70. 10 najlepszych książek na jesień

70. 10 najlepszych książek na jesień


Nadeszła jesień - moja ulubiona pora roku, uwielbiam to chłodne, rześkie powietrze, pochmurne dni i długie wieczory, a nade wszystko widok opadających liści, po których można chodzić jak po najpiękniejszym dywanie. 

Zdecydowanie jest to taki czas, który sprzyja czytelnictwu - deszcz za oknem, kocyk i ciepły sweterek na sobie, w ręku kubek z gorącą herbatą lub kawą, a przed nami zaczarowany świat w  postaci ukochanej książki. Czy trzeba do szczęścia czegoś więcej?

Przygotowałam dla Was moje zestawienie, które jest oczywiście jak najbardziej subiektywne, 
10 książek, które w pewien sposób kojarzą mi się z jesienią i idealnie pasują do tego by teraz po nie sięgnąć.

Mam nadzieję, że takie zestawienie podsunie Wam pomysł na ciekawą lekturę.
A może sami macie jakieś propozycje?



"Obca" Diana Gabaldon
 Claire Randall na skutek niewyjaśnionych okoliczności przenosi się wprost z połowy XX w. do XVIII, pragnie jak najszybciej wrócić do swoich czasów i do ukochanego męża, ale zostaje uznana za angielskiego szpiega, a nawet za czarownicę. Żeby przetrwać musi liczyć nie tylko na swój spryt, upór i zdolności medyczne, ale także musi zaufać szkockiemu wojownikowi, Jaimie'mu.
 Nie tylko grubość tej książki kusi by czytać ją w długie, ponure wieczory, także fabuła, która przeniesie nas do mglistej, deszczowej Szkocji prosto w czasy powstań jakobickich oraz spora dawka emocji i bohaterowie, których można ogromnie polubić. To idealny wybór dla tych, którzy cenią sobie powieści historyczne, ale także niebanalne historie miłosne i odrobinę przygody.

"Morderstwo na plebanii" Agata Christie
Pułkownik Protheroe ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, tak naprawdę nikt go nie żałuje, nawet pastor stwierdza, że pozbawiając go życia, morderca wyświadczył światu przysługę. Śledztwo wydaje się trudne i zawiłe, ale od czego jest poczciwa panna Marple? Z właściwą sobie przenikliwością potrafi zgłębić i zrozumieć przyczynę zbrodni na plebanii oraz wskazać zbrodniarza.
Akurat tą książkę wybrałam sobie jako lekturę na najbliższy czas - nie ma jesieni bez dobrego kryminału, a Agata Christie to absolutna mistrzyni tego gatunku.Zagadka, zawiłe śledztwo i niepozorna panna Marple to znakomite połączenie, dodajmy do tego zaskakujące zakończenie i wspaniale oddany portret małej, angielskiej społeczności i mamy doskonałą rozrywkę na długie deszczowe godziny.


"Wichrowe wzgórza" Emily Bronte
Do Wichrowych Wzgórz , starej posiadłości rodziny Earnshowów, przybywa Lockwood, który jest dzierżawcą sąsiadującego majątku.Poznaje obecnego właściciela, tajemniczego Heathcliffa, który robi na nim jak najgorsze wrażenie. Wkrótce Lockwood, dzięki starej służącej, zgłębia tragiczne losy mieszkańców, historię, w której miłość, nienawiść i pragnienie zemsty przeplatają się ze sobą, piętnują kolejne pokolenia.
Według mnie jest to znakomita książka do przeczytania właśnie jesienią - dzikie wrzosowiska, targające bohaterami emocje, duchy przeszłości zaglądające przez okna to coś, co czytelnikowi nie pozwoli się oderwać.Absolutna klasyka i prawdziwe arcydzieło, bądźcie gotowi na ogromną dawkę uczuć i niesamowitego klimatu.

"Świat Zofii" Jostein Gaarder
Piętnastoletnia Zofia, przez tajemniczą korespondencję zgłębia świat filozofów i myślicieli, poznaje tezy i kierunki ludzkich myśli na przestrzeni wieków.
"Świat Zofii" to na pewno nietuzinkowa książka, która przybliży czytelnikowi zagadnienia z zakresu filozofii, zrobi to jednak w tak przystępny i prosty sposób, że nawet się nie spostrzeżemy, iż czytamy o tematach, które nie są może ogromnie porywające, za to ważne i na pewno pouczające. Sądzę, że nikt nie jest w stanie tak pięknie dokonać syntezy idei i prądów myślowych, jak Gaardner czyni to w swej powieści.Polecam tym, których jesienna aura skłania ku pewnej nostalgii i rozmyślaniom nad różnym dziedzinom życia.

"Dziennik Bridget Jones" Helen Fielding
Bridget Jones, pulchna trzydziestolatka, bez partnera, za to z zamiłowaniem do alkoholu i papierosów, próbuje poukładać swoje życie prywatne i zawodowe.Wszystko komplikuje jej romans z szefem oraz problemy małżeńskie jej rodziców.
Znakomita dawka humoru w wykonaniu Helen Fielding będzie świetną rozrywką i doskonałym relaksem jeśli potrzebujemy lekkiej i przyjemnej lektury, którą mamy ochotę pochłonąć bardzo szybko i bez zastanowienia - działa jak tabliczka czekolady, tylko, że nie tuczy ;)

"Harry Potter i kamień filozoficzny" J.K Rowling
Harry Potter, osierocony, pomiatany przez najbliższą rodzinę, chłopiec dowiaduje się, że jest czarodziejem. Nagle całe jego dotychczasowe życie się zmienia, poznaje świat o jakim do tej pory nie ma pojęcia, w którym znaleźć można zachwycające rzeczy i oddanych przyjaciół, ale także wielkie niebezpieczeństwo.
Historię Harrego zna cały świat, całą serię autorstwa J.K Rowling kocham za wspaniałą magię, ale to właśnie pierwsza część jest tą, która kojarzy mi się z jesienią- w pamięci mam jak żywe opisy tego, jak Harry rozpoczynał naukę w Hogwarcie, szkole dla czarodziejów, radosne początki poznawania czegoś nieznanego i tajemniczego.

"Czekolada" Joanne Harris
Do małego, francuskiego miasteczka przybywa Vianne z córką, otwiera sklep z czekoladą, a każdemu klientowi podsuwa idealnie dobrane dla niego słodkości, jakby potrafiła czytać w myślach. Wkrótce jej niekonwencjonalne, bezpośrednie zachowanie zaczyna coraz bardziej doskwierać konserwatywnym mieszkańcom.
"Czekolada" to wspaniała, niezapomniana lektura, doskonała na chłodne dni, niesie ze sobą dobry, pełen ciepła nastrój. Napisana nieco poetycko, ale lekko, piętnuje obłudę i zaściankowe myślenie, upaja barwnymi opisami. Ciekawa opowieść z postaciami, które budzą naszą natychmiastową sympatię, z optymistycznym przesłaniem i wyjątkowym, odurzającym klimatem.

"W cieniu prawa" Remigiusz Mróz
Galicja, początek XX w.W dworku szlacheckim w tajemniczych okolicznościach ginie młody dziedzic.Podejrzanym staje się Erik Landecki, Polak, który od niedawna rozpoczął swoją pracę jako czyścibut.By udowodnić swoją niewinność Erik na własną rękę szuka sprawcy zbrodni.
Kolejna książka, którą mam nadzieję przeczytać w najbliższym czasie.Jeśli chodzi o powieści Remigiusza Mroza to mam pewność, że się nie zawiodę i w "W cieniu prawa" znajdę to, co oczekuję, czyli doskonale skrojoną akcję, ciekawą zagadkę, zaskakujące wydarzenia i wciągającą fabułę. Jeśli dodamy do tego tło historyczne to wiem, że lektura będzie niezapomniana.Takie wybuchowe połączenie może być naprawdę dobre - myślę, że już wkrótce podzielę się z Wami wrażeniami.

"Sto lat samotności" Gabriel Garcia Marquez
Dzieje rodziny Buendia i osady Macondo, do ich zamkniętego kręgu, oddalonego terytorium pomału dociera cywilizacja i najnowsze wynalazki, co burzy ich stary świat, zmienia dawną egzystencję.
Słyszałam o tej powieści naprawdę dużo dobrego, stwierdziłam więc, że muszę ją przeczytać, a jesień jest do tego najlepszą porą.Poza tym uwielbiam realizm magiczny, światy na pograniczu złudzenia i rzeczywistości, fantastyczne zjawiska. Kiedy dodamy do tego egzotyczne tereny i wyjątkowych bohaterów mamy niezapomniane dzieło, które trzeba znać.

Opowiadania Edgara Allana Poe
Polecam od razu cały cykl opowiadań autorstwa Edgara Allana Poe, są wielokrotnie wydawane, ale też w różnych formach, to znakomity przykład gotyckich opowieści grozy.Jeśli lubicie takie mroczne klimaty to sięgnijcie po "Zagładę domu Usherów" czy "Maskę Czerwonego Moru", każda historia to absolutne mistrzostwo. Ciężki, tajemniczy klimat, groteskowe stwory i przedziwne zjawiska długo jeszcze po skończeniu lektury pozostaną w Waszej pamięci.Jeśli się nie boicie to sięgnijcie po utwory samego klasyka gatunku.


69. "Dziennik Bridget Jones" Helen Fielding

69. "Dziennik Bridget Jones" Helen Fielding

"Dziennik Bridget Jones"
Helen Fielding
tłumaczenie: Joanna Szczepańska
367 stron
Wydawnictwo Zysk i s-ka
2014 r.



Fabuła

Brigdet Jones, trzydziestoletnia singielka z lekką nadwagą i zamiłowaniem do mocnych trunków i papierosów, rozpoczyna nowy rok z mocnym postanowieniem zrzucenia paru kilogramów i osiągnięcia wewnętrznej równowagi. Próbuje ustabilizować swoje życie emocjonalne i odnieść sukces w sferze zawodowej, ale nie ułatwia jej tego romans z szefem i problemy własnych rodziców.

Recenzja

W 1996 r. Helen Fielding podarowała światu, zwłaszcza kobietom, nietuzinkową postać w swej książce "Dziennik Bridget Jones", w 2001 r. twórcy ekranizacji tej bestsellerowej powieści dały jej bohaterce wygląd Renne Zellweger.Od tamtego czasu wiele się zmieniło, ale ta pulchna, pełna uroku singielka nadal zachwyca i przyciąga uwagę wielu czytelniczek na całym świecie, stała się wręcz zjawiskiem kulturowym, fenomenem.

Powieść Helen Fielding przeczytałam całe wieki temu, chodząc jeszcze do liceum. Z przyjemnością wróciłam do niej po latach, odkrywając ją na nowo jako dorosła już kobieta. Książka nadal mnie zachwyca i rozśmiesza, wywołuje wręcz pewną nostalgię i wspomnienia, gdy po raz pierwszy sięgnęłam po tę historii.Można mieć wątpliwości co do jej walorów jako intelektualnej, wymagającej lektury, która ma na celu skłonić nas do głębokich przemyśleń na tematy egzystencjalne. Nie ma się co oszukiwać - to nie taki rodzaj literatury. Tutaj liczą się uczucia jakie ta książka w nas budzi i jakie w nas pozostawia - czysta, lekka przyjemność czytania.

Lubię "Dziennik Bridget Jones" przede wszystkim za jawne i czerpane pełnymi garściami przez autorkę inspiracje z "Dumy i uprzedzenia", cały koncept powieści opiera się głównie na fabule sztandarowego dzieła Jane Austen.Nikt inny nie jest w stanie w taki sposób inspirować się pierwowzorem jak inna Angielka. Tutaj trzeba mieć tą samą mentalność i "brytyjskość" we krwi, ten sam, lekko ironiczny dowcip. Nawiązań jest mnóstwo, kto poznał oryginał łatwo wyłapie nawet najdrobniejsze szczegóły, przy czym Helen Fielding dodaje wiele od siebie, problemy są aktualne i współczesne, w niektórych wydarzeniach można się doszukiwać własnych doświadczeń.

Główna postać jest dość niezwykłą bohaterką - pulchna, miłośniczka alkoholu i papierosów, nie uprawia sportów, nie jest szczególnie błyskotliwa czy piękna, przyznajcie, że w świecie, który duży nacisk kładzie na wygląd czy chociażby wykształcenie i oczytanie takie osoby nie pojawiają się na pierwszym planie powieści. Okazuje się, że w całym natłoku posągowych, nierealnych wręcz kobiet, które widnieją na wszelkiego rodzaju gazetach, reklamach, są pokazywane w telewizji czy w kinie, mamy kogoś, kto jest taki jak Ty czy ja. Kogoś, kto nie jest idealny, kto ma swoje wady, słabe strony, kto nie wygląda jak modelka z wybiegu.To jest właśnie siła tej powieści, jej jasne przesłanie: nie musisz być kimś, kim nie jesteś, światu wystarczy, że jesteś sobą.

Książka jest pełna humoru, co chwila można wybuchać niepohamowanym śmiechem, wspaniały, swobodny komizm sytuacyjny, żywe, dowcipne dialogi i celne spostrzeżenia nie pozbawione odpowiedniej dawki ironii to na pewno coś co jest mocną stroną tej powieści. Sprawia to również forma dziennika - mamy wgląd w myśli bohaterki, jej frustracje, obawy czy plany.Można śledzić jej zmagania z wagą, opisy spotkań z przyjaciółmi i skomplikowane relacje z mężczyznami czy problemy zawodowe.

Zdecydowanie polecam przeczytać książkę przed obejrzeniem ekranizacji, chociaż również serdecznie ją polecam. Niektóre rzeczy zostały pozmieniane, wiadomo, takimi prawami rządzi się adaptacja. Inne natomiast są jakby żywo wyjęte z książki, myślę, że nie warto psuć sobie odbioru powieści, lepiej sięgnąć po nią bez wcześniejszego zaznajomienia się z fabułą i dialogami.

Jeśli więc szukacie lekkiej, przyjemnej lektury, dzięki której zapomnicie o otaczającym Was świecie, z porządną dawką humoru, to na pewno na "Dzienniku Bridget Jones" się nie zawiedziecie.To książka, z którą może zaprzyjaźnicie się na całe życie, tak jak z samą Bridget, singielką marzącą o stałym związku i zmniejszeniu obwodu ud o kilka centymetrów.


Ocena: 4/5



68. Typ Klasyczny #11 "Perswazje" Jane Austen

68. Typ Klasyczny #11 "Perswazje" Jane Austen

"Perswazje"
Jane Austen
tłumaczenie: Anna Przedpełska-Trzeciakowska
254 stron
Wydawnictwo Świat Książki




Fabuła

Anna Elliot, pomimo uczucia, które połączyło ją i młodego mężczyznę, pod wpływem perswazji najbliższych zrywa zaręczyny z kapitanem marynarki, Wentworthem. Po latach ich drogi ponownie się krzyżują, tym razem sytuacja majątkowa obydwóch bardzo się zmieniła, czy zmieniło się także uczucie, które kiedyś odczuwali?

Recenzja

"Perswazje" Jane Austen nie są może tak znane i tak często czytane jak najpopularniejsze dzieła tej autorki takie jak "Duma i uprzedzenie" czy "Rozważna i romantyczna", ale na pewno fabułą i stylem nie odbiegają od swoich poprzedników.Jak dla mnie jest to znakomity przykład typowej, klasycznej prozy Austen, z całym wachlarzem wspaniałości, które, jak zwykle, roztacza przed czytelnikiem pisarka. Z drugiej strony "Perswazje" nieco wyróżniają się na tle pozostałych jej książek

Czego możemy być pewni  sięgając po tę znakomitą powieść obyczajową? Zdecydowanie jest to trafny, pełen doskonałych spostrzeżeń obraz angielskiej szlachty XIX w. Poznajemy tutaj głównie rodzinę Elliotów, której głowa rodu, sir Walter Elliot, tak zapatrzony w swe pochodzenie, status społeczny nie dostrzega, że jego majątek topnieje i wkrótce musi znacznie obniżyć swoje standardy życiowe, co jednak nie zmienia jego poglądów i uczucia wyższości wobec tych, których los obdarzył gorszymi przywilejami. Z pełną premedytacją niszczy również szczęście swej córki, kandydat do jej ręki nie sprostał jego wysokim wymaganiom, nie miało dla niego znaczenia, że tak naprawdę wartość człowieka nie jest określana przez jego status czy majętność.

Pomimo tego gorzkiego tematu powieść momentami jest przezabawna i jest to zdecydowanie czar Jane Austen, która doskonale łączy elementy obyczajowe, satyryczne i romantyczne.Osią powieści jest tutaj historia miłości Anny i kapitana Wentwortha. Jest to para dosyć nietypowa, poznajemy ich już po kilku latach od zerwania zaręczyn, nie są więc dla siebie obcy, między nimi wydarzyło się już coś co zapowiadało się na wielką miłość, jednak na  drodze do ich wspólnego szczęścia stanęły perswazje najbliższych Anny, którzy nie mogli pogodzić się z myślą, że połączy się ona węzłem małżeńskim z kimś tak mało w ich mniemaniu znaczącym. Kiedy więc po latach dochodzi do spotkania Anna jest pełna niepokoju, wiemy jednak, że miłość do przystojnego kapitana marynarki nie osłabła.On jednak wydaje się być zupełnie obojętny, nawet zdaje się, że  jego serce otwiera się na wdzięki innej.

W "Perswazjach" występuje cała galeria ciekawych, pełnowymiarowych postaci, w centrum znajduje się delikatna, taktowna, zawsze skłonna do pomocy, łagodna Anna, która, oceniając przez pryzmat jej czasów, jest już "starą panną", dawno bowiem minęła jej młodość i moment,w którym mogła wyjść za mąż. Przedtem nie była w stanie walczyć o swoje szczęście, nie potrafiła przeciwstawić się rodzinie, okazała się słaba i łatwo można było pokierować jej wolą, czy więc po tylu latach będzie mogła w końcu okazać trochę charakteru i stawić czoło przeciwnościom?

Jane Austen znakomicie stworzyła również główne postacie męskie.Nie można im niczego zarzucić , może poza nieosiągalną doskonałością.Tutaj również, tuż obok wspaniałego pana Darcy'ego możemy postawić kapitana Wentwortha, który jest absolutnym gentlemanem, szarmanckim, odważnym, inteligentnym, w dodatku otoczonym nimbem nieszczęśliwego, odrzuconego amanta, który być może nadal kocha tą, która go porzuciła. Nie można chyba oczekiwać więcej jeśli chodzi o obiekt głównego zainteresowania czytelniczek, mnie absolutnie urzekł i od razu zapałałam do niego ogromną sympatią.

"Perswazje" są pięknym, zgrabnie i z dowcipem napisanym dziełem przedstawiającym połączenie powieści obyczajowej i romansu.Niezapomniana dawka doskonałej literatury będącej kwintesencją angielskich wzorców postępowania XIX w. i poruszającą, niezwykle ciepłą historią miłosną, która pozwala wierzyć, że nawet w najmniej oczekiwanym momencie naszego życia spotka nas szczęście jeśli tylko będziemy na tyle odważni by wykonać ten pierwszy, najtrudniejszy krok.

Ocena: 5/5

Najlepsza ekranizacja: "Perswazje" 2007 r. reż. Adrian Shergold

Poprzednie posty z cyklu Typ Klasyczny znajdziecie TUTAJ
67. "Sukienka w kolorze nocnego nieba" Karen Foxlee

67. "Sukienka w kolorze nocnego nieba" Karen Foxlee

"Sukienka w kolorze nocnego nieba"
Karen Foxlee
tłumaczenie: Agnieszka Kalus
297 stron
Wydawnictwo Dobra Literatura
2016 r.




Fabuła:

Życie nie rozpieszczało Rose Lovell. Jako mała dziewczynka straciła matkę, od tamtego czasu bezustannie przeprowadza się z ojcem, który jest alkoholikiem. Kiedy przybywają małego, australijskiego miasteczka wydaje się, że wszystko potoczy się tym samym torem jak zwykle.Tutaj jednak Rose poznaje Pearl, wesołą, rozgadaną rówieśnicę, z którą się zaprzyjaźnia.Całe miasteczko przygotowuje się na coroczną paradę dożynkową, na której każda z młodych dziewczyn musi pokazać się w pięknej, przygotowanej specjalnie na tą okazję sukience.W uszyciu wymarzonej sukni dla Rose pomaga Edie Baker, ekscentryczna staruszka, którą mieszkańcy uważają za czarownicę.

Recenzja:

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Karen Foxlee, chociaż wiem, że jej poprzednia powieść otrzymała dużo nagród i została przychylnie przyjęta przez czytelników. Po przeczytaniu "Sukienki w kolorze nocnego nieba" przekonałam się, że na pewno sięgnę po inne jej książki.

Powieść prowadzona jest dwutorowo - mamy tutaj historię Rose Lovell, która wraz z ojcem-alkoholikiem, wiecznym tułaczem przeprowadza się do małego miasteczka, wplatane są wydarzenia, które miały miejsce po zaginięciu dziewczyny, która w noc dożynkowej parady miała na sobie niezwykłą sukienkę. Znamy więc już zakończenie, wiemy, że w kulminacyjnym momencie dojdzie do czegoś zaskakującego, do jakiejś tragedii, poznajemy więc jak sytuacja rozwija się do tego dramatycznego momentu. Zagłębiamy się w tę historię, szukając bezustannie odpowiedzi na pytanie: "dlaczego?"

Karen Foxlee w ciekawy, bardzo wyrazisty sposób opisuje panujący w książce klimat - australijska aura, parująca, wilgotna i duszna są znakomitym tłem dla takiej fabuły.Historia jest pełna smutku, ale też swego rodzaju magii, ma taki nieuchwytny czar, który przyciąga uwagę czytelnika i nie pozwala mu łatwo zapomnieć o lekturze.Myślę, że znakomicie intrygują wspomnienia starej Edi Baker, mają w sobie czar starych, zakurzonych opowieści, w których kryje się pewna prawda o życiu.

W "Sukience w kolorze nieba" mamy też znakomicie oddane postaci, niejednoznaczne, z własnymi radościami i bliznami, z wyraźnie zarysowanymi charakterami, widać też jak wpływają na siebie, jak się uzupełniają, zwłaszcza relacje między Rose a Edi, pozorna obojętność przeradza się w bliższą zażyłość, a ich popołudniowe, wspólne szycie okazuje się tym, czego obydwie potrzebują.

Muszę przyznać, że ogromne wrażenie zrobiło na  mnie umieszczenie w centralnym punkcie wyjątkowego przedmiotu, który pozornie zwyczajny i codzienny ma w sobie odrobinę niezwykłości - sukienka uszyta z kawałków starych materiałów, koronek, sukienka, której kolor przywodził na myśl nocne niebo -  tajemnicza, zachwycająca, naznaczona piętnem magii. Jej piękno było nie do opisania, a czarodziejska aura otaczała osobę, która ją nosiła.

Szczerze polecam Wam książkę, która może przenieść Was do gorącej, wilgotnej Australii, gdzie poznacie pełną smutku i magii opowieść o Rose Lovell i jej sukience w kolorze nocnego nieba. Historię, która jednak mimo wszystko ma w sobie odrobinę światła i iskierkę nadziei, która może Was zaskoczyć i nie pozwoli o sobie zapomnieć.


Ocena: 4/5

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu:




66. "Podróż na sto stóp" Richard C. Morais

66. "Podróż na sto stóp" Richard C. Morais

"Podróż na sto stóp"
Richard C. Morais
tłumaczenie: Urszula Ruzik-Kulińska
311 stron
Wydawnictwo BELLONA
2014 r.






Fabuła:

Hassan Haji, wraz ze swoją rodziną po dramatycznych wydarzeniach w Indiach jest zmuszony opuścić swój rodzinny kraj.Docierają do Anglii, a następnie do Francji, gdzie ostatecznie ojciec Hassana decyduje się założyć restaurację opartą na tradycyjnych, hinduskich smakach.

Recenzja:

Po książkę Richarda C. Morais sięgnęłam niemal bezwiednie, oceniając szybko powieść na podstawie uroczej okładki i pełnym zachwytu opiniom na obwolucie - uznałam, że jest to lekka, przyjemna lektura, taka swego rodzaju komedia romantyczna, dziejąca się w świecie garnków i patelni, buchającej pary i skwierczącego mięsa.Bardzo lubię takie historie, zwłaszcza, kiedy są ciekawie przedstawione i skutecznie odrywają mnie od rzeczywistości.Okazało się jednak, że w mojej powierzchownej ocenie bardzo się pomyliłam.

Przede wszystkim nie jest to historia miłosna, a przynajmniej nie jest nią w dużej części. Owszem, jest dziewczyna, jest przystojny cudzoziemiec, ale to nie ich relacje są najważniejsze, w pewnym momencie naprawdę nie wiadomo, czy jest im przeznaczone być razem czy też nie. Jest to bardzo realistyczny obraz związku, gdzie oprócz fascynacji i uczucia to życie weryfikuje ich relacje.Daje im wybór i szansę- żyć razem czy iść dalej, rozwijać się i zdobywać kolejne osiągnięcia, spełniać następne marzenia?

Na pierwszy plan wysuwa się właśnie świat kulinariów, wysublimowane smaki, zaskakujące połączenia barw i aromatów, orientalne nuty hinduskich potraw i wykwintne dania kuchni francuskiej. Autor ciekawie przedstawia i wplata je w fabułę, pojawiają się w tle, dopełniają wydarzenia, towarzyszą głównemu bohaterowi, Hassanowi. Opisy rozbudzają apetyt, ale też wprowadzają nas w ten zamknięty, elitarny świat restauratorów, ich dążenie do uzyskania perfekcyjnych, zaskakujących dań, do zdobycia większego uznania i rozgłosu, dają nam też pewne pojęcie o indyjskich smakach, tych niezwykłych, orientalnych, tak bardzo odmiennych od naszych, europejskich.

Problemem poruszanym w książce "Podróż na sto stóp" jest właśnie ta odmienność, reakcja na inny, wygląd, inne zachowania i kulturę.Smutne jest to, że na skutek złej ludzkiej woli, braku akceptacji, Hassan traci matkę i dom, rodzina decyduje się opuścić swój kraj by odnaleźć miejsce w świecie, by spokojnie żyć dalej, ale nadal muszą borykać się z wrogim nastawieniem społeczeństwa, z brakiem zaufania. Dramatyczne wydarzenia z dzieciństwa kładą się cieniem na jego dorosłym życiu, nie pozwalają o sobie zapomnieć, ale mimo wszystko motywują też by udowodnić sobie i światu jak wiele jest wart i ile potrafi osiągnąć.

Książka Richarda C. Morais podzielona jest na cztery części: Mumbaj, Londyn, Lumiere i Paryż, jak się można łatwo domyślić są to miejsca pobytu Hassana. Poza tym można to uznać za etapy jego rozwoju jako mężczyzny. Mnie najbardziej zaciekawiła część przedstawiająca życie rodziny Haji w Lumiere, tam właśnie odkryto w naszym bohaterze niesamowity talent kucharski, tam też pojawia się Madame Mallory, znakomita szefowa restauracji, hołdująca tradycyjnym, wyrafinowanym, francuskim daniom, dla której hałaśliwa, obca rodzina z Indii staje się największą zmorą i problemem.

Dzięki poważnej treści i poruszanym problemom powieść "Podróż na sto stóp" nie jest zwykłą książką z lekką i przyjemną historią, daje nam znacznie więcej i każe nam się zastanowić, zweryfikować oceny i wyciągnąć wnioski. Dodatkowym atutem są niezaprzeczalnie wplatane w fabułę opisy potraw, w oryginalny sposób oddają charakter chwili oraz przybliżają inną kulturę i smaki, pobudzają apetyt na więcej.

Ocena: 4/5

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję 
Wydawnictwu BELLONA



65. "Uwięziona w bursztynie" Diana Gabaldon

65. "Uwięziona w bursztynie" Diana Gabaldon

"Uwięziona w bursztynie"
Diana Gabaldon
tłumaczenie: Karolina Bober
Ewa Błaszczyk
Agata Puciłowska
Iwona Rutkowska
Lidia Rafa
838 stron
Wydawnictwo Świat Książki
2015 r.







Fabuła

Claire i Jaime uciekają ze Szkocji i docierają do Francji - za wszelką cenę chcą udaremnić powstanie jakobitów, które jest skazane na niepowodzenie, a przyniesie tylko krwawy odwet ze strony Anglików. Czy uda im się zmienić bieg historii i nie dopuścić do tragicznej bitwy pod Culloden?

Recenzja

Po "Uwięzioną w bursztynie" sięgnęłam z... tęsknoty.Okazało się, że po jakimś czasie po przeczytaniu pierwszej części - "Obcej" - poczułam, że brakuje mi Claire i Jaime'a. Ich wyjątkowy związek i niesamowita historia to coś, co na pewno wielu skłania do sięgnięcia po kolejny tom o przygodach Claire Randall, która przenosi się w czasie do XVIII- wiecznej Szkocji, prosto w centrum konfliktów między Szkotami a Anglikami. Seria Diany Gabaldon to ciąg powieści romansowo-przygodowo-historycznych, grube, ciężkie tomiszcza, które mogą Was absolutnie zauroczyć i porwać do tego dzikiego, pełnego awantur i niebezpieczeństw świata.

Po przeczytaniu "Obcej" wiedziałam już mniej więcej czego mogę się spodziewać po kontynuacji, byłam przygotowana na długą, bogatą treść, dużo emocji i opisów. Diana Gabaldon według mnie świetnie pisze o historii i realiach epoki - zupełnie naturalnie i bez zbędnych tłumaczeń, to trochę tak jakbyśmy sami byli naocznymi świadkami wydarzeń, tak jakby Claire, przechodząc przez magiczne kamienie w ostatniej chwili wyciągała po nas rękę i ciągnęła ze sobą w sam wir wydarzeń. Może to wrażenie wynika z tego, że głównym narratorem powieści jest właśnie osoba, która cofa się w czasie, trzonem książki jest dokładnie to, co przytrafia się głównej bohaterce. Może przez to brakować pewnych szczegółów, ale ostatecznie nie jest to mocno irytujące.

W "Uwięzionej w bursztynie" znacznie bardziej też polubiłam Claire, w pierwszej części jej zachowanie i niektóre decyzje budziły we mnie wątpliwości, ale w tej odnoszę wrażenie jakby jej postać stała się bardziej sympatyczna, a postępowanie bardziej zrozumiałe. Jeśli zaś chodzi o Jaime'ego Frasera to już w "Obcej" straciłam dla niego głowę - doskonały przykład idealnego bohatera, który od pierwszego momentu kradnie wszystkie serca czytelniczek. W drugim tomie pobrzmiewają jeszcze echa jego tragicznych przeżyć, musi zmierzyć się ze swoim koszmarem i skupić się na trudnym zadaniu, które stoi przed nim i jego żoną.Odpowiedzialność jest ogromna, a stawką jest tutaj życie i przyszłość wielu ludzi. Co jednak może powstrzymać upartego, dzielnego, szkockiego wojownika?

Poza nimi występuje oczywiście cała masa innych postaci, zarówno fikcyjnych jak i historycznych, każda z nich jest jednak przedstawiona tak samo realnie, Diana Gabaldon tchnęła w nich życie i nadała wszystkim niepowtarzalny charakter w taki sposób, że nawet Król Słońce czy książę Karol Stuart ani przez chwilę nie wydają się osobami z podręczników historii.

Polecam również serial "Outlander" na podstawie książek, myślę, że jest to doskonała ekranizacja, w której świetnie połączono dokładne odzwierciedlenie tego, co można znaleźć w książkach oraz sceny, których w powieści nie ma lub nie są opisane, a jedynie wspomniane.Doskonałe rozwinięcie wątków, których główna bohaterka i narratorka nie mogła być świadkiem.Do tego muzyka i niezapomniane krajobrazy Szkocji dopełniają całości.

Jeśli więc lubicie książki historyczne, w których romans i przygoda znakomicie się ze sobą przeplatają, doceniacie długą, ale nie rozwlekłą fabułę, a czytając delektujecie się pięknem słowa pisanego i naturalną swobodą snucia zawiłych opowieści to sięgnijcie po książki Diany Gabaldon. Możecie odnaleźć w nich to, co akurat potrzebujecie, a może i znacznie więcej.A jeśli przeczytaliście już "Obcą" to zapoznajcie się z jej kontynuacją - jest to znakomita, pełna emocji i przygód historia i świetny ciąg dalszy losów ulubionych bohaterów.

64. "Pustki" Andrew Michael Hurley

64. "Pustki" Andrew Michael Hurley

"Pustki"
Andrew Michael Hurley
tłumaczenie: Dominika Cieśla-Szymańska
398 stron
Wydawnictwo WAB
2016 r.






Fabuła

Na angielskie wybrzeże przybywa grupa wiernych, razem ze swoim księdzem, pragną, jak co roku uczestniczyć w wielkanocnych rekolekcjach, doznać cudu, jednak dziwne wydarzenia i osobliwa aura, panująca w starej, opuszczonej posiadłości na zawsze zmienią ich życie.

Recenzja

Po "Pustki" Andrew Michaela Hurley'a sięgnęłam bardzo szybko, niedawno powieść miała swoją premierę, a ja już zamawiałam swój egzemplarz, co oczywiste, skusił mnie opis, ale też rewelacyjna, hipnotyzująca czernią i bielą okładka z drobnym, czerwonym akcentem - jak dla mnie była to zachęcająca zapowiedź nietuzinkowej historii.

Za lekturę zabrałam się natychmiast i muszę przyznać, że książka całkowicie mnie pochłonęła, pragnęłam jak najszybciej zgłębić wszystkie tajemnice, niedopowiedzenia i wątpliwości.I po części jestem powieścią zachwycona. Osobliwy, ciężki klimat niczym z dobrej, rasowej powieści gotyckiej z lekkim sznytem delikatnej grozy, nie przytłaczającej a wyczuwalnej, to doskonała rozrywka. Czytając ma się wrażenie jakby obserwowało się taflę wody, spokojną, błyszczącą, ale gdzieś tam pod powierzchnią kryje się cień, bezkształtny, mroczny, wiemy, że za chwilę coś się z tej wody wynurzy ukazując swe przerażające oblicze.

Ten niezwykły, niepokojący klimat to na pewno duża zaleta tej książki, wprowadza nas w zupełnie inny świat, świat okrutnego, smaganego deszczem angielskiego wybrzeża, spowitego mgłą i tajemnicą oraz posiadłości, która kryje w sobie niejeden sekret.Co uznaję za plus, groza nie jest tutaj wszechogarniająca, przytłaczająca, to jedynie aura wciągającej, dobrze napisanej powieści.Tak naprawdę bardziej przerażał mnie fanatyzm religijny głównych postaci, ich nastawienie, postrzeganie świata.

Po lekturze miałam jednak mieszane uczucia, poczułam niedosyt i nawet pewną irytację, że wszystkie sekrety, te które najbardziej mnie intrygowały nie zostały wyjaśnione, jakby autor specjalnie pozostawił je schowane gdzieś głęboko, w najciemniejszym kącie, jakby nie były wystarczająco ciekawe by je poznać. Nagle historia, która tak bardzo mnie pochłonęła skończyła się, a ja poczułam się oszukana bo to, na czym najbardziej mi zależało, to, co chciałam jeszcze poznać i zgłębić nieodwołalnie mi odebrano.

Przez to nieco bardziej surowo oceniam "Pustki", nie zmienia to jednak faktu, że książka wydała mi się szalenie intrygująca i obiecująca, z doskonale dawkowaną odrobiną grozy.Polecam każdemu, kto lubi takie mroczne, ale nie przerażające klimaty z pięknie snutą historią i wyrazistymi, niejednoznacznymi postaciami.

Ocena: 3/5

63. Podsumowanie sierpnia i plany na wrzesień

63. Podsumowanie sierpnia i plany na wrzesień

Tak więc wakacje dobiegły końca, zbliża się szybko moja ulubiona pora roku czyli jesień, kiedy to potrzeba "zaczytania" jest we mnie jeszcze większa niż dotychczas, kiedy cały świat, wszystko wokół daje Ci wyraźne sygnały, że najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić to zaszyć się gdzieś gdzieś pod kocem, z ukochaną książką i kubkiem gorącej, aromatycznej, koniecznie czarnej i bez cukru, kawy :)



Przeczytane w lipcu:

"Ukryta łowczyni" Danielle L Jensen
"A Court of Mist and Fury" Sarah J. Mass
"Maniusia Marynia Maria" Maria Stępkowska-Szwed
"Historia uwodzenia" Knut Stene-Johansen

Zdecydowanie najlepszą książką, którą miałam przyjemność przeczytać w sierpniu to "A Court of Mist and Fury", za to, że niepodzielnie zawładnęła moją wyobraźnią, zdominowała cały wolny czas i pozostawiła po sobie chęć poznania kolejnej części.Z zupełnie innych powodów spodobała mi się również "Marynia" - wspomnienia, które przeniosły mnie w przeszłość, urzekły barwnymi opisami i krótkimi anegdotami odmiennego, dawnego życia.

Plany na wrzesień:

Kończę właśnie "Uwięzioną w bursztynie", jestem też w trakcie czytania "Niebezpiecznych związków" oraz "Podróży na sto stóp".W dalszej kolejności czeka na mnie najnowsza powieść "Pustki", której jestem ogromnie ciekawa.

Mam nadzieję, że wrzesień przyniesie dużo długich, spokojnych wieczorów, podczas których bezkarnie będę mogła chwycić za książkę i najzwyczajniej w świecie odpłynąć, czego również Wam życzę :)

A co Wy będziecie czytać we wrześniu? 
Copyright © 2014 love, coffee and books , Blogger