62. "Historia uwodzenia" Knut Stene-Johansen

62. "Historia uwodzenia" Knut Stene-Johansen

"Historia uwodzenia"
Knut Stene-Johansen
tłumaczenie: Karolina Breś
207 stron
Wydawnictwo BELLONA
2013 r.




Interesuje mnie historia, w tym różne aspekty i zawirowania dziejowe jak i obyczaje, kultura i sztuka danego okresu. Chętnie więc sięgam po książki, które przybliżają ciekawe zjawiska z przeszłości, tłumaczą pewne wydarzenia oraz wyjaśniają ich następstwa. Dlatego też zaintrygowana tytułem "Historia uwodzenia" sięgnęłam po nią, okazało się jednak, że tytuł nieco odbiega od treści.

Nastawiłam się na ciekawe przykłady z historii świata, obyczajowe zawirowania epok, ale Knut Stene-Johansen w swojej książce skupia się na niewielkim odcinku dziejowym i jednej, co prawda bardzo ważnej ideologii. Libertynizm, można to łatwo wyczuć podczas lektury, to postawa, której autor jest dość przychylny, stanowi główny punkt zaczepienia dla sztuki uwodzenia. Wytrawny libertyn to człowiek, który umiejętność tę opanował do perfekcji, zwodząc niewinne ofiary i doprowadzając do ich niechybnej zguby.

"Historia uwodzenia" przede wszystkim przybliża nam kilka znaczących, zarówno w historii, jak i literaturze nazwisk największych zdobywców serc i cnót niewieścich.Mamy tutaj Cyrano de Bergerac: pisarza, który sławę swą zyskał nie tyle przez swoje filozoficzne wywody, co bardziej przez pewien charakterystyczny szczegół swojego wyglądu.Jest również Don Juan, tajemniczy i nieco tragiczny uwodziciel czy przepełniony okrutną pasją markiz de Sade. Każdy z tych męskich typów jest opisany, przytoczono także wiele przykładów z literatury czy muzyki, które pomogły ukształtować ich legendy, nadać im formy, które znamy do dziś.

Mnie najbardziej zaintrygował wicehrabia de Valmont, czyli postać stworzona przez Pierre Choderlos de Laclos w powieści epistolarnej "Niebezpieczne związki" . Tak się składa, że akurat czytam tą książkę i cieszę się, że mogłam sobie nieco bardziej przybliżyć jej realia i bohaterów. Wicehrabia to bohater tragiczny, którego los zdaje się być przesądzony, a postępowanie nacechowane jest ślepemu oddaniu ideologii i chęci podtrzymania swej legendy uwodziciela.

Książkę przeczytałam dość szybko, z przyjemnością odkrywałam ciekawe fakty historyczne czy odniesienia w kulturze czy sztuce do bohaterów największych skandali obyczajowych i niezwykłych legend w historii miłosnych podbojów. Sądzę, że to własnie w ich epoce sztukę uwodzenia doprowadzono do perfekcji, opierając swe doświadczenie na słowach, drobnych gestach i niewinnych spojrzeniach.

Ocena: 3/5

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję 
Wydawnictwu BELLONA





61.Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego #2 "Jak Krzyś i Bryś zdobywali halo" Katarzyna Matejek

61.Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego #2 "Jak Krzyś i Bryś zdobywali halo" Katarzyna Matejek



"Jak Krzyś i Bryś zdobywali halo" 
Katarzyna Matejek
ilustracje: Ewa Beniak-Haremska
Wydawnictwo BIS
2014 r.
3-9 lat


Wydaje mi się, że kosmos i dziecięca wyobraźnia to dwa pojęcia, które nie mają żadnych granic, są nieskończone i niezmierzalne. Dziecko postrzega świat na swój własny, wspaniały sposób, wplatając do niego trochę magii i niesamowitości. Stąd też pojmuje go w cudowny sposób, sprawiając, że pozornie normalne zjawiska lub czynności nabierają nowego wyrazu.

Taki właśnie piękny, dziecięcy świat pokazuje nam w swojej książce Katarzyna Matejek "Jak Krzyś i Bryś zdobywali halo" - główny bohater, kilkuletni chłopiec o imieniu Krzyś, bardzo chciałby by jego najlepszy przyjaciel, wielki pies, Bryś, usłyszał bajki, które wieczorami opowiada dziecku tata. Chłopiec marzy o telefonie komórkowym by w ten sposób jego ulubieniec miał z nim kontakt nawet wtedy, gdy nie może być u jego boku. 

Książeczka jest naprawdę pięknie wydana, ma grubą, matową oprawę, a ilustracje zachwycają - Ewa Beniak-Haremska stworzyła cudowną szatę graficzną w barwach miłych dla oka, ciepłych, z całą gamą naturalnych kolorów. Oglądanie takiej publikacji to prawdziwa przyjemność zarówno dla dziecka jak i dla rodzica.Myślę, że znakomicie nawiązuje do treści opowiadania, które samo w sobie jest pełne ciepła i miłości. Litery są duże, a strony czytelne, dzięki czemu łatwo możemy zachęcić dziecko do próby samodzielnego czytania lub poznawania liter.

Treść jest ciekawa i barwna - Krzyś i jego najlepszy przyjaciel mają swoje codzienno-niecodzienne przygody i całą masę niezwykłych pomysłów, autorka przedstawiła wspaniały dziecięcy świat wyobraźni oraz wyjątkowej więzi między chłopcem a jego zwierzęciem. Właśnie ta miłość i oddanie sprawiają, że historia ma w sobie tyle uroku i pewnej nostalgii. Przyjaźń jest tutaj ogromnie ważna, skłania do pokonywania wielu przeszkód w imię dobra. 

"Jak Krzyś i Bryś zdobywali halo" to na pewno rewelacyjna lektura dla maluchów - Jeremiemu bardzo się spodobała, a nawet Ignaś, który jest już prawie dziesięciolatkiem słuchał jej z zainteresowaniem.Polecam serdecznie te fantastyczne przygody Krzysia i Brysia, odnajdziecie w nich dużo ciepła, uroku i magię dziecięcej wyobraźni. 




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękujemy Wydawnictwu BIS





60. "Wywiad z wampirem" Anne Rice

60. "Wywiad z wampirem" Anne Rice

"Wywiad z wampirem"
Anne Rice
tłumaczenie: Tomasz Olszewski
358 stron
Wydawnictwo Zysk i s-ka
1998 r.






Fabuła

Młody dziennikarz spotyka  na swej drodze wampira, Louisa, który opowiada mu historię swego życia, mówi o tym jak został przemieniony z człowieka w istotę, która by przetrwać musi żywić się krwią.Opisuje swoje relacje ze stwórcą - pozbawionym skrupułów, Lestatem, oraz z Klaudią - ukochaną, która zamknięta jest na wieki w ciele dziecka.

Recenzja

"Wywiad z wampirem" Anne Rice to pierwsza część z cyklu Kronik Wampirów - powieści o nadprzyrodzonych istotach , skupionych wokół Nowego Orleanu.To też jedna z tych książek w tej tematyce, które są przesiąknięte niezwykłym, nęcącym klimatem, ciekawie zarysowanym światem mrocznych, nieśmiertelnych stworzeń.

Dla mnie jest to powieść, którą bez namysłu określam jaką kultową, i chociaż czytałam inne książki tej autorki, to jednak żadna z nich nie skradła mojego serca tak jak ta. Szczerze mówiąc, wydaje mi się że przy tej pozycji inne zdecydowanie bledną, ukazują swoje niedoskonałości i niedociągnięcia. "Wywiad z wampirem" to dla kogoś, kto lubi takie wampiryczne historie i pociąga go fantastyka, ogromnie ważna lektura, którą nie da się porównać z inną i jak do tej pory nie znajduję tytułu, który mógłby być tak samo dobry.

Przede wszystkim mamy tutaj wspaniale wykreowany świat- mam na myśli nie tylko ten wampirzy, ale również ten "nasz", ludzki - Nowy Orlean, południe Stanów Zjednoczonych XVIII i XIX w., pełne, przesądów i magii, świat plantacji, niewolników z Afryki i arystokracji. Dzięki głównym bohaterom poznajemy też owe niezwykłe nieumarłe istoty, ich hierarchię, zażyłości i wzajemne, czasami bardzo trudne relacje.

Anne Rice świetnie wykreowała tutaj postaci Louisa, Lestata i Klaudii - wampirzej "rodzinki", stworzenia skazane na życie ze sobą, wspólną egzystencję, która ułatwia im poruszanie się w ludzkim otoczeniu.Każde z nich jest inne, inaczej też odbierają swój "dar". Louis od początku naznaczony jest cierpieniem, przed przemianą spotkała go wielka tragedia, wydaje się więc, że wraz z tym brzemieniem budzi się jako wampir, nie jest w stanie zaznać spokoju od wciąż ludzkich potrzeb i ogromnych emocji.Targają nim wyrzuty sumienia, nie może pogodzić się ze swoją naturą. W pewnym stopniu ukojenie przynosi mu Klaudia - ukochana kobieta, która zmieniona w wampira w chwili gdy była dziewczynką, by ustrzec ją przed niechybną śmiercią, na zawsze już ma pozostać dzieckiem. Jest ona niezwykłą bohaterką - pozornie szczęśliwa, marzy o tym by rozwinąć się, dojrzeć fizycznie, co jest przecież już niemożliwie.Jej tragedia w miarę upływu czasu staje się coraz bardziej dotkliwa, co powoduje, że obydwoje z Louisem jeszcze bardziej nienawidzą swego stwórcy, Lestata. Ten zaś jest pozbawionym moralnych skrupułów, pełnym arogancji osobnikiem, jego egoizm i cyniczna natura nie pozwalają na spokojną egzystencję całej trójki. Jednak przy tym wachlarzu jego wad, nie można darzyć go nienawiścią, on przecież też ma swoje słabe strony, swoje pragnienia oraz potrzebę miłości i akceptacji.

Postać wampira, obdarzonego silnymi, ludzkimi emocjami, cierpieniem i wyrzutami sumienia to dość oryginalny pomysł, który Anne Rice doskonale przedstawiła.Niewiele było do tej pory takich przykładów w literaturze, a tak udanych niewiele jest też teraz. Zachęcam zatem serdecznie do zagłębienia się w tym mrocznym świecie przesyconym tęsknotą za człowieczeństwem oraz przemożną chęcią zaznania ukojenia w bólu, zaspokojenia ogromnej potrzeby sączenia  krwi.


Ocena: 4/5

59."Maniusia Marynia Maria.Saga rodzinna" Maria Stępkowska-Szwed

59."Maniusia Marynia Maria.Saga rodzinna" Maria Stępkowska-Szwed

"Maniusia Marynia Maria.Saga rodzinna"
Maria Stępkowska-Szwed
436 stron
Wydawnictwo BIS
2011 r.






Fabuła

Maria Stępkowska-Szwed opisuje dzieje swojego życia oraz koleje losów swojej rodziny - od początku XX w.Poznajemy jej dzieciństwo spędzone w ziemiańskim dworku, lata nauki oraz dorosłe życie przy boku męża - leśniczego. Autorka opowiada o codzienności w tamtych czasach, zwyczajach i tradycjach wśród których dorastała.

Recenzja

Gdy byłam małą dziewczynką często lubiłam wychwytywać historie opowiadane przez babcię czy dziadka, którzy mówili o latach swojej młodości - ich ówczesna rzeczywistość wydawała mi się tak odmienna, od tej którą znałam, że trudno było mi wyobrazić sobie, iż miało to miejsce zaledwie kilkadziesiąt lat wcześniej. Tym bardziej miało to swój urok, mocniej wabiło i przykuwało moją uwagę.

Podobne wrażenia co kiedyś wzbudziła we mnie właśnie lektura "Maniusi Maryni Marii" - wspaniale było poznać ten nie aż tak bardzo odległy świat, a jednocześnie tak bardzo inny od tego, w którym dane jest nam teraz żyć.Naprawdę cudownie czytało się te opisy, charakterystyki dawnych obyczajów, tradycji czy zwykłych codziennych czynności. Niezwykle łatwo i z przyjemnością zaglądało się do świata, który minął, naturalnego, ściśle związanego z przyrodą.

Książka przedstawia różne anegdoty, krótkie, ale barwne historyjki, zręcznie opowiedziane przez narratorkę, niektóre z nich są smutne, inne wesołe, w każdej jednak jest nuta nostalgii. Maria Stępkowska - Szwed opowiada nam o swoim dzieciństwie spędzonym w majątku ziemskim, mamy tu więc wspaniały opis życia i obyczajów, wzajemnych relacji oraz funkcjonowania takiego dworku. Autorka mówi również o swojej nauce w gimnazjum, gdzie oprócz zdobywania wiedzy rozwijała również talenty muzyczne i plastyczne.W końcu mamy też opisane trudne, pełne strachu i cierpień czasy II wojny światowej, przy czym nie ma tutaj brutalnych historii, pełnych bólu i  ludzkich tragedii, jest to kilka anegdot z tamtych niebezpiecznych dni, zarys codziennych problemów i panoszącego się wtedy zła, otaczającego wtedy dom Szwedów niczym morze wyspę.

Książka jest  również obrazem kobiety nietuzinkowej - inteligentna, wrażliwa Maria, obdarzona talentem muzycznym i plastycznym, ogromnie pracowita i  zaradna to jedna z przedstawicielek tych opiekunek ogniska domowego, które musiały wtedy spełniać się w każdej roli, jednocześnie dbając o dom i rodzinę.Udogodnienia, które teraz wydają nam się oczywiste, wtedy nie śniły się nawet największym marzycielom, trudno jest nam sobie wyobrazić, z czym te kobiety musiały się na co dzień borykać i jakie przeszkody musiały pokonywać na swojej drodze.

"Marynię" polecam Wam szczerze i serdecznie, a chociaż nie ma tutaj wciągającej fabuły ani wartkiej akcji to jednak zapewniam Was, że lektura będzie przyjemna i szybka - czyta się ją łatwo, trudno się oderwać od tych historyjek i anegdot, przepełnionych opisami życia, niczym ze starych fotografii w sepii, charakterystykami ludzi z różnych warstw społecznych, odmiennych poglądów i obyczajów.

Ocena: 4/5

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję 
Wydawnictwu BIS





58. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego #1 "Bartek, Lenka i sny" Joanna Wachowiak

58. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego #1 "Bartek, Lenka i sny" Joanna Wachowiak

I tak oto na moim blogu zagościł nowy cykl - KLUB KSIĄŻKOWY IGNASIA I JEREMIEGO - czyli posty poświęcone książkom dla dzieci, które według mnie są niezwykle ważne, ośmielam się nawet stwierdzić, że odpowiedni ich dobór świetnie wpływa na młodego osobnika, który nasiąka niczym gąbka, wyłapując piękne słowa i chłonąc urzekające ilustracje.Dobre książki dla dzieci cechują się tym, że w pozornie małej formie i stosunkowo prostej treści  muszą przedstawiać odpowiednią fabułę i wciągające historie.


"Bartek, Lenka i sny" 
Joanna Wachowiak
ilustracje: Jola Richter-Magnuszewska
Wydawnictwo BIS
wersja z płytą - czyta: Jacek Kawalec
2015 r.
3-7 lat


Jeśli chodzi o wybór tej książki to byliśmy z moim najmłodszym synem, Jeremim, niespodziewanie zgodni, prawdopodobnie jego jak i mnie urzekło wydanie - rewelacyjne, rysowane "po dziecięcemu" piękne ilustracje, nawiązujące do treści książki, chociaż on przyznaje, że chciał tę książkę, bo na okładce jest wspaniały wóz strażacki (ach, ci chłopcy!).

Gdy zajrzycie do środka na każdej niemal stronie można znaleźć przykuwające uwagę grafiki - wyraziste, kolorowe, dziecięce. Ciekawa ta oprawa to zasługa pani Joli Richter-Magnuszewskiej, obdarzonej nieskrępowaną wyobraźnią, utalentowanej artystki.

Z doświadczenia wiem, że w przypadku książek skierowanych do najmłodszych piękne opakowanie to przedsmak naprawdę dobrej treści. Tak też jest tym razem. Świat dziecięcych marzeń sennych, przedstawiony przez autorkę, Joannę Wachowiak, to bardzo spostrzegawcze, nieco intuicyjne pojmowanie świata widzianego oczami sześciolatka. Zabawnie, lekko, książka opowiada o rozterkach, problemach dnia codziennego małego Bartka, który w pewnym stopniu zmagać się musi z tym, że jego młodsza siostra, Lenka, zabiera prawie całą uwagę ukochanych rodziców.Tutaj sen jest pewnym rozwiązaniem, zrozumieniem spraw, które za dnia absorbują uwagę malca.Cieszę się, że Jeremiemu, który jest dosyć wybrednym słuchaczem, spodobała się ta historia, ponieważ i ja czerpałam przyjemność z jej poznawania.

Do książki dołączona jest płyta  -  według mnie jest to świetne rozwiązanie  -  kiedy my sami nie możemy czytać, dziecko może posłuchać głosu Jacka Kawalca, rewelacyjnie interpretującego historię.Mój syn jest raczej żywiołowym , pełnym energii chłopcem, a nagrania słuchał wręcz urzeczony dobre pół godziny, co jak na jego możliwości to prawdziwy fenomen.

Tak więc "Bartka, Lenkę i sny" jak najbardziej polecamy zwłaszcza dzieciom w wieku od 3 do 7 lat, odbiór książki ułatwi na pewno to, że taki maluch może się utożsamiać z głównym bohaterem, zauważyć pewne podobieństwa, co sprawi, że lektura będzie jeszcze bardziej przyjemna i ciekawa.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękujemy Wydawnictwu BIS






57. "A Court of Mist and Fury" Sarah J. Mass

57. "A Court of Mist and Fury" Sarah J. Mass

"A Court of Mist and Fury"
Sarah J. Mass

560 stron
Bloomsbury
2016 r.



Fabuła

Po wydarzeniach spod Góry, gdzie udało się ostatecznie pokonać Amaranthę, Feyra próbuje ułożyć sobie życie  na Dworze Wiosny, z ukochanym Tamlinem, okazuje się to być niełatwe, ponieważ nie jest ona już tą samą dziewczyną, którą była, jest już zupełnie inną istotą, fae, czuje się coraz bardziej zagubiona i rozdarta, a pomoc przychodzi z najmniej spodziewanej strony.

Recenzja

Nie wytrzymałam - stwierdziłam, że dosyć już mam czekania na polskie wydanie "A Court of Mist and Fury", przeczytałam powieść w oryginale i o ile "Dwór cierni i róż" spodobał mi się to druga część zdecydowanie urzekła mnie bardziej.

Wydawać by się mogło, że bajka dobiegła końca - piękna, odważna dziewczyna ratuje magiczny świat przed okrutną, złą władczynią i zrzuca klątwę z przystojnego księcia. Teraz wszyscy powinni żyć długo i szczęśliwie. Tak się jednak nie dzieje i chwała autorce za to.

Sarah J. Mass pociągnęła swoją opowieść nowym torem, sprawiła, że znane postacie nabrały nowego wymiaru, pokazały się z zupełnie innej strony niż do tej pory, co jest szalenie intrygujące i sprawia, że powieść nie jest nudna i schematyczna.Rozwinięcie wątków znacznie wpływa na jakość historii, ukazuje nową perspektywę opowieści.Myślę też, że można powiedzieć o rozkwicie Feyry - staje się bohaterką, któraą naprawdę można polubić, zwłaszcza  w drugiej części książki. Autorka wyraźnie skupiła się też nad tym by pokazać, jak niełatwe jest jej wejście w nowy świat, nowe życie i jak trudno pogodzić jej się z tym, co się stało pod górą.


Podobnie jak w poprzednim tomie charakterystyczne było nawiązanie do "Pięknej i Bestii" tak tutaj widoczne mamy pewne szczegóły, które nasuwają nam na myśl mit o Persefonie - Feyra nawiązała przymierze z władcą Dworu Nocy, który w zamian za to, że dziewczyna będzie spędzać z nim tydzień każdego miesiąca, pomoże przetrwać jej pod Górą - tak więc nasza bohaterka poznaje zupełnie inny świat, który miała do tej pory możliwość widzieć. Wydawać by się mogło, że będzie to miejsce posępne i przykre jak z sennego koszmaru, okazuje się jednak być niezwykłe i urzekające. Feyra odkrywa, że właśnie tam może swobodnie istnieć, uczy się siebie na nowo, poznaje i doskonali nowe, magiczne umiejętności.

Uprzedzam też, że książka nie jest odpowiednia dla młodszych czytelników, pomimo tego, że przedstawiony w niej świat jest magiczny, baśniowy, są tutaj śmiałe sceny, nie przeznaczone dla nieletnich odbiorców. Nie są one może zbyt nieprzyzwoite, ale lekki rumieniec może się pojawić podczas czytania ;)

Teraz przyszło tylko czekać na trzeci tom, a wierzcie mi, że zakończenie "A Court of Mist and Fury" było bardzo obiecujące. Łatwość, z jaką autorka snuje opowieść, przeplata ją ze znanymi motywami i dodaje wiele ciekawych i oryginalnych elementów, każe mam przypuszczać, że kolejna książka będzie fantastyczną przygodą czytelniczą i magiczną, wciągającą lekturą.

56. Typ Klasyczny #10 "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell

56. Typ Klasyczny #10 "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell

"Przeminęło z wiatrem"
Margaret Mitchell
tłumaczenie: Celina Wieniewska
1135 stron
Wydawnictwo Albatros





Fabuła

Ameryka Północna stoi na progu wojny secesyjnej - mało jednak interesuje to Scaralett O'Harę, córkę plantatora z Południa, okazuje się bowiem, że mężczyzna, w którym się zakochała żeni się z inną.Dziewczyna szybko postanawia również wyjść za mąż, za pierwszego, który jej się oświadcza, wkrótce zostaje młodą wdową, a okrutna, bratobójcza wojna zmienia świat, który do tej pory znała.

Recenzja

Wspaniała, epicka, poruszająca - to tylko niektóre z całego arsenału wyrażeń, którymi można określić tę książkę - "Przeminęło z wiatrem" to jedna z tych powieści, jakie na trwałe zapisały się w historii literatury, absolutny klasyk i zniewalające dzieło pisarskiego kunsztu, idealnego zarysu bohaterów i przepięknej, niezapomnianej fabuły.

Po pierwsze i najważniejsze - główna bohaterka - mało która kobieta, będąca jednocześnie tak samolubna i arogancka, może być obdarzona sympatią czytającego. Scarlett jest bowiem, przy tych wszystkich swoich wadach, pełną życia i energii kobietą, silną, zdeterminowaną i odważną.Była gotowa na wiele poświeceń, mogła znieść naprawdę dużo by zdobyć lub odzyskać to (lub kogo), na czym najbardziej jej zależy.Jej słynne powiedzenie "Pomyślę o tym jutro" to kwintesencja zarówno jej charakteru jak i motto życiowe wielu kobiet - tych, które potrafią zmierzyć się z niepowodzeniem, potrafią ze spokojem stawić  czoło nieznanemu, może z pewną dozą lęku i niepewności, ale na pewno odważnie i wbrew wszystkiemu i wszystkim. Taka właśnie jest Scarlett - po prostu nie da się jej nie lubić.

Po drugie (i chyba nie mniej ważnie) Rhett Butler - męski, cyniczny, otoczony aurą  czarnego charakteru, który niewątpliwie skrywa w swym wnętrzu pokłady bohaterstwa, poświęcenia i współczucia.Pokochałam go od pierwszego momentu, jego kolejne pojawianie się na kartach powieści utwierdziło mnie w przekonaniu, jak wielowymiarowa to postać, a jego postępowanie nie jest jednoznaczne, natomiast sceny jego ze Scarlett to mistrzostwo. Między nimi bezustannie iskrzy, a mnogość emocji jest czasami wręcz przytłaczająca, nie są to relacje łatwe- wręcz przeciwnie, najeżone są różnego rodzaju trudnościami - główna bohaterka, jej charakter, egoistyczne postępowanie i gorące pragnienie odzyskania ukochanego Ashleya sprawiają, że szczęście wymyka się tej wyjątkowej parze.

"Przeminęło z wiatrem" to również doskonała ekranizacja - można być naprawdę pod ogromnym wrażeniem idealnej wręcz formy przeniesienia tego, co ukazuje książka. I na zawsze Scarlett O'Hara będzie miała wygląd przepięknej Vivien Leight, a Rhett to po prostu Clark Gable.

Margaret Mitchell w swej epickiej książce zawarła wiele wątków, stworzyła wielowymiarowy model, skupiając całą historię wokół perypetii głównej bohaterki, mamy tutaj miłość, mamy wojnę secesyjną, dramatyczne zmiany w świecie, który do tej pory funkcjonował w swoim własnym, stabilnym rytmie.Autorka zawarła tu również problem niewolnictwa, spojrzenie na przemysłową, rozwijającą się Północ jak i na wczepione silnie w tradycję Południe. Bohaterowie poboczni są ciekawi i wspaniale nakreśleni - wszyscy obdarzeni swoim własnym charakterem, swoim własnym życiem.Jest to też przekrój przez wiele warstw społecznych, które widać w tle powieści, idealnie odwzorowujący tamtą epokę, esencję świata który był i przeminął z delikatnym podmuchem wiatru...

Gorąco Was zachęcam do zapoznania się z tym rewelacyjnym klasykiem, jestem przekonana, że możecie pokochać tę książkę równie gorąco jak ja - niech nie przeraża Was wielkość powieści czy opis jej jako "jednego z największych romansów wszech czasów" - to coś znacznie więcej, trzeba tylko chcieć to dostrzec i zagłębić się we wspaniałą, pełną dramatycznych wydarzeń historię, naznaczoną miłością, dążeniem do szczęścia i wojennymi losami.


Ocena: 5/5

Poprzednie posty z cyklu Typ Klasyczny znajdziecie TUTAJ
55. "Ukryta łowczyni" Danielle L Jensen

55. "Ukryta łowczyni" Danielle L Jensen

"Ukryta łowczyni"
Danielle L Jensen
tłumaczenie: Anna Studniarek
512 stron
Wydawnictwo Galeria Książki
2016 r.









Fabuła

Cecile, po ucieczce z Trollus, rozpoczyna swoje życie w Trianon, przy boku matki, jako śpiewaczka.Dzieli swoje życie na występy i poszukiwanie potężnej czarownicy, Anushki, która przed wiekami zamknęła i uwięziła trolle pod górą. Dziewczyna stara się pomóc wydostać ich gatunek spod działania klątwy oraz uwolnić swojego ukochanego, Tristana.

Recenzja

Gdybyśmy żyli w idealnym świecie nikogo nie dotykałby głód, nie byłoby wojen, a kontynuacje powieści byłyby równie dobre, co poprzednie części.Niestety... do idylli nam bardzo daleko, a "Ukryta łowczyni" Danielle L Jensen nawet w połowie nie pociąga tak bardzo jak "Porwana pieśniarka". Pytanie tylko brzmi: dlaczego?

Przy poprzedniej części Trylogii Klątwy można było się naprawdę dać wciągnąć w historię - tajemniczy, nieznany świat kusił swoją oryginalnością i zręcznym konceptem, wprowadzenie jako głównych bohaterów trolli, obciążenie ich gatunku klątwą, która uniemożliwia im wyjście na ziemię, to coś, co na pewno mogło urzec czytelnika. W drugim tomie nie mamy jednak tej świeżości. Nie powstają nowe, intrygujące wątki, które mogłyby przykuć naszą uwagę.

Fabuła okazała się na tyle przewidywalna, że aż nużąca - dziwiłam się też głównym bohaterom, że sami trwali w błogiej nieświadomości i nie zdawali sobie sprawy z pewnych wskazówek, które mogłyby ich doprowadzić do odnalezienia Anushki. Najwidoczniej taki był zamysł autorki, by wszystko rozciągnąć w czasie, jednak można było całość ubarwić, wprowadzić nowe elementy, lub po prostu - nie podawać rozwiązania zagadki w tak mało zawoalowany sposób.

Po książkę sięgnęłam z zapałem i ufnością, pierwszy tom rozpalił we mnie chęć poznania świata trolli, ich dalszych losów.Po przeczytaniu pierwszych dwustu stron z przerażeniem stwierdziłam, że w powieści nic się nie dzieje.Cecile cały czas szukała Anushki, a Tristan trwał uwięziony pod górą.Tak naprawdę nic takiego się nie wydarzyło, co sprawiłoby, że moja uwaga mogłaby niepodzielnie skupiać się przy książce, nic, co sprawiłoby, że powieść pochłonęłabym w zawrotnym tempie rozgorączkowanego mola książkowego. Zamiast tego "męczyłam" "Ukrytą łowczynię" dość długi czas, bezustannie wyczekując jakiegoś poruszenia, iskierki nadziei na rozwój sytuacji.

Nastąpiło to dopiero pod koniec, jakieś sto ostatnich stron wzbudziło emocje - tempo stało się znacznie szybsze, bieg wydarzeń sprawił, że nie zrezygnowałam z przeczytania powieści i dotrwałam do końca. Stało się to, o co prosiłam przez pierwsze rozdziały - autorka wprowadziła nowy rozpęd by rozbudzić w czytającym chęć sięgnięcia po kolejną, ostatnią już część Trylogii Klątwy.

Byłabym niesprawiedliwa w swojej ocenie, gdybym nie napisała jeszcze o pewnej rzeczy, która bardzo mi się spodobała w książce pani Jensen - oprócz samych trolli, rzecz jasna. Ciekawym pomysłem wydaje mi się "przeskakiwanie" miedzy narratorami powieści, raz widzimy historię oczami Cecile, a raz oczami Tristana, dzięki czemu możemy śledzić fabułę, która działa się na powierzchni ziemi, w Trianon, jak również tą, toczącą się pod górą, w podziemiach.Jednocześnie więź, która powstała po zawarciu związku przez dziewczynę i trolla, dawała poczucie, że tak naprawdę cały czas mamy świadomość dwóch równoległych opowiadań - będąc z jednym z nich nie tracimy z oczu tego, co dzieje się w tym czasie z drugim.

Nie wiem czy sięgnę po "Waleczną czarownicę" - trzeci tom sagi Danielle L Jensen, druga część skutecznie przygasiła mój entuzjazm i chęć przeczytania całości. Niestety lektura mnie zawiodła, spodziewałam się takich emocji, jak w "Porwanej pieśniarce", zamiast tego dostałam taki nieco nudnawy i przewidywalny substytut tego, co tak urzekło mnie w pierwszej części.


54. Podsumowanie lipca i plany na sierpień

54. Podsumowanie lipca i plany na sierpień

Uwierzycie, że już połowa wakacji za nami?!Jak to się stało?!
Lipiec minął, pora więc go podsumować, wyrwać kolejną kartkę z kalendarza i zastanowić się, co zaplanować sobie na sierpień.
Jesteście ciekawi, co przeczytałam w minionym miesiącu, a co mam zamiar przeczytać w najbliższym czasie?
Jaka książka zrobiła na mnie największe wrażenie, spośród tych, które dane mi było poznać w lipcu?
Jeśli tak - zapraszam Was do mojego comiesięcznego podsumowania :)

Na początek jednak małe ogłoszenie - a właściwie dwa ;)
Może zauważyliście, a może jednak nie - w ostatnim czasie posty ukazują się systematycznie, w określone dni.Postanowiłam nieco uporządkować blogowe sprawy, odrobinę usprawnić system pisania i publikowania postów, co, zauważyłam nie bez zadowolenia, ułatwia mi życie i pracę nad stroną.Wydaje mi się, że taki schemat wpływa też dobrze na sam blog i nieco podnosi jego  jakość.

Tak więc:
poniedziałek - Typ Klasyczny
środa - recenzja
piątek- recenzja
sobota (od czasu do czasu)- inne wpisy 

Dzisiaj wyjątkowo podsumowanie :)

I ogłoszenie nr 2
Już niedługo pojawi się nowy cykl postów - coś dla najmłodszych moli książkowych - zapraszam.


Przeczytane w lipcu:

"Wilki" Adam Wajrak - RECENZJA
"Tajemnica Black Rabbit Hall" - Eve Chase - RECENZJA
"Kwiaty na poddaszu" V.C. Andrews - RECENZJA
"Płatki na wietrze" V.C. Andrews - RECENZJA
"W górach przeklętych" Bartłomiej Grzegorz Sala - RECENZJA
"Mademoiselle Chanel" C.W. Gortner - RECENZJA
"Dwór cierni i róż" Sarah J. Mass - RECENZJA

Zaczęłam również "Ukrytą łowczynię" (recenzja niedługo) oraz "Uwiezioną w bursztynie".

  
Na szczególną uwagę spośród tych książek zasługuje na pewno "Mademoiselle Chanel" -  myślę, że wrażenia po tej lekturze pozostaną ze mną na długo, bardzo polecam. Natomiast moją ogromną ciekawość i chęć poznania dalszych losów bohaterów rozbudził "Dwór cierni i róż" - nie wiem czy doczekam polskiego wydania kontynuacji, czy też odpuścić sobie czekanie i zabrać się za wersję oryginalną?


Plany na sierpień:

Ogromnie się cieszę ponieważ udało mi się nawiązać współpracę z wydawnictwami Bis i Bellona, wkrótce więc ukażą się na blogu recenzje wydanych przez nie książek. Poza tym chcę dokończyć "Uwięzioną w bursztynie", tomiszcze ma prawie 900 stron, a jeszcze trochę przede mną.Grzecznie na półce czeka również "Gambit hetmański", kolejna apetycznie gruba "cegiełka" :)

A co Wy będziecie czytać w sierpniu? 
53. Typ Klasyczny #9 "Duma i uprzedzenie" Jane Austen

53. Typ Klasyczny #9 "Duma i uprzedzenie" Jane Austen

"Duma i uprzedzenie"
Jane Austen
tłumaczenie: Anna Przedpełska-Trzeciankowska
368 stron
Educational Oxford





Fabuła

Państwo Bennet mają pięć córek, którym muszą zapewnić bezpieczną przyszłość, najlepiej u boku dobrego męża, okazja by wyswatać panny nadarza się, gdy do sąsiadującej posiadłości wprowadza się młody, bogaty gentleman.

Recenzja

"Duma i uprzedzenie" to absolutna kwintesencja prozy Jane Austen, będąca najlepszą powieścią tej autorki do dziś zachwyca i stanowi inspirację dla wielu twórców.Jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać to szybko musicie nadrobić te zaległości, może się okazać, że książka będzie jedną z tych, do której z radością będziecie powracać w przyszłości.

O co tak naprawdę chodzi w tej klasycznej powieści? Właśnie o to by wyjść za mąż.Można to uznać za dosyć płytki temat, traktujący rolę kobiety w dość jednoznaczny sposób, ale na uwadze trzeba mieć fakt, że w Anglii na przełomie XVIII i XIX w. prawo dziedziczenia było surowe i bezwzględne - majątek przypadał tylko męskiemu potomkowi, więc jedną z opcji by zapewnić stabilne życie córkom było jak najkorzystniej wydawać je za mąż. Do tej roli kobiety były przygotowywane i wokół tego celu toczyło się ich życie.

Jane Austen potraktowała ten temat w odpowiedni dla siebie sposób - z humorem, prześmiewczo, przekładając na karty powieści swoje celne spostrzeżenia, rysując całą fabułę lekko i z wdziękiem. Cała ta ironia nie przesłania nam jednak innego motywu - miłości, która rodzi się między głównymi bohaterami, nie jest to przy tym uczucie, które wydawałoby się pochopne czy niestałe, pojawia się tutaj dopiero z czasem, w miarę poznawania się postaci, stopniowo przechodząc przez kolejne fazy, od obojętności, przez fascynację do trwałego afektu. Jest naturalną konsekwencją wielu czynników, pokonuje zarówno dumę jak i wzajemne uprzedzenia.

Humor jest tutaj ogromnym plusem, dzięki temu nie mamy wrażenia, że cała historia jest ciężka i trywialna, powodów do uśmiechu mamy w powieści naprawdę bardzo dużo.Zawdzięczamy to oczywiście wspaniałemu, charakterystycznemu stylowi pisarki, ale też stworzonych przez nią postaci, które są prawdziwym, kolorowym wachlarzem przeróżnych postaw, charakterów i niezapomnianych sylwetek. Osobiście uwielbiam panią Bennet, jej brak ogłady, bezpośrednie zachowania i obsesyjna wręcz chęć wyswatania swoich córek, prowadzą do mnóstwa komicznych sytuacji. Dla przeciwwagi, jej mąż jest cyniczny, zdystansowany, co sprawia, że dialogi tej pary są naprawdę interesujące i napisane ze sporą dawką humoru.

Główni bohaterowie - Elizabeth Bennet i pan Darcy, może nie śmieszą, ale stanowią cudowne połączenie wdzięku i  inteligencji, po prostu nie da się ich nie lubić, czytając zaś książkę kibicuje się tej parze. Sceny z ich udziałem są już wręcz kultowe, jeśli można je tak nazwać, ciekawie opisane i intrygujące. Natomiast pan Darcy... no cóż... Jane Austen miała wyjątkową zręczność tworzenia postaci męskich, najbardziej zbliżonych do ideału, zaś ten mężczyzna to, ośmielam się stwierdzić, najdoskonalszy jej twór.

Urzekające w "Dumie i uprzedzeniu" są również opisy - wspaniały, ujmujący obraz sielskiego, spokojnego życia angielskiego ziemiaństwa, które kręciło się wokół spotkań, wystawnych bali, malowniczych spacerów. Życie określonych zachowań, norm obyczajowych, nieco sztywnych konwenansów, gdzie sztuka konwersacji i ogłady towarzyskiej musiała zostać opanowana do perfekcji. W przeciwnym razie narażano się na śmieszność i brak szacunku osób, wokół których się obracało.

Powstało kilka ekranizacji tego klasycznego dzieła - szczególnie polecam serial BBC, jak dla mnie idealnie odwzorowany, wspaniale nakręcony, idealnie oddaje ducha powieści, zaś aktorstwo jest tam na najwyższym poziomie. Dzięki niemu pan Darcy na zawsze będzie miał wygląd Colina Firtha, ale też inne postacie mają twarze tych, których miałam przyjemność podziwiać w serialu - żadna inna adaptacja nie dorównuje właśnie tej z 1995 r.

Ocena: 5/5

Copyright © 2014 love, coffee & books , Blogger