112. Przedpremierowo "Straceńcy" Ingar Johnsrud

"Straceńcy"
Ingar Johnsrud
tłumaczenie: Maria Gołębiewska-Bijak
565 stron
Wydawnictwo Otwarte
Premiera: 15 lutego 2017 r.





Fabuła

Fredrik Beier i Kafa Iqbal wszczynają nowe śledztwo. Tym razem, w różnych częściach Oslo natrafiają na z pozoru nie połączone ze sobą morderstwa.Na kolejnych etapach dochodzenia zagłębiają się w międzynarodowy spisek, którego korzenie sięgają kilka lat wstecz, na teren Rosji.Czy uda im się rozwiązać zagadkę, zanim ucierpią inni ludzie?

Recenzja

Dawno już nie czytałam tak mocnej, brutalnej książki.To, co prezentuje na stronach powieści "Straceńcy" Ingar Johnsrud to zdecydowanie męska proza, surowa niczym klimat Skandynawii, przesiąknięta zawrotną akcją i zbudowana na wielu wątkach, które autor zgrabnie ze sobą połączył. 

Głównym bohaterem jest Fredrik Beier, który po traumatycznych wydarzeniach ze swojej przeszłości i po nieudanym śledztwie, rozpoczyna kolejne dochodzenie, zmagając się z depresją i własnymi demonami.Próbuje ułożyć swoje życie osobiste, ale tak naprawdę coraz bardziej pogrąża się w pracy - on i Kafa Iqubal starają się rozwiązać zagadkę tajemniczych morderstw, które pozornie nic ze sobą nie łączy. Z biegiem czasu odkrywają jednak kolejne karty przeszłości, docierają do wydarzeń z początku lat dziewięćdziesiątych, do Rosji. Główne postacie są ciekawie oddane, z jednej strony wiemy o nich dużo, z drugiej zaś odnosi się wrażenie, że jeszcze potrafią nas zaskoczyć.Nie są idealni, mają swoje chwile załamania, słabości, ich życie prywatne skrywa wiele niejasności, a w pracy zdarzają się pomyłki, złe tropy, prowadzące do ślepych zaułków. Dzięki temu są bardziej prawdziwi i zwyczajnie ludzcy.

W thrillerze znajdziemy dużo odniesień do polityki, zarówno tej współczesnej jak i sprzed kilkudziesięciu lat, na szczęście nie przysłania ona fabuły, która już od pierwszych stron mocno trzyma czytelnika w swoich kleszczach. Autor powoli przedstawia fakty, ale nie odkrywa wszystkiego, dzięki czemu można się tylko domyślać, co będzie dalej, można zagłębiać się w akcję, szukając wskazówek i zwracając uwagę na detale.Mimo to na końcu jest pewne zaskoczenie, Ingar Johnsrud miał w swoim rękawie jeszcze jednego asa, dzięki czemu rodzą się kolejne pytania i chęć sięgnięcia po kolejny tom z cyklu.

"Straceńcy" to zdecydowanie mocna, męska literatura, pełna przemocy, tajemnic i brutalności.Język jest dosadny, a opisy dalekie są od subtelności. Mimo to lektura okazała się wciągająca i naprawdę dobra, nawet z moim słabymi, kobiecymi nerwami ;) Typowy dla skandynawskich thrillerów klimat mrocznych, skrywanych sekretów i twardych, okrutnych wręcz charakterów jest tutaj wyraźny. Mamy możliwość śledzenia zarówno bardziej współczesnych wydarzeń, jak i tych, które miały miejsce lata wcześniej - dzięki czemu bieg wypadków i postępowanie postaci są bardziej zrozumiałe. Co ciekawe obie te płaszczyzny są jednakowo zajmujące, nie można odnieść wrażenia, że retrospekcje są tylko nudnym ozdobnikiem na tle bieżących, intrygujących zdarzeń, wręcz przeciwnie - dodają wiele do głównego wątku i są pełne napięcia.

Powieść szczerze polecam fanom gatunku - jeśli szukacie mocnego, trzymającego w napięciu do ostatniej strony thrillera z masą ciekawych postaci i umiejętnie splecioną fabułą to "Straceńcy" na pewno Was nie zawiodą. Osobiście jestem ogromnie ciekawa kontynuacji - na pewno po nią sięgnę, by na nowo wrócić do stworzonych przez Johnsruda międzynarodowych spisków, by uzyskać odpowiedzi na wiele pytań, które pojawiły się pod koniec książki.

Ocena: 4/5

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte.

9 komentarzy:

  1. Czytałam "Naśladowców" i bardzo mi się ta powieść podobała. I przyznam, ze już nie mogę doczekać się kolejnej ksiażki autora...

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi zachęcająco (tym bardziej, że "Straceńcy" już są w mojej księgarni, na szczęście mamy książki Znaku przedpremierowo;) Myślisz, że trzeba jednak najpierw sięgnąć po "Naśladowców"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam "Straceńców" bez zapoznania się z "Naśladowcami" i nie przeszkadzało mi to w odbiorze, ale dobrze byłoby przeczytać pierwszą część, sama kiedyś nadrobię tę zaległość :)

      Usuń
  3. O książce słyszałam, ale jakoś nie przykuła mojej uwagi. Teraz jednak wiem, że warto do niej wrócić i przeczytać :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam "Naśladowców" i nie wiem czy historia na tym nie ucierpi. Jednak "mocnego, trzymającego w napięciu do ostatniej strony thrillera z masą ciekawych postaci i umiejętnie splecioną fabułą" to brzmi dobrze. :D

    Korzystając z okazji chciałam namówić Cię do zwierzeń i odpowiedzi na nominację na moim blogu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie czytałam "Naśladowców", nie przeszkadza to w odbiorze "Straceńców", chociaż chętnie teraz przeczytam pierwszą część :)
      Bardzo dziękuję :*

      Usuń
  5. Przychodzisz z pomocą w moich poszukiwaniach dobrego thrillera :D

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 love, coffee & books , Blogger