52. Wpis gościnny - Degustatorka Książek

52. Wpis gościnny - Degustatorka Książek

1    Dzisiaj mam dla Was post nietypowy, jest to wpis gościnny Marleny z bloga Degustacja Książek - zapraszam Was do odwiedzenia oraz do przeczytania "10 pytań do...", które wspólnie z Marleną wymyśliłyśmy :)

      Oto mały wywiad z Marleną:

1    1.      Skąd pomysł na blogowanie?

Z pazerności na książki (śmiech, żart)
Uwielbiam czytać książki jak każdy z Was, czasem są to dwie dziennie czasem jedna, bywa różnie… Na portalach są różne fora gdzie można omawiać przeczytane książki.  Więc pomyślałam, czemu nie, można spróbować. Czasem ciężko jednak skupić mi się na odczuciach i je opisać

2. Ostatnia przeczytana książka i ulubiony cytat z niej.

„Dotyk ciemności” C.J. Roberts

Myślisz, że różnisz się czymś, od ludzi pokroju Caleba. Widzisz wszystko w czerni i bieli. Nie interesuje cię cała historia; nie interesują cię odcienie szarości. A niektóre opowieści nie są czarno-białe.”

3. Jaka książka rozpaliła w Tobie czytelniczą pasję?

Pierwszą książkę przeczytałam w pracy (w barze gdzie w ciągu dnia była 1 osoba) były to „Dary anioła”, przeczytałam i stwierdziłam, że mam jakieś zajęcie :D potem książki o aniołach, demonach itd.

4. Najbardziej zaskakująca książka, jaką kiedykolwiek przeczytałaś.

Jest ich dosyć dużo, ale ostatnio to „Earl i ja i umierająca dziewczyna”. Myślałam, że jest to książka podobna do „Promyczek”, „Kiedy pada deszcz”, ale nie tutaj wszystko opisane jest w sposób „śmieszny”, nawet nie wiem jak to określić. Zdziwiła mnie i to bardzo.

5. Częściej korzystasz z biblioteki czy wolisz kupować książki?

Z biblioteki korzystałam wcześniej… problem w tym, że lubiłam je przytrzymywać. I chcąc nie chcąc kupuję e-booki. Telefon zawsze mam przy sobie wiec w wolnej chwili siedzę i czytam (Tak naprawdę to nic nie zastąpi tych pachnących stron w książkach).

6. Jakiej książki na pewno nie przeczytasz (gatunek)

Historyczne, biografie, autobiografie za nic nie sięgnę. Nie wiem czemu, serio. Mam jakiś uraz.

7. Ulubiona książkowa postać kobieca.

Szczerze to chyba nie mam takiej, za dużo ich było.

8. Peleryna niewidka co byś z nią zrobiła.

Zaszłabym do księgarni i ukradła wszystkie książki. A może najpierw bank i potem wykupiłabym je… Trudny wybór

9. Czym kierujesz się przy wyborze lektury?

Bardzo trudne pytanie, wcześniej opisem fabuły, ale teraz wiem, że kilka pierwszych stron bądź inne recenzje na blogach. Opis nie zawsze oddaje treść całej książki, czasem są mylne. 

10. Który z postów zajął ci najwięcej czasu/pracy itp.

Post o sobie siedziałam i nic nie mogłam napisać. Niby proste, banalne pytanie prawda? Co, do czego nie da się chyba samej o sobie czegoś wydukać. 





51. "Dwór cierni i róż" Sarah J. Mass

51. "Dwór cierni i róż" Sarah J. Mass

"Dwór cierni i róż"
Sarah J. Mass
tłumaczenie: Jakub Radzimiński
527 stron
Grupa Wydawnicza Foksal
2016 r.








Fabuła

Fayra, pomimo, ze jest najmłodsza z rodzeństwa, musi opiekować się ojcem i swoimi siostrami, stara się zapewnić im w miarę godziwy byt i pożywienie, ponieważ znajdują się w bardzo trudnym położeniu, jakiś czas temu stracili cały majątek. Pewnego razu, podczas polowania Fayra zabija fae, magiczną istotę, bardzo szybko przyjdzie jej za to zapłacić wysoką cenę.

Recenzja

Prawda jest taka, że małe dziewczynki uwielbiają czytać baśnie, natomiast duże dziewczynki czytają ... baśnie dla dużych dziewczynek ;) Właśnie taką bajką dla starszych jest "Dwór cierni i róż" Sarah J. Mass.

To moje pierwsze zetknięcie z twórczością tej pisarki, muszę nawet przyznać, że całkiem przyjemne to spotkanie, ponieważ książka wprowadziła mnie w tak fantastyczny i baśniowy świat, że trudno było mi się od niej oderwać. Napisana prosto i bez większych zawirowań emocjonalno-intelektualnych była świetną i lekką rozrywką, intrygowała fabułą i rewelacyjnym pomysłem.

Autorka zaczerpnęła sporą garść z baśni o "Pięknej i Bestii", wrzuciła to w fantastyczny, ale również bardzo niebezpieczny, świat magicznych stworzeń - całość urozmaiciła śmiałymi scenami i pobocznymi wątkami. W rezultacie mamy przed sobą godną uwagi powieść, znakomity początek ciekawie zapowiadającej się serii. Mnie to urzekło i chociaż mogę mieć zastrzeżenia, co do głównej bohaterki, za którą nie przepadam, chociaż momentami irytowała naiwność samego opowiadania, to jednak łatwo dałam się porwać książce i z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów.

Główny wątek, czyli motyw "Piękna i Bestia" jest przez autorkę nieco przerobiony i pozmieniany, jednak skojarzenia nasuwają się natychmiast. Młoda dziewczyna, uwięziona przez osobę, na której ciąży dawno rzucona klątwa, przeznaczenie, które ich łączy oraz - w pewnym momencie - rozdziela po to, by zgłębić siłę ich uczucia... Baśń jak się patrzy, nic dodać, nic ująć, mimo to zachwyca i intryguje. Osobiście lubię śledzić w literaturze takie "przeróbki" znanych wątków, tym bardziej, że dotyczy historii, która w oryginale jest ogromnie poruszająca. Fascynuje mnie obserwowanie tego, jak dany twórca radzi sobie z takim "pomysłem", jak wiele może dać od siebie i czy w umiejętny sposób podkreśla to, co sprawia, ze historia jest tak wspaniała i urzekająca.Sadzę że autorce "Dworu cierni i róż" taka sztuka udała się dość zręcznie.

Podoba mi się również sposób w jaki Sarah J. Mass opisała świat "za murem", świat magicznych istot, fae, w którym rządzą też intrygi, walka o władzę czy chęć zemsty.Jest to miejsce pełne piękna i niespotykanej nigdzie magii, ale również obszar, w którym natrafić można na istoty z gruntu złe, okrutne i przerażające. Co więc może spotkać Fayrę, która przybywa ze świata ludzi, gdzie takie stwory nie są znane? Na ile będzie musiała liczyć na siebie i czy zdobędzie się na zaufanie wobec tych, którzy wzbudzają jej lęk?

Jeśli więc szukacie lekkiej, ale nie pozbawionej ciekawego pomysłu i zręcznie nakreślonej fabuły, książki, skierowanej do młodszego czytelnika, historii o miłości, pełnym zwodniczego piękna świecie i klątwie, która wisi nad losem bohaterów, to zapewniam Was, że "Dwór cierni i róż" spełni Wasze oczekiwania względem lektury. Skutecznie rozbudzi też apetyt na kolejne części.

Ocena: 4/5

Podobne książki:

"Porwana pieśniarka" Danielle L Jensen

50. "Mademoiselle Chanel" C.W. Gortner

50. "Mademoiselle Chanel" C.W. Gortner

"Mademoiselle Chanel"
C.W. Gortner
588 stron
Wydawnictwo Między Słowami
2015 r.







Fabuła

W wieku 6 lat do sierocińca Aubazine, prowadzonego przez siostry zakonne, trafia Gabrielle Chanel.Spędza tam kolejne lata swojego życia, jako młoda dziewczyna dostaje się pod opiekę swojej ciotki, zdobywa doświadczenie jako krawcowa. Wkrótce okazuje się, że jej silny charakter, upór i determinacja doprowadzą ją do osiągnięcia wielu sukcesów.

Recenzja

Powieść C.W. Gortnera opowiadająca o życiu jednej z najsłynniejszych postaci kobiecych, znakomitej projektantki, Coco Chanel, to fascynujący obraz tego kim była ta niezwykła kobieta.

Zmierzyć się z tematem opowiedzenia kolei życia słynnej projektantki, wokół której wyrosło wiele mitów, plotek czy tajemnic, na pewno nie jest łatwym zadaniem.Próba ukazania człowieka-legendy jako osobę z krwi i kości, z całym arsenałem zalet i przywar, opisując sukcesy jak i porażki, może zakończyć się zwykłym niepowodzeniem i marną namiastką tego, co czytelnik oczekuje. "Mademoiselle Chanel" jest jednak znakomitym przykładem powieści biograficznej, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością i łatwo można dać się porwać biegowi wydarzeń.

Narratorem jest tutaj sama Coco Chanel i wydaje mi się, że autor doskonale oddał jej charakter, myśli czy uczucia.Mogę sobie tylko wyobrazić, że tak naprawdę było, że istotnie te rozmowy czy  sytuacje miały miejsce w rzeczywistości, że intencje, którymi kierowała się ta nieprzeciętna kobieta były szczere i jak najbardziej prawdziwe.

Mademoiselle to kobieta, którą niewątpliwie można podziwiać i nie trzeba być przy tym osobą, która interesuje się modą - istota geniuszu Chanel tkwi w tym, że wychodziła ona poza ramy mody czy projektowania ubrań, to czego dokonała, sprzedając swoje stroje to przecież olbrzymi postęp w postrzeganiu przez kobiety kwintesencji swojej kobiecości.Nie miały już być przystrojonymi od stóp do głów, manekinami ze ściśniętym gorsetem, miały się stać pewnymi siebie kobietami, których strój miał podkreślać osobowość, nie przeszkadzać w wykonywaniu ruchów, pozostawić swobodę i świadomość tego, że świat się zmienia, a wraz z nim zmienia się ich rola w społeczeństwie.

Doskonale oddany jest też świat wokół Coco - szalone zmiany, które dokonywały się w tamtym czasie, ludzie, którzy mieli wpływ na jej życie, charakter tych postaci, ujęty pobocznie, ale równie przekonująco, co w przypadku pierwszoplanowej postaci. Całość składa się na ciekawe świadectwo tych lat, które przeminęły, naznaczonych tragicznymi wojnami i konfliktami, ale również olbrzymimi zmianami kulturowo-obyczajowymi.

Szczerze polecam Wam "Mademoiselle Chanel", dla mnie książka jest wiernym portretem wyjątkowej osoby, ale również jest to fascynująca powieść, którą czyta się z ciekawością, poznając świat, który tak bardzo odmienił rzeczywistość kolejnych pokoleń oraz pozostawił trwałe piętno w historii ludzkości.

Ocena: 4/5

49. Typ Klasyczny #8 "Saga rodu Forsyte'ów" John Galsworthy

49. Typ Klasyczny #8 "Saga rodu Forsyte'ów" John Galsworthy

"Saga rodu Forsyte'ów"
John Galsworthy
CZĘŚĆ 1
"Posiadacz"
tłumaczenie: Róża Centnerszwerowa
284 strony
CZĘŚĆ 2
"Babie lato jednego z Forsyte'ów"
"W matni"
tłumaczenie: Jerzy Bohdan Rychliński
271 stron
CZĘŚĆ 3
"Przebudzenie"
"Do wynajęcia"
tłumaczenie: Józef Birkenmajer
247 stron
1988 r.
Wydawnictwo Książka i Wiedza








Fabuła

Saga obejmuje czasy od końca XIX w. do lat dwudziestych XX w..Opisuje losy rodziny zamożnych, londyńskich mieszczan, Forsyte'ów, a na przestrzeni tych lat, również zmiany kulturowe i obyczajowe.

Recenzja

"Saga rodu Forsyte'ów" to zdecydwanie jedna z tych powieści, które są dla mnie ogromnie ważne, wiem też, że będę do niej wracać, ponieważ jest to idealne połączenie świetnej literatury, pięknego języka i znakomitej, mądrej historii.

Trzonem tej epickiej, wielowymiarowej książki jest rodzina Forsyte, kilka pokoleń łączących świat stary z nowym porządkiem- ich wzajemne relacje, związki, rozstania, a przede wszystkim dążenie do posiadania rzeczy, zawłaszczania sobie ludzi. Głęboko w ich charakterze leży właśnie skupianie w swych rękach tego, co według nich podkreśla ich status społeczny, co również daje im swego rodzaju poczucie nieśmiertelności, iluzję, że nawet jeśli ich już nie będzie, pozostanie na tym świecie coś, co do nich należało. 

John Galsworthy w swojej powieści znakomicie oddał charakter przemijającego czasu i zmian jakie następowały w końcu XIX w i początkach XX w.Zmiany te, spowodowane błyskawicznym rozwojem przemysł, przekładały się na różne dziedziny, miały też ogromny wpływ na życie codzienne. Dokonywała się prawdziwa rewolucja kulturowa i obyczajowa, co dotykało również naszych bohaterów, czasami zaburzało ich świat, ich porządek rzeczy, trzęsło w posadach ich fundamentalnej i najważniejszej wiary w trwałość związku, rodziny i ...posiadania.

Na pierwszy plan wysuwa się tutaj relacja między Soamesem Forsyte'm a jego żoną, Irene, która przez swojego męża, pomimo miłości, którą ją darzył, traktowana była jak największy, najcenniejszy klejnot w jego kolekcji, zdobycz, którą można się chwalić, rzecz, którą ma się na własność. Ich małżeństwo nie było szczęśliwe, jednak musiało trwać, ponieważ to właśnie trwałość związku leżała u podstaw moralności i dobrych obyczajów, każda próba zerwania tych więzów uznawana była za łamanie zasad i konwenansów, prowadziła do wybuchu skandalu.

W powieści mamy wielu bohaterów, każdy z nich ma swój niepowtarzalny charakter, jest wielowymiarowy i niejednoznaczny.John Galsworthy znakomicie zobrazował ich wszystkich, tchnął w nich ducha, dzięki czemu łatwo i z przyjemnością można zagłębić się w lekturę.Myślę też, że nie ma tutaj postaci, którą można darzyć wyłącznie niechęcią, innych można prawdziwie polubić, a dla drugich mieć chociaż odrobinę współczucia. Ich losy, wzajemne relacje i oddziaływanie na siebie, tworzą piękny, poruszający obraz przemian, miłości i straty.

Sądzę, że zachwycicie się stylem, w jakim saga została napisana, autor używa tutaj języka, który urzeka, porusza i wzbogaca, przy czym nie nudzi. Mamy naprawdę znakomicie nakreślonych bohaterów, wciągające dialogi i doskonałe opisy, wszystko to stworzone z wdziękiem, lekkością, a nawet, momentami, z humorem i prostotą.

Koniecznie sięgnijcie po tę powieść, warto ją poznać, warto przeczytać tą wspaniałą książkę, która na pewno nie da Wam o sobie zapomnieć jeszcze długo po jej skończeniu. To idealny przykład pierwszorzędnej, bogatej literatury, z mądrym przesłaniem, ubranej w szatę porywającej, rodzinnej historii, pełnej emocji, zależności, potrzeby wolności. To również doskonały obraz czasów, które minęły, wieku wiktoriańskiej obyczajowości i tego, co następowało później, jak rozwijały się i zmieniały różne aspekty życia, wzorców kulturowych i norm zachowania.




Ocena: 5/5

48. "W górach przeklętych.Wampiry Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Bałkanów" Bartłomiej Grzegorz Sala

48. "W górach przeklętych.Wampiry Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Bałkanów" Bartłomiej Grzegorz Sala

"W górach przeklętych.
Wampiry Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Bałkanów"
Bartłomiej Grzegorz Sala
270 stron
Wydawnictwo BOSZ
2016 r.






Fabuła

Bartłomiej Grzegorz Sala podjął się spisania pocztu wampirów pochodzących z Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Półwyspu Bałkańskiego. Opisuje prawie 30 historii, począwszy od średniowiecza po lata międzywojenne, przeróżnych przypadków wampiryzmu, które przetrwały we wspomnieniach, podaniach, przekazach historycznych oraz w literaturze.

Recenzja

Mogę szczerze powiedzieć, że zakochałam się w tej książce od pierwszego spojrzenia, wystarczyło mi zobaczyć okładkę i kilka ilustracji bym zapałała żarliwą i nieposkromioną chęcią jej posiadania. Ponieważ istotnie przy tym wydaniu napisać o książce, a nie nawiązać do tego jak ona się prezentuje to straszne uchybienie. Każdy, kto ceni sobie (oprócz treści, rzecz jasna) nietuzinkowy, zwracający uwagę wygląd i staranną publikację, będzie chciał być posiadaczem tego cudeńka.

Twarda oprawa w ciemnych, ponurych kolorach to jedno, ale w środku kryją się takie perełki, że żal nie zagłębić się w lekturę.Szata graficzna jest dosyć prosta, bardzo nowoczesna, a ilustracje autorstwa Justyny Sokołowskiej wyglądają w niej po protu zabójczo, całość utrzymana jest w tonach: czerń, szarość,brąz z wybijającymi się gdzieniegdzie, niepokojącymi czerwonymi akcentami.Jestem tym naprawdę urzeczona.

Mimo to nie samym wyglądem należy się kierować oceniając tą książkę i dla mnie jest ona znakomitą pozycją.Sam pomysł by opisać tak szczegółowo, a zarazem z fascynacją i zamiłowaniem do folkloru, przeróżne przypadki rzekomego występowania wampirów, nieumarłych żywiących się ludzką krwią, jest szalenie intrygujący.Okazuje się, że do naszych czasów przetrwało wiele legend, przekazów historycznych, które mówiły o tych istotach, zabarwiając ludowe wierzenia w dramatyczne, mroczne historie. Bartłomiej Sala przedstawia je wszystkie w przystępny, ciekawy sposób, wtajemniczając czytelnika w kulturę ludową oraz liczne dzieła literackie czy filmowe.

Postacie przytoczone przez autora to zarówno bardzo popularne sylwetki krwiopijców takie jak hrabia Dracula, lord Ruthven czy Elżbieta Batory, obok nich mamy losy wampira z Mykonos lub Fillinion, można zauważyć jak mit wampiryczny ewoluował, jak dodawano do niego nowe wątki, przekształcano go i przedstawiano w przeróżny sposób. Macie tutaj przekrój wampirzych postaci, a wszystko to zamknięte w ramach niewielkiego dość obszaru geograficznego.

Autor uzupełnia te opowieści, pokrótce tłumacząc również tło historyczne i realia, co bardzo wzbogaca lekturę i pozwala lepiej zrozumieć dane terytorium czy państwo. Zarzuca nas różnymi ciekawostkami ze świata filmu czy popkultury, dzięki czemu możemy zasięgnąć głębiej jeśli interesujemy się opisywanym tematem. Dla mnie osobiście najbardziej interesujące były dzieje hrabiego Draculi, jak i grafa Orloka, którego postać była wzorowana na poprzedniku, a to za sprawą takich filmów jak "Bram Stoker's Dracula" czy "Nosferatu.Symfonia grozy" czyli dwóch według mnie najlepszych filmów o krwiopijcach, jakie kiedykolwiek zostały wyreżyserowane.Miło było spotkać się z tymi ekranizacjami również w tej książce i utwierdzić się w zachwytach dla tych dzieł kinematografii.

Ocena: 4/5

47. "Porwana pieśniarka" Danielle L Jensen

47. "Porwana pieśniarka" Danielle L Jensen

"Porwana pieśniarka"
Danielle L Jensen
tłumaczenie: Anna Studniarek
432 strony
Wydawnictwo Galeria Książki
2016 r.







Fabuła

Cecile, dziewczyna obdarzona wybitnym talentem muzycznym, ale pochodząca z prostego ludu, niespodziewanie zostaje porwana i uwięziona w podziemnym mieście Trollus, gdzie wbrew swej woli zostaje poślubiona przez księcia Tristana.Początkowo pragnienie ucieczki przed trollami i ich magicznym światem jest dla niej priorytetem, z czasem jednak Cecile poznaje sekrety tego niezwykłego miejsca i brata się z mieszkańcami, co sprawia, że coraz trudniej jest jej opuścić Trollus.

Recenzja

Powieść Danielle L Jensen "Porwana pieśniarka" była dla mnie niemałym zaskoczeniem. Początkowo skusiły mnie pochlebne recenzje, jakie zaraz po premierze zbierała książka, ale podchodziłam do niej z dystansem, mając na uwadze to, że czasami te opinie nie pokrywają się z moimi odczuciami na temat lektury. Lubię jednak lekkie, wciągające historie fantasy, więc sięgnęłam po tę pozycję.

Już po pierwszych stronach stało się dla mnie jasne, że historia Cecile wciągnie mnie ogromnie - sam pomysł jest dla mnie na tyle ciekawy, że chętnie zagłębiałam się w historię, chcąc poznać dalsze koleje losu bohaterów i ich wyjątkowy świat.Mamy tutaj do czynienia z motywem, który w literaturze, nawet w gatunku fantasy, nie pojawia się bardzo często - głównymi bohaterami, zaraz przy ludziach, są trolle i to nie byle jakie, ale obdarzone pewną mocą - magią, która pozwala im istnieć pod ziemią, daje możliwość trwania ich świata.Są to też istoty inteligentne, szalenie silne i bardzo się od siebie różniące, ich wygląd jest odmienny od tego, do jakiego można było przywyknąć do tej pory, niektórych z nich nawet trudno odróżnić od ludzi, gdzie przykładem jest młody książę Tristan, którego powierzchowność jest wręcz bardzo atrakcyjna i pociągająca (przynajmniej dla główniej bohaterki).

Kolejną rzeczą, która urzekła mnie w tej książce jest nawiązanie do jednego z moich ulubionych mitów greckich, a mianowicie mit o Persefonie, która została uprowadzona przez Hadesa do królestwa zmarłych, do podziemi.Autorka "Porwanej pieśniarki" nawiązuje do tej przypowieści, ale też dodaje od siebie wiele innych motywów, co razem tworzy dosyć dobrze wyważoną i oryginalną mieszankę.Historia jest wzbogacona magią, tajemniczą przepowiednią i dworskimi intrygami, których na szczęście tutaj nie brakuje, a całej fabule dodają "smaczku".

Powieść jest prowadzona naprzemiennie, raz narratorką jest Cecile, raz Tristan, co daje nam ciekawy obraz i ułatwia zrozumienie "więzi", która wytworzyła się w magiczny sposób po ślubie tej pary.To niezwykłe złączenie ich losów naznacza ich, od tego momentu są sobie ogromnie bliscy, a pojawiające się uczucie wzmacnia ich relacje.Zarówno to, jak i fakt, że przyszłość całego Trollus i jego mieszkańców stają się dla porwanej ważne, sprawia, że dziewczyna zmienia swoje dotychczasowe, wrogie nastawienie i zaczyna czuć, że jest również związana z miejscem, które było jej więzieniem.

Łatwo zauważyć również nawiązania do baśni, pewne podobieństwa nasuwają tutaj "Piękną i Bestię", chociażby umiejscowiony w powieści niezwykły ogród ze wspaniałym okazem szklanej róży czy też, poniekąd, główny motyw książki.

Chętnie sięgnę po kontynuację "Porwanej pieśniarki" - "Ukrytą łowczynię", sądzę, że autorka na tyle dobrze przedstawiła ten niezwykły świat trolli i tak zgrabnie nakreśliła wątki bohaterów, że może to zaowocować udaną serią i czystą przyjemnością płynącą z czytania dalszych części.

Ocena: 4/5

46. Typ Klasyczny #7 "Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Bronte

46. Typ Klasyczny #7 "Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Bronte

"Dziwne losy Jane Eyre"
Charlotte Bronte
tłumaczenie: Teresa Świderska
557 stron
Oxford Educational







Fabuła

Jane Eyre zostaje zatrudniona jako guwernantka w posiadłości pana Rochestera, Thornfield Hall.Dziewczyna nie miała łatwego życia, chociaż pochodziła z dobrego, bogatego rodu jako sierota trafiła do szkoły-przytułku dla dziewczynek takich jak ona.Dorastała w trudnych warunkach , pozbawiona ciepła rodzinnego i miłości, dlatego chętnie porzuca dawne życie i rozpoczyna swoją pracę w Thornfield Hall.Okazuje się jednak, że zarówno posiadłość jak i jej właściciel kryją w sobie tajemnicę, która staje na drodze do szczęścia Jane.

Recenzja

"Dziwne losy Jane Eyre" czy jak kto woli "Jane Eyre.Autobiografia" to znakomita powieść jednej z utalentowanych sióstr Bronte, Charlotte. I tak jak  kocham "Wichrowe Wzgórza" napisane przez Emily, to niemalże tym samym zachwytem darzę tę książkę, również powracam do niej co jakiś czas by ponownie spotkać się z mieszkańcami posępnego, tajemniczego Thornfield Hall.

Ten absolutny klasyk literatury angielskiej to wspaniała, pełna emocji opowieść o losach niezwykle ciekawej bohaterki - narratorem jest tutaj sama Jane, więc mamy bezpośredni wgląd w jej uczucia i myśli.Muszę przyznać, że nie zawsze odpowiada mi ta forma, okazuje się, że łatwo może mnie taka postać zirytować, a postępowanie wysuniętej na pierwszy plan osoby budzi czasami moje sprzeczne uczucia.Tutaj jednak jest inaczej - Jane Eyre uwielbiam, nie jest chodzącym ideałem, jest postrzegana jako nieładne, zamknięte w sobie dziewczę, jednak ma w sobie wiele hartu ducha, jest inteligentna i nosi w sobie pewien rodzaj nostalgii czy smutku, który może intrygować.Jej emocje są szczere, nie ma w niej zakłamania czy wyrafinowania, stawia potrzeby innych ponad swoje, a własne przekonania i moralność ponad pragnienie szczęścia i miłości.

Wspaniałą postacią jest też sam pan Rochester, również nie należący do osób niezwykle atrakcyjnych, posiada cechy charakteru, które przyciągają inne kobiety - jest stanowczy, męski, odważny, na swój sposób wielkoduszny, chociaż nie pozbawiony jest wad.Jego sekret ciąży nad nim niczym klątwa, naznacza jego osobę i dalsze koleje losu pewnego rodzaju dramatyzmem, co zdecydowanie sprzyja sympatii do niego. Uczucie łączące go z panną Eyre jest silne i gwałtowne, podkreśla jego charakter, ale pobudza go również do tego by postępować lepiej, wzbogaca go i uszlachetnia.

"Dziwne losy Jane Eyre" to, rzecz jasna, przede wszystkim powieść o miłości, nie jest to jednak ckliwy romans, mdły i bezbarwny, zdecydowanie nie jest to ten typ.To wspaniała książka, cudownie dramatyczna, przesycona tajemnicą, wspaniałą, wiktoriańską atmosferą w nieco mrocznym klimacie dzięki posępnej siedzibie Thornfield Hall, po której snują się duchy niechcianej przeszłości.Mamy tutaj idealnie wpisujące się w tajemniczy ton opisy przyrody - dzikiej, surowej, ale nie pozbawionej drapieżnego uroku. Autorka zgrabnie opisuje nam zarówno samą historię, jak i scenerię, będącą idealnym tłem do rozgrywanych zdarzeń.

Jeśli jeszcze nie sięgnęliście po powieść Charlotte Bronte to pora nadrobić zaległości, może się okazać, że książka będzie dla Was jedną z najważniejszych w życiu.

Ocena: 5/5

45. "Płatki na wietrze" V.C. Andrews

45. "Płatki na wietrze" V.C. Andrews

"Płatki na wietrze"
Virginia C. Andrews
tłumaczenie: Elżbieta Podolska
428 stron
Wydawnictwo Świat Książki
2012 r.




Fabuła

Cathy, Chris i Corrie uciekają z posiadłości Foxworth Hall, gdzie byli więzieni na poddaszu, udaje im się znaleźć schronienie w domu lekarza, który postanawia adoptować dzieci. Wszystko zdaje się układać, jednak wspomnienia nie dają o sobie zapomnieć, a duchy przeszłości i traumatyczne wydarzania kładą się cieniem na przyszłości rodzeństwa Dollangangerów.

Recenzja

Nie wiem jak to jest możliwe i jak udało się to autorce, ale "Płatki na wietrze", następująca po "Kwiatach na poddaszu" powieść z cyklu o rodzinie Dollangangerów wywołuje u mnie zupełnie inne odczucia niż pierwsza część.Sięgnęłam po nią zaraz po skończeniu poprzedniej, podobnie jak wcześniej, widziałam już film na postawie książki i nawet ekranizacja spodobała mi się, jednak w tym przypadku wrażenia z lektury są kompletnie odmienne.
W "Kwiatach na poddaszu" mamy mroczną tajemnicę, jest sekret rodzinny, stara posiadłość, fabuła nietuzinkowa i tocząca się wartkim, porywającym tempem, a "Płatki na wietrze" to opowieść nastawiona w dużej mierze na Cathy (ponownie jest narratorką), na jej przeżycia, miłosne podboje i nieustanne odniesienia do przeszłości i chęci zemsty na matce.Główna bohaterka wydawała mi się irytująca, jej postępowanie pozbawione sensu, jakby sama ze sobą nie mogła dojść do ładu.Niby nic dziwnego, po takich przeżyciach można inaczej reagować, odczuwać i gubić się we własnych emocjach, jednak zamiast jej współczuć i litować się czułam tylko narastającą antypatię.
Nie ma tutaj akcji, która przykuwałaby uwagę, czy poruszała, jak to miało miejsce w pierwszej części, tak naprawdę książka opowiadała o tym z kim akurat jest główna bohaterka, jak odbiera związki z mężczyznami oraz o tym, że nie jest w stanie zbudować trwałego, szczęśliwego życia z kimś, kogo darzy uczuciem.
Kolejnym minusem są liczne powtórzenia, podobne dialogi, które nic nowego nie wnoszą do powieści zdarzają się niestety dosyć często.Podobnie sprawa ma się z opisami - zdania w stylu: "Jestem podobna do matki" oraz "Chris jest bardzo przystojny, taki podobny do ojca" występują chyba co kilka stron (przynajmniej takie odniosłam wrażenie), co dodatkowo pogłębiało moją irytację i nie ułatwiało dobrego odbioru książki.
Jednak przy tych wadach nie byłam w stanie rzucić tej powieści w kąt i dać sobie z nią spokój, co jest kolejnym moim zaskoczeniem przy lekturze "Płatków na wietrze", jakimś tajemniczym sposobem pani V.C Andrews przykuła moją uwagę, zmusiła do tego by dotrzeć do końca książki, gdzie akcja nieco przyspieszyła, ale nie na tyle by zmienić zdanie o całości.Autorce trzeba przyznać to, że potrafi w taki sposób uwieść czytelnika, omamić go słowami, że zanim się obejrzy jest już na ostatniej stronie powieści.

Ocena: 2/5

44. "Kwiaty na poddaszu" V.C Andrews

44. "Kwiaty na poddaszu" V.C Andrews

"Kwiaty na poddaszu"
Virginia C. Andrews
tłumaczenie: Bożena Wiercińska
380 stron
Wydawnictwo Świat Książki
2012 r.







Fabuła

Dollangangerowie to szczęśliwa, pełna miłości rodzina, której dotychczasowe spokojne życie zostaje nagle zburzone przez tragiczny wypadek - ginie ojciec, zostawiając swoją piękną żonę i czwórkę dzieci - starszych: Chrisa i Cathy oraz bliźnięta.Matka, chcąc ustrzec siebie i dzieci przed ubóstwem decyduje się powrócić do rodzinnej posiadłości i swoich rodziców, którzy wiele lat wcześniej wyparli się jej.Teraz warunkiem jej powrotu jest bezwzględne posłuszeństwo, dzieci zaś muszą chować się na poddaszu, tak by nikt nie dowiedział się o ich istnieniu, a pieczę nad nimi ma sprawować surowa babcia.Sytuacja, która miała trwać kilka dni przedłuża się, rodzeństwo spędza w zamknięciu i izolacji tygodnie, miesiące, lata...

Recenzja

Powieść V.C. Andrews "Kwiaty na poddaszu" otwierają cykl autorki o rodzinie Dollangangerów. Przeczytałam ją niedawno, mając w pamięci jeszcze film z 2014 r pod tym samym tytułem - niestety w tym przypadku ekranizację zobaczyłam zanim wzięłam do ręki dzieło literackie, nie miało to jednak większego wpływu na odbiór czytanej książki, są tutaj pewne różnice, a historia wciągnęła mnie ogromnie, chociaż miałam pojęcie o tym, jak potoczą się dalsze losy bohaterów.
Jedno jest pewne - "Kwiaty na poddaszu" nikogo nie pozostawią obojętnym, można je kochać, można nienawidzić, ale tematyka i fabuła wzbudzają silne emocje. Ze względu na kontrowersje, rodzinne, wstydliwe sekrety, kazirodztwo, a przede wszystkim zło i krzywdę, które spotykają najbardziej niewinne osoby.
Poznajemy historię z perspektywy Cathy, to ona jest tutaj narratorem, to jej opisy i wspomnienia dają nam cały obraz, znamy jej myśli, uczucia, to jak w trudnej sytuacji stara się zachowywać i myśleć jak dorosła osoba, ponieważ w bardzo młodym wieku, w zamknięciu, staje się dla młodszego rodzeństwa matką.Widzimy też jak rozwija się relacja między nią a Chrisem, starszym bratem, kiedy wychodzi poza ramy zwykłego uczucia. W książce najbardziej przeraża bezwzględność dorosłych, chciwość i moralne wypatrzenie osób, które powinny być dla tych dzieci opiekunami.
Autorka opisuje życie w zamknięciu, głód jaki dotyka rodzeństwo Dollangangerów, które z drugiej strony obsypywane są przez lekkomyślną matkę drogimi prezentami, rzeczami, o których inne dzieci mogłyby marzyć i nieustannymi obietnicami, że wkrótce ich niewola się skończy, niedługo wyjdą z ukrycia, jeśli tylko wytrzymają jeszcze trochę, jeszcze parę dni... Ufne, starają się godzić ze swoim losem, po pewnym czasie muszą jednak szukać sposobu by uciec ze swego więzienia.
Smutna historia czwórki rodzeństwa bardzo mnie poruszyła i zaintrygowała od pierwszych stron powieści, mroczna fabuła, skrywane przed światem sekrety i ponura posiadłość, a zwłaszcza zamknięte poddasze przykuło moją uwagę, akcja trzymała w napięciu do samego końca.Temat powieści jest ciężki i kontrowersyjny, nie każdemu przypadnie ona przez to do gustu, ale moim zdaniem autorka trafnie oddała atmosferę, niemalże gotycką, oraz emocje - miłość, ufność czy nienawiść, lub to, jak bardzo dzieci podporządkowane są osobom dorosłym, jak chciwość potrafi zmienić uczucia, zdemoralizować i doprowadzić do tragedii.

Ocena: 4/5

43. "Tajemnica Black Rabbit Hall" Eve Chase

43. "Tajemnica Black Rabbit Hall" Eve Chase

"Tajemnica Black Rabbit Hall"
Eve Chase
tłumaczenie: Anna Zielińska
433 strony
Wydawnictwo Świat Książki
2016 r.





Fabuła

Lata 60, XX w.
Rodzina Amber - jej rodzice, brat-bliźniak, młodszy brat i siostra, są wręcz idealną, przykładową rodziną, która wiedzie sielskie, spokojne życie w Anglii.W każde wakacje wyjeżdżają do starej posiadłości położonej w Kornwalii, gdzie spędzają ze sobą czas w błogiej, pełnej miłości i ciepła atmosferze. Wszystko to do czasu wypadku, który na zawsze odmienia ich życie.
30 lat później...
Lorna szuka miejsca, gdzie mogłaby urządzić swoje wymarzone wesele, trafia do wiekowej posiadłości Black Rabbit Hall, którą jest oczarowana i nie może oprzeć się złudzeniu, że już kiedyś była w tym miejscu, stara się zgłębić historię domu, jego dawnych mieszkańców, w tym też odnaleźć drogę do zrozumienia swojej fascynacji.

Recenzja

Zacznę od tego, że powieść pochłonęłam w jeden dzień, wystarczyło tylko, że zaraz po rozpakowaniu paczki z zawartością przesyłki, otworzyłam książkę i zanim się spostrzegłam, przewracałam już setną stronę powieści."Tajemnica Black Rabbit Hall" pojawiła się chyba w moim życiu w odpowiednim czasie, ponieważ łaknęłam lektury z nieco mroczną atmosferą, rodzinną tajemnicą i intrygującą posiadłością, która skrywa przeróżne sekrety.Los zesłał mi więc debiutancką powieść Eve Chase, która stworzyła według mnie ciekawą prozę, którą czyta się naprawdę dobrze. Autorka serwuje nam historię, która ma w sobie nieprzesadzoną dawkę rodzinnych sekretów, miejscami gęstą i nieco mroczną atmosferę i odpowiednio oddane postacie.
"Tajemnica Black Rabbit Hall" to książka o dojmującej stracie, z którą nawet po czasie główni bohaterowie nie mogą się pogodzić, ich losy, czyny i decyzje naznaczone są piętnem smutku, żalu i tęsknoty. Eve Chase przedstawiła te emocje, stworzyła Amber i Lornę, których losy przeplatają się i zbiegają w starej, rodzinnej posiadłości Altonów. Dzięki temu, że powieść prowadzona jest dwutorowo mamy możliwość śledzić historię tej rodziny w dwóch różnych czasach, co jest według mnie bardzo zręcznym zabiegiem, dodatkowo nie jesteśmy w stanie znudzić się jedną z nich, bo zaraz autorka przerzuca nas w inną perspektywę, inny wymiar.
Powieść może więc uwieść, co w moim przypadku miało miejsce, po skończeniu jednak miałam pewien niedosyt i pomimo tego, że lektura była dla mnie zadowalająca, byłam po prostu zaczytana po uszy, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jako czytelnik dostałam trochę za mało tego, czego się spodziewałam, co oczekiwałam po tej pozycji. To można porównać do uczucia, kiedy serwują Wam naprawdę wspaniałe danie, jednak podane w letniej temperaturze - nie jesteście w pełni usatysfakcjonowani smakiem czy aromatem.
Zdecydowaną zaletą "Tajemnicy Black Rabbit Hall" to odkrywanie sekretów rodziny Altonów - kawałek po kawałku, krok po kroku zbliżamy się do odkrycia tego, co tak skrzętnie zostało ukryte, zamiecione pod dywan.Autorka zręcznie prowadzi nas przez stare, zakurzone pomieszczenia wiekowej rezydencji, w znakomity sposób oddaje rodzinne więzi, zależności i uczucia między bohaterami.
Jestem bardzo ciekawa,  co w przyszłości zaoferuje nam Eve Chase, ponieważ jak na debiutancką powieść pisarka zapowiada się naprawdę świetnie i zachęcająco.Z przyjemnością sięgnę więc po kolejne jej książki, mam wrażenie, że będą jeszcze lepsze, bardziej dopracowane.

Ocena: 4/5


42. "Wilki" Adam Wajrak

42. "Wilki" Adam Wajrak

"Wilki"
Adam Wajrak
273 strony
Wydawnictwo Agora
2016 r.



Fabuła

W książce Adam Wajrak, znany i ceniony dziennikarz-przyrodnik, opowiada o swoich spotkaniach z wilkami, opisuje ich zachowania, zgłębia ich naturę, przekazuje informacje zdobyte na wieloletnich obserwacjach i pracy przy tych drapieżnikach.

Recenzja

Adama Wajraka można znać jako dziennikarza-przyrodnika, jego artykuły czy programy docierały zawsze do szerokiego grona odbiorców.Jest ogromnym miłośnikiem przyrody, zwierząt i ekologii, spod jego pióra, do tej pory, wyszło już kilka książek opisujących środowisko naturalne i żyjące w nim zwierzęta.Do tej pory nie miałam kontaktu z jego publikacjami, nie jestem aż tak bardzo zainteresowana przyrodą by o niej czytać, tego typu książki nie wzbudzały mojej przesadnej ciekawości, do czasu, kiedy zobaczyłam "Wilki".
Mam pewien sentyment do tych stworzeń, wydają mi się intrygujące, groźne i na swój sposób wspaniałe, wytrwałe i niezależne.
Muszę szczerze przyznać, że książkę czytało się naprawdę wspaniale, niczym świetną, wciągającą powieść, a przecież styl opowiadania jest zupełnie inny, mamy tutaj żywo nakreślone, ciekawe opisy, anegdoty czy też wspomnienia przyrodnika-entuzjasty z jego spotkaniami z dziką przyrodą, jest w nich dużo prawdy, wiedzy, ale też zrozumienia dla złożonych mechanizmów egzystencji żyjących na wolności stworzeń. Jest przede wszystkim głęboki podziw dla wilków.
Autor snuje swoją opowieść o tych wyjątkowych zwierzętach bardzo sprawnie i swobodnie, dzięki czemu czyta się ją naprawdę szybko i z przyjemnością, nie ma tu miejsca na "suche" fakty,dane, wykresy. To pełna przemyśleń, refleksji i uczucia książka, dzięki której możemy też dużo dowiedzieć się o populacji wilków, ich zachowaniach, o genezie strachu ludzi do tych zwierząt. Jest to przedstawione w ciekawy, przystępny sposób, dodatkowo wzbogacone wspaniałymi zdjęciami autora.
Polecam ją tym, którzy, podobnie jak ja, nie sięgają po tego typu "przyrodnicze opowieści", "Wilki" mogą się Wam naprawdę spodobać, dać też powód do przemyśleń, nie tylko nad wilczą, ale także naszą ludzką, naturą, o tym kim jest dla nich człowiek i jaki ma wpływ na te drapieżniki.

Ocena: 4/5



41. "Przebudzenie" Anna Hope

41. "Przebudzenie" Anna Hope

"Przebudzenie"
Anna Hope
tłumaczenie: Maria Olejniczak- Skarsgard
331 stron
Wydawnictwo Świat Książki
2016 r.






Fabuła

Dwa lata po zakończeniu I wojny światowej do Wielkiej Brytanii powraca z kontynentu ciało nieznanego żołnierza.Dla wielu jest to okazja by symbolicznie pożegnać tych, którzy do kraju nie mogli już powrócić lub ich ciała nie zostały odnalezione.W tym czasie poznajemy trzy różne, pozornie nie związane ze sobą kobiety - Adę, która nie może pogodzić się ze śmiercią swojego syna, Evelyn, która na wojnie straciła narzeczonego  i Hettie, fordanserkę, której brat chociaż wrócił z wojny, nie jest już tym samym człowiekiem.

Recenzja

I wojna światowa to pierwszy tak duży konflikt zbrojny, porażający skalą zniszczenia, liczbą rannych i zabitych, pozostający w tych, którym udało się przeżyć głęboką skazę i straszne, nie dające o sobie zapomnieć obrazy.Dla wielu pisarzy jest tematem powieści, pretekstem do zgłębiania ludzkiej psychiki czy zachowań.
Anna Hope w "Przebudzeniu" ukazuje kobiece spojrzenie na te krwawe wydarzenia, a raczej na ich okrutne konsekwencje - za każdym mężczyzną, który nie przeżył, został kaleką czy wrócił do domu, ale nie potrafi zmierzyć się z wojennymi wspomnieniami stoi kobieta, matka, siostra, żona. Książka "Przebudzenie' to zapis tego, jak kobiety próbują radzić sobie ze stratą, tęsknotą i ogromnym smutkiem, stają się świadkami tego, jak najbliżsi im mężczyźni próbują na nowo znaleźć miejsce w tym zupełnie innym, powojennym świecie.Niektórzy z nich odbudowują to, co zostało brutalnie zniszczone - poczucie bezpieczeństwa, zaufanie do innych, inni jednak nie radzą sobie z tym tak łatwo, nie potrafią pozbyć się mrocznych wspomnień, uczucia strachu, zwątpienia czy bezsilności wobec śmierci.Są wśród nich tacy, którzy noszą w sobie tajemnice, starannie chowane sekrety, które mogą przynieść jeszcze więcej bólu lub zesłać odrobinę ukojenia, z takim właśnie człowiekiem stykają się główne bohaterki.Powieść odkrywa, co takiego może przynieść wiedza i czy na pewno dobrze jest zagłębiać się w przeszłości.
Anna Hope pisze o sprawach bardzo trudnych, niemniej ważnych, robi to bardzo delikatnie, w ten właśnie subtelny, kobiecy sposób, ale bardzo trafnie i bez zbędnych ozdobników, "Przebudzenie" czyta się całkiem przyjemnie, dla mnie książka okazała się intrygująca i wciągająca już od pierwszych stron. Tematyka wojenna pokazana z tej, może trochę nietypowej, bo kobiecej perspektywy, nie jest tutaj dosadna i straszna, bardziej skłania do zadumy, wywołuje smutek i litość nad tymi, których wojna nie oszczędziła, a naznaczyła kolejne lata istnień ludzkich.Idealnie oddaje również realia tamtych lat, klimat Wielkiej Brytanii lat 20. Łatwo można wczuć się w tą atmosferę, wpasować się w ramy czasu, jakie nakłada Anna Hope w "Przebudzeniu", odczuć mentalność i charakter tamtych dawno minionych dni.Myślę, że za to również należy się autorce uznanie.Dla mnie była to na pewno książka, która jeszcze na długo pozostanie w pamięci.

Ocena: 4/5




40. Podsumowanie czerwca i plany na lipiec

40. Podsumowanie czerwca i plany na lipiec


Naprawdę, NAPRAWDĘ, nie nadążam za upływającym czasem, ledwo się obejrzę już mija kolejny miesiąc, znowu pora na podsumowania i mniej lub bardziej ambitne plany czytelnicze na najbliższe tygodnie.
Przeraza mnie to bardzo i nieco smuci, ale trudno, nic na to nie poradzimy, póki co, czasu nie da się zatrzymać czy nawet spowolnić.
Czerwiec nie był może rewelacyjny pod względem ilości przeczytanych książek, jednak trochę przybyło mi ich na półce, z czego się cieszę, patrzę sobie na te piękności, wzdycham do nich i myślę: "Kiedyś was wszystkie przeczytam!" Jak się okazało miesiąc obfitował w świetne, kuszące promocje, z których ochoczo korzystałam, ale - chwała mi za to - w miarę rozsądnie.







Przeczytane w czerwcu:

"Odzyskane życie" Colombe Schneck - recenzję znajdziecie TUTAJ
"Ekspozycja" Remigiusz Mróz - recenzję znajdziecie TUTAJ
"I nie było już nikogo" Agata Christie - recenzję znajdziecie TUTAJ
"Krew i stal" Jacek Łukawski - recenzję znajdziecie TUTAJ
"Hubal" Jacek Komuda - recenzję znajdziecie TUTAJ
"Przebudzenie" Anna Hope - recenzja pojawi się wkrótce
  
Okazuje się, że czerwiec należał do tych miesięcy z samymi dobrymi książkami, może dlatego, że złych staram się unikać jak ognia, szkoda mi na nie czasu. Trudno mi wybrać najlepszy tytuł, ponieważ wszystkie były naprawdę świetne, ale na pewno w pamięci na długo zapadnie mi "Hubal" Jacka Komudy, to była znakomita powieść, którą ogromnie polubiłam i serdecznie polecam jeżeli lubicie takie historyczno-wojenne lektury.


Plany na lipiec:

Miesiąc rozpoczęłam czytając "W górach przeklętych. Wampiry Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Bałkanów", przepięknie wydana i zilustrowana książka oraz, wypożyczone z biblioteki "Wilki" Adama Wajraka, mam nadzieję, że szybko je skończę.Później może zabiorę się za "Opactwo Northanger" Jane Austen, mam ochotę na lekką, dobrze napisaną powieść z wątkiem romantycznym, więc powinno mi się spodobać. W kolejce czeka jeszcze "Mademoiselle Chanel", ogromnie jestem jej ciekawa.



A co Wy będziecie czytać w lipcu? 
Copyright © 2014 love, coffee & books , Blogger