem, jednak „Syreny” bardzo mnie wciągnęły i poruszyły. Czyhające na każdym rogu niebezpieczeństwo, okrutny świat handlarzy narkotyków, gdzie życie ludzkie nie ma już prawie żadnej wartości, zapadną Wam w pamięć, a lektura zapewni sporą dawkę silnych emocji.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 love, coffee and books , Blogger