12.Typ Klasyczny #2 " Północ i Południe " Elizabeth Gaskell

12.Typ Klasyczny #2 " Północ i Południe " Elizabeth Gaskell



"Północ i Południe"
Elizabeth Gaskell
tłumaczenie: Katarzyna Kwiatkowska
574 stron
Wydawnictwo Świat Książki





Rodzina pastora Richarda Hale zmuszona jest porzucić sielskie życie w Helstone, malowniczej, spokojnej miejscowości na południu Anglii i i udają się wraz ze swoim dobytkiem i służącą do przemysłowego miasta na północy kraju, Milton.Ich dotychczasowy, ustabilizowany tryb życia zmienia się diametralnie - muszą zapewnić sobie dach nad głową, utrzymanie i próbują odnaleźć się w trudnych realiach. Margaret, córka byłego pastora, nie jest oczywiście zadowolona, ale stara się dostosować i pomagać rodzicom, szybko też zaprzyjaźnia się z Bessy i jej rodziną, którzy pochodzą z klasy robotniczej, a stałym gościem w domu Hale'ów zostaje pan Thornton, właściciel przędzalni.Nasza bohaterka jest wobec niego uprzedzona i nie darzy go sympatią, on jednak szybko ulega jej urokowi.
XIX-sto wieczna Anglia to niewątpliwie piękne tło do historii romantycznych, tutaj natomiast, w powieści Elizabeth Gaskell mamy coś jeszcze - autorka zobrazowała nam niechlubne skutki rewolucji przemysłowej, mamy swoisty przekrój przez warstwy społeczne - od bogatych właścicieli fabryk po nędzarzy z klasy robotniczej. Książka skupia się bardzo wyraźnie na takich problemach jak  strajki, wykorzystywanie ówczesnych pracowników, którzy powierzone im zadania wykonywali z narażeniem zdrowia, a czasami też życia, praca dzieci, będących żywicielami swoich rodzin - to wątki, które nieczęsto są poruszane w klasycznych powieściach o miłości. Jeżeli więc nastawiacie się na taką to możecie się zawieść - Gaskell dozuje romantyczne uniesienia bardzo oszczędnie, biorąc pod uwagę to, że Margaret i John Thornton nie są do siebie zbyt przychylnie nastawieni - ona traktuje go z chłodną wyższością, on zaś nie stara się przypodobać.
Szczerze przyznam, że do przeczytania powieści "Północ i Południe" zachęcił mnie serial BBC, ogromnie mi się spodobał i miałam nadzieję, że książka zrobi na mnie podobne wrażenie. Na szczęście lektura okazała się naprawdę ciekawa, jednak różna od ekranizacji.Pierwsze, co zwróciło moją uwagę to, naturalnie, przepiękne wydanie - okładka prezentuje się cudownie i jest prawdziwą ozdobą biblioteczki, następnie, po zapoznaniu się z treścią, urzekł mnie język, jak zwykle w tego rodzaju powieściach, kunsztowny, dopracowany w ozdobniki, wspaniałe opisy i dialogi. Atmosfera tamtych czasów, klimat XIX wieku, jest starannie oddany, niuanse, obyczaje są zadowalająco przedstawione, łatwo więc pogrążyć się w tamtych czasach i spojrzeć na życie sprzed wielu lat.
Podobają mi się również postacie, każda ma swoje indywidualne cechy, mają swoje wady i zalety, można łatwo zapałać do nich sympatią - chociaż czasami, tak, jak w przypadku Margaret, nie do końca się zgadzamy z ich postępowaniem.Mnie osobiście oczarował John Thornton, na tyle nietuzinkowa osoba, że łatwo przykuwa uwagę - jest tak wielowymiarowy, poznajemy go z różnych stron, widzimy go oczami Margaret, która odnosi się do niego lekceważąco i uważa za wyzyskiwacza (przynajmniej na początku), a jednak jest zdolny do ogromnych wyrzeczeń i ciężkiej pracy i, przede wszystkim, empatii i pomocy.
Myślę, że niektórych, do sięgnięcia po tę książkę, mogą  zachęcić porównania do "Dumy i uprzedzenia" czy "Wichrowych Wzgórz", niestety nie do końca mogę się z tym zestawieniem zgodzić - wszystkie te tytuły bardzo się różnią, dzieło Gaskell nie ma w sobie lekkiego tonu książek Austen i nie mieści w sobie tylu emocji, co powieść Bronte - jest od nich wystarczająco inne by móc docenić odrębność historii, jednak dla każdego, kto docenia angielską klasykę na pewno jest lekturą obowiązkową.

11. "Śniadanie u Tiffany'ego" Truman Capote

11. "Śniadanie u Tiffany'ego" Truman Capote

"Śniadanie u Tiffany'ego"
Truman Capote
tłumaczenie: Rafał Śmietana
87 stron
Kolekcja Gazety Wyborczej







Rok 1943, Nowy Jork, Manhattan. Do jednej z kamienic wprowadza się  młody, początkujący pisarz. Tam poznaje Holy, piękną dziewczynę, która utrzymuje się za pieniądze bogatych mężczyzn, jest roztrzepana, prowadzi nietypowy tryb życia. Początkowa fascynacja bohaterów przeradza się w przyjaźń, a następnie w miłość. Tylko, że Holy nie jest osobą, która chciałaby się wiązać, "zapuścić korzenie" i nie chce się przywiązywać zarówno do miejsc jak i do osób. Ciąży na niej pewien sekret, kładzie się cieniem na jej dorosłym życiu, a osobowość bohaterki jest tak niezależna i nie znosi jakichkolwiek ograniczeń, że przyszłość obojga nie rysuje się w jasnych barwach.
Mini-powieść Trumana Capote to historia pięknie opisana, ale bardzo oszczędnie, nie mamy tutaj rozwlekłych relacji, dogłębnych analiz i starannie oddanych charakterystyk.To, co dostajemy od autora to drobne strzępki  informacji, lekko i sprawnie nakreślone niczym zarys czy szkic, mimo to losy bohaterów przyciągają naszą uwagę.
To, co mnie urzekło to na pewno nietuzinkowa więź głównych bohaterów, całość opowiedziana jest ze strony młodego, zauroczonego pisarza, widać więc jak bardzo znajomość ta wpłynęła na jego życie, jak wzrastało uczucie do Holy, kim stała się dla niego ta naiwna dziewczyna z mieszkania ponad nim. Jest to też relacja niełatwa, zaburzająca spokój, najeżona trudnościami, wszystko to za sprawą samej Holy, która panicznie wręcz boi się komuś zaufać.
Sama postać głównej bohaterki jest intrygująco niejednoznaczna.Wydaje się być zamknięta w sobie, chowa przed światem swoje sekrety, ale duszę ma bardzo towarzyską, jest pełna życia i nieokiełznanej energii. Jej naiwność, rozkojarzenie bywają urocze, jednak mimo to wydaje się czasami dobrze wiedzieć co robi i jakie cele chce osiągnąć. Jej brak przywiązania dobrze obrazuje fakt, że wszystkie swoje rzeczy trzyma spakowane w walizkach, a kot, urocze zwierze, które dotrzymuje jej towarzystwa, nie ma imienia.
Warto również wspomnieć o ekranizacji książki, wspaniały, kultowy film z cudowną Audrey Hepburn, trzeba go po prostu zobaczyć, chociaż różni się nieco od powieści, jest "łagodniejszy" i bardziej zabawny - zachęcam do porównania :)
Przygoda z książką Trumana Capote jest bardzo krótka, można ją przeczytać w jeden wieczór, ale będzie niezapomniana i poruszająca.
10. Top 20 ulubionych ekranizacji książek

10. Top 20 ulubionych ekranizacji książek




Ekranizacje książek, które się lubi muszą być udane - oczekuje się od nich tych samych emocji i wrażeń, jakie dała nam lektura, patrzymy na swoich ulubionych bohaterów i chcemy w nich widzieć właśnie postacie z powieści, a nie aktorów tylko odgrywających swoje role, mniej lub bardziej zręcznie.
Postanowiłam przygotować dla Was taki mały ranking moich ulubionych adaptacji, tych, którym najbliżej do ideału, które urzekają i zachwycają - moje osobiste i bardzo subiektywne TOP 20 :)


20. "Lolita" (1997 r., reż. Adrian Lyne) - kontrowersyjny film na podstawie głośnej powieści Vladimira Nabokova opowiada o pisarzu, który zafascynowany jest młodziutkimi dziewczynami, zakochuje się w jednej z nich, a żeby być jeszcze bliżej żeni się z jej matką - ekranizacja wyjątkowa, oddająca charakter powieści, jej dziwny klimat, starannie i ze smakiem wyreżyserowana.Warto też wspomnieć o rewelacyjnej grze aktorskiej z moim ulubionym Jeremy Ironsem w roli głównej - po prostu majstersztyk!

19. "Sherlock" (od 2010 r., serial BBC) - muszę przyznać, że podchodziłam do niego sceptycznie - idea przeniesienia kultowej postaci z kryminałów sir Arthura Conan Doyle, we współczesne czasy i nasze realia wydawała mi się trochę naciągana, ale już po pierwszym odcinku zostałam ogromną fanką. Duet Benedict Cumberbatch i Martin Freeman jest fenomenalny, dziwactwa Sherlocka są cudowne, a całość jest idealnie skomponowana.

18. "Gra o tron" (od 2011 r. serial HBO) - porażający swoim rozmachem serial na podstawie Sagi Lodu i Ognia G.R.R. Martina od razu ogromnie mi się spodobał, niestety, zaczęłam oglądać serial, później przeczytałam sagę, którą uwielbiam za fascynujące wątki, wspaniale wykreowany świat i postacie, do których, no cóż... lepiej się nie przywiązywać... W ekranizacji pojawiają się pewne odstępstwa od fabuły, mimo to jestem oczarowana - można chłonąć ten świat pełen magii, walk i intryg i nie mieć go dosyć.

17. "Śniadanie u Tifanny'ego" (1961 r, reż. Blake Edwards) wspaniały, wzruszający, momentami zabawny film na podstawie powieści Trumana Capote z absolutnie genialną Audrey Hepburn - opowiada o młodej "damie do towarzystwa", Holly i jej przyjaźni z początkującym pisarzem.Cudowna opowieść o potrzebie niezależności i poszukiwaniu szczęścia i miłości w Nowym Yorku - absolutny klasyk.

16. "Saga rodu Forsythe" (2002 r., serial ITV) Ekranizacja powieści Johna Galsworthy'ego to wielowątkowa i wielopokoleniowa historia przedstawicieli angielskiej burżuazji od końca XIX do pierwszych dekad XX wieku, znakomicie zrealizowana i zagrana, w pełni oddaje charakter powieści., którą naprawdę warto poznać.

15. "Seria niefortunnych zdarzeń" (2004 r., reż. Brad Silberling) - na podstawie pierwszych części autorstwa Daniela Handlera to wyjątkowa udana, adaptacja, uwielbiam ją za czarujący klimat, trochę mroczny, baśniowy i intrygujący, wspaniale oddaje atmosferę, a gra aktorska Jima Carreya w roli hrabiego Olafa jest niezapomniana.

14. "Czekolada" (2000 r., reż. Lasse Hallstrom) - adaptacja książki Joanne Harris, z cudowną Juliette Binoche w roli Vianne Rocher, która przybywa wraz ze swoją córką do małego miasteczka we Francji.Otwierają sklep z czekoladą, co spotyka się z nieprzychylnością zamkniętej, pobożnej społeczności.Historia, w której wątki przeplatają się z magią, tajemnicą i ... pokusą, by sięgnąć po kosteczkę czekolady...

13. "Absolwent" (1967 r., reż. Mike Nichols) - cudowny film na podstawie książki Charlesa Webb'a z Dustinem Hoffman'em w roli Benjamina, który nawiązuje romans z dużo starszą od niego panią Robinson i zakochuje się w jej córce. Wspaniale wyreżyserowany i zagrany, całości dopełnia fantastyczna muzyka - niezapomniany obraz.

12. "Imię Róży" (1986 r., reż. Jean-Jacques Annaud) Wspaniała powieść Umberto Eco i równie dobra ekranizacja  z Seanem Connery i  Christianem Slaterem w roli braci zakonnych, którzy próbują rozwikłać pewną tajemnicę i zgłębić zakamarki dusz swoich współbraci, wybitne dzieło przesiąknięte mrocznym, niepowtarzalnym klimatem, brawurowo nakręcone, z dbałością o detale i oddanie klimatu książki - cudo! Przeraża i zachwyca!

11. "Wywiad z wampirem" (1994 r., reż. Neil Jordan) Jak dla mnie jeden z najlepszych filmów jakie w życiu widziałam, w pełni oddaje to, co Anne Rice, na kartach swojej powieści napisała - wspaniale pokazany dramat trójki bohaterów, którzy są wampirami, szukają oni swojego miejsca w świecie, próbują stworzyć namiastkę normalności w zupełnie innej, demonicznej rzeczywistości.Urzekający film nie tylko dla fanów krwiopijców.

10. "Przeminęło z wiatrem" (1939 r., reż.  George Cukor, Sam Wood, Victor Fleming) - monumentalne dzieło na podstawie niezapomnianej powieści Margaret Mitchell, opowiadające burzliwe losy Scarlett O'Hary, córki właściciela plantacji z czasów wojny secesyjnej, panienki o gwałtownym, twardym charakterze, z wieloma wadami, której jednak nie da się nie lubić.Zdumiewający i poruszający obraz pełen emocji, zdecydowanie warto zobaczyć, na przykład dla Clarke' Gable ;)

9. "Jane Eyre" (2006 r., serial BBC) Powieść Charlotte Bronte doczekała się wielu adaptacji, nic dziwnego - opowieść o niepozornej, ale pełnej hartu ducha guwernantce i jej tajemniczemu pracodawcy, panu Rochesterowi, to wspaniała historia pełna miłości, ale też tajemnicy i mrocznego klimatu rodem z mglistych, angielskich wrzosowisk - jednak to ta wersja jest moją ulubioną i według mnie najbardziej oddaje charakter książki.

8. "Stowarzyszenie umarłych postów" (1989 r., reż. Peter Weir) Książka Nancy H. Kleinbaum wywarła na mnie ogromne wrażenie - później zobaczyłam film (tutaj książka została napisana na podstawie filmu) i byłam po prostu oszołomiona  - historia ekscentrycznego nauczyciela, który naucza chłopców w elitarnej, bardzo konserwatywnej szkole chwyta za serce i całkowicie porywa, znakomita opowieść o dorastaniu, własnej tożsamości i marzeniach.Ponadto niezapomniana rola Robina Williamsa - trzeba to zobaczyć!

7. "Władca Pierścieni - Drużyna Pierścienia" (2001 r., reż. Peter Jackson) czyli Tolkien na dużym ekranie.Pierwsza, moja absolutnie ulubiona część trylogii, mam do niej ogromny sentyment, jest to dzieło tak wspaniałe, że chyba nie trzeba nikomu polecać, dla mnie wspaniała ekranizacja, jak najbardziej udana, przepełniona tolkienowską magią.

6. "Harry Potter i Więzień Azkabanu" (2004 r., reż. Alfonso Cuarón) Moja ulubiona powieść J.K. Rowling i ulubiona ekranizacja części z serii o Harry'm Potterze.Bardzo klimatyczna, mroczna i cudowna opowieść o młodym czarodzieju, w której pojawia się Syriusz Black - moja ukochana postać, tutaj wspaniale zagrana przez Gary'ego Oldmana, do którego mam ewidentnie słabość ;)

5. "Północ i Południe" (2004 r., seria BBC) - wspaniała opowieść Elizabeth Gaskell o rodzinie Hale'ów, którzy przenoszą się z sielskiej, rolniczej, południowej Anglii do robotniczego miasteczka na północy kraju, pięknie nakręcona, zdecydowanie warto zobaczyć, oddaje ducha epoki i obrazuje ówczesną sytuację. Dodatkowo wspaniała muzyka i zabójczy Richard Armitage jako John Thornton to zdecydowane walory mini-serialu. 

4. "Rozważna i romantyczna" (1995 r, reż. Ang Lee) Cudownie wyreżyserowana powieść Jane Austen, wspaniale zagrana, pełna humoru, nostalgii i uroku tamtych czasów.Wspaniale ukazuje relacje rozważnej Elinor i romantycznej Marianne - dwóch sióstr, które pragną szczęścia, każda na swój sposób, i przeżywają swoje pierwsze miłości.

3. "Wichrowe Wzgórza" (1992 r., reż. Peter Kosminsky) Słabość do powieści Emily Bronte mam od bardzo dawna, widziałam mniej lub bardzie udane adaptacje, ale to właśnie ta wersja z Juliette Binoche i Ralphem Fiennesem najbardziej mnie zadowala (choć też nie jest idealna) - wspaniałe krajobrazy, poruszające sceny i ta MUZYKA, naprawdę warto to zobaczyć.

2. "Duma i uprzedzenie" (1995 r., serial BBC) Kolejna powieść Jane Austen przeniesiona na ekran, tej wersji również jestem wierna, reszta adaptacji mnie w ogóle nie zadowala, ponieważ stacja BBC za wysoko podniosła poprzeczkę - tutaj wszystko jest idealne i takie, jakie powinno być, przepięknie odwzorowana epoka, cudne zdjęcia, widoki, wspaniały humor i urzekająca muzyka. Ponadto pan Darcy jest tylko jeden i jest nim właśnie Colin Firth :)

1. "Dracula" (1992 r., reż. F.F Coppola)  Film na podstawie powieści grozy autorstwa Brama Stokera, który jednak bardzo odbiega od swego książkowego pierwowzoru.No cóż... ten film to mój zdecydowany faworyt jeśli chodzi o każdy ranking "naj", mam na punkcie tej ekranizacji wręcz obsesję, ale na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że jest po prostu fenomenalny, bardzo klimatyczny, z pięknymi zdjęciami i kostiumami, genialną muzyką Wojciecha Kilara i niezrównanym Gary'm Oldmanem, który wciela się tutaj w rolę Księcia Ciemności, Vlada Palownika, tajemniczego księcia Draculi.
9. "Osobliwy dom pani Peregrine" Ransom Riggs

9. "Osobliwy dom pani Peregrine" Ransom Riggs

"Osobliwy dom pani Peregrine"
Ransom Riggs
tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
wyd. 2012 r.
398 stron
Wydawnictwo Media Rodzina





O "Osobliwym domu pani Peregrine" zrobiło się jakiś czas temu dosyć głośno, powieść zbierała różne recenzje, na ogół pełne zachwytu, nie wystarczyło to jednak bym sięgnęła po tę książkę.Głównym bodźcem nie było też to, że samo wydanie ogromnie mi się spodobało i zaciekawiło.Co więc było powodem dla którego sięgnęłam po tą powieść?Hmmm... no cóż.... wystarczyło, że zobaczyłam zdjęcia z planu najnowszego filmu Tima Burtona (którego absolutnie kocham) - okazało się bowiem że reżyser "Edwarda Nożycorękiego" postanowił zekranizować powieść .... A ja nie mogłam się już dłużej opierać popularnej książce. Pomyślałam sobie, że warto ją przeczytać zanim pójdę do kina. Po lekturze i obejrzeniu zwiastuna wiem już, że parę rzeczy zostało zmienionych - ciekawe czy na lepsze :)

Dziadek Jacoba opowiadał mu w dzieciństwie historie o miejscu, gdzie spędził część swojej młodości - o domu dla sierot na walijskiej wyspie, prowadzonym przez panią Peregrine. Nie mieszkały tam jednak zwykłe dzieci, ich osobliwe zdolności i nadnaturalne moce musiały być ukryte przed światem ciekawskich ludzi, zwłaszcza w czasie II wojny światowej, kiedy dzieci chowały się nie tylko przed okrucieństwem ludzi, ale przede wszystkim przed prawdziwymi potworami.Jacob uwielbiał dziadka i jego opowieści, jednak z czasem podchodził do nich coraz bardziej sceptycznie i z większym dystansem, do czasu kiedy straszy pan zginął w niewyjaśnionych okolicznościach.Nasz główny bohater wyrusza w podróż na wyspę, o której tyle słyszał by zweryfikować opowieści z rzeczywistością, by dowiedzieć się co nieco o przeszłości dziadka.Jak wielkie jest jego zdziwienie, gdy spotyka tam owe osobliwe dzieci, a historie, w które przedtem nie wierzył, okazują się prawdziwe...

Pierwsze o czym muszę w tym przypadku wspomnieć to wydanie - jest to naprawdę kawał dobrej roboty, patrząc na książkę, oglądając fotografie, których jest w niej dosyć dużo, ma się już ciarki na plecach. Piękna, twarda okładka, całościowo zgrany środek to zdecydowane atuty wizualne - już przez to chętnie się po nią sięga.

Ale co z treścią?
I tutaj właśnie pojawia się problem, ponieważ mam nieco mieszane uczucia, prawdopodobnie przez to, że nastawiłam się na trochę bardziej mroczne klimaty, bardziej niepokojące i tajemnicze - coś w stylu powieści gotyckiej lub chociażby opowieści z dreszczykiem, ale takich momentów, gdzie serce podchodziło mi do gardła było zdecydowanie za mało.Książka opisywana jest jako thriller, a mimo to nie czułam zaskoczenia czytając ją- akcja rozwijała się w tym kierunku, który był dla mnie zbyt oczywisty, żadnych większych niespodzianek. Poza tym były chwile, w których główny bohater zwyczajnie mnie irytował, jego działania były czasami dla mnie niezrozumiałe i nie zapałałam do niego sympatią.

Mimo to powieść czytało mi się łatwo, nie była to nudna lektura, pomimo braku "fajerwerków", całość napisana jest bardzo przystępnie, historia  wciąga i szybko chcemy poznać jej zakończenie.Spędziłam przy niej miłe chwile i nie żałuję poświęconego jej czasu, zwłaszcza, że nie można jej odmówić osobliwego klimatu i oryginalnego pomysłu, chciałabym jednak by było tego w książce więcej.Warto dodać, że jest to tom 1, myślę, że sięgnę po kolejne części i mam nadzieję, że się nie zawiodę - przecież to dopiero początek historii, która może być naprawdę wyjątkowa i wspaniała.

Jeśli więc chcecie sięgnąć po "Osobliwy dom pani Peregrine" to zachęcam Was do tego, musicie się chyba przekonać sami czy będzie Wam odpowiadała - nie nastawiajcie się jednak, tak jak ja, na elementy grozy, bardziej na ciekawą, lekką przygodę z odrobiną niepokoju i osobliwości ;)
8. "Angielka" Jerzy Seipp

8. "Angielka" Jerzy Seipp

"Angielka"
Jerzy Seipp
wyd. 2004
395 stron
Wydawnictwo Książkowe Twój Styl





Książka "Angielka" trafiła do mnie przez przypadek. Muszę przyznać, że zaintrygowała mnie okładka - prosta, czarno-biała, z odrobiną koloru.Zwracam uwagę na okładki, to zawsze jest moje pierwsze wrażenie jeżeli chodzi o odbiór książki.Zaciekawiona nieco krótkim opisem postanowiłam ją przeczytać, a więc otworzyłam na pierwszej stronie i... wciągnęła mnie.

Emmę Boleyn, przebojową, pewną siebie Angielkę, poznajemy w zwrotnym momencie jej życia, już na samym początku książki stabilne, bezpieczne i pełne miłości życie Emmy ulega całkowitemu i okrutnie bolesnemu rozpadowi.Zatraca się w totalnej rozpaczy i apatii, gdy nieoczekiwanie w jej życiu pojawia się trzynastoletnia Sonia, która pielęgnując kobietę, sama również stara się uciec od własnych problemów.Niespodziewanie okazuje się, że Emma - ostatnia z rodu dziedziczy po dalekim krewnym niemały majątek i stary dworek, gdzieś w odległej Polsce - wyjazd okazuje się być dla obu szansą na odseparowanie się, chociażby chwilowe, od zmartwień i problemów, a nowe znajomości są bodźcem do stopniowego powrotu do normalności.W tle mamy jeszcze wiele wątków historycznych okazuje się bowiem, że Emma ma również szansę na odnalezienie legendarnego skarbu rodzinnego.Wszystko to łączy nam się w piękną, niekiedy też brutalną, ale ciekawą opowieść z wieloma zagadnieniami, które śledzimy z zapartym tchem.

Szczerze mówiąc nie sądziłam,że taka powieść przypadnie mi do gustu - jestem więc mile zaskoczona - podoba mi się sposób w jaki autor pokazuje jak bohaterowie łączą ze sobą swoje losy - wszyscy mają za sobą przykre, tragiczne doświadczenia, ale razem, mając wspólny cel, czyli odnalezienie skarbu, żyjąc ze sobą, stają się dla siebie ogromnie ważni, wspólnie starają się godzić ze swoim losem, chociaż nie jest to wcale łatwe. Ich relacje są bardzo ciekawe i niejednoznaczne, dzięki czemu czytelnik chętnie kibicuje im aż do zakończenia książki.

Akcja powieści jest wciągająca, chociaż wątki współczesne przeplatają się z wątkami historycznymi, jednak każde z tych motywów jest niezaprzeczalnie intrygujące, opisana w sposób szczególny bo nie pozbawiony detali, przez co łatwo dajemy się porwać zagadnieniom nawet sprzed kilku stuleci. Ponadto Jerzy Seipp porusza w książce wiele ważnych kwestii dotyczących ludzkiego cierpienia, wiary i filozofii, w dodatku robi to w taki sposób, że nie narzuca swojego zdania czy poglądów, a jedynie ukazuje ścieżkę, daje powód do przemyśleń.Jeśli więc kiedyś natraficie na "Angielkę" tak jak ja, to dajcie jej szansę, bo prawdopodobnie ta lektura da Wam wiele niezapomnianych wrażeń z jej poznawania.


7. Typ klasyczny #1 - "Frankenstein" Mary Shelley

7. Typ klasyczny #1 - "Frankenstein" Mary Shelley


Postanowiłam rozpocząć cykl na moim blogu - Typ Klasyczny -  poświęcony książkom z klasyki literatury, dziełom, które stworzone dawno temu nadal są wyjątkowe, stanowią pierwowzór dla pozostałych ze swojego gatunku i na pewno warto je znać.



"Frankenstein"
Mary Shelley
tłumaczenie: Paweł Łopatka
174 strony
wyd. 2001
Wydawnictwo Zielona Sowa



Wszyscy chyba doskonale znają historię doktora Frankensteina i jego szkaradnego monstrum - historię powołania do życia istoty przerażającej i budzącej odrazę, jednakże znamy ją przede wszystkim z różnego rodzaju adaptacji, które skupiają się głównie na tym by jak najbardziej wystraszyć widza, przez co najczęściej odbiegają one od powieści.
"Frankenstein" to opowieść opierająca się na listach kapitana Waltona do jego siostry - opisuje w nich swoją wyprawę na biegun północny, podczas której niespodziewanie dla siebie i całej załogi spotyka człowieka i ratuje go przed śmiercią od zimna i wycieńczenia.Ocalony zdradza mu soją historię, wyznaje, że jest Wiktorem Frankensteinem i ściga istotę, którą,  w imię wyższego dobra, powołał do życia, ta zaś okazała się być przerażającą maszkarą.Wiktor opowiada jak porzucił potwora, mając nadzieję, że ten sam zginie, pozostawiony bez wsparcia i opieki, okazuje się jednak że  istota przetrwała, a nie zaznawszy od ludzi dobra, mści się na swoim stwórcy.
Mamy tutaj studium Wiktora Frankensteina - młodego człowieka, pełnego ideałów, o otwartym umyśle, jego chęć poznania świata, tajemnic życia i śmierci jest naprawdę niezwykła - przyświecają mu jak najlepsze cele, ale czy to stawia go w roli Boga-stwórcy?Czy kara, która spotkała go po wskrzeszeniu do życia istoty, która żyć nie powinna, jest słuszna?Takie i inne pytania można sobie zadawać, czytając dzieło Mary Shelley - ponieważ skupia się ona przede wszystkim na psychicznych bodźcach działania naszego bohatera, jego odczuciach, marzeniach i celach.Poznajemy również punkt widzenia samego monstrum, który nie budzi w powieść tyle grozy, co litości, wiemy bowiem jak bardzo pragnie zostać zaakceptowany przez ludzi i jak strasznie boli go odrzucenie i odraza, zwłaszcza ze strony jego stwórcy, który powołał go do życia, ale zostawił na pastwę losu.Można mu współczuć, ponieważ skazany jest na samotność i wieczne odosobnienie od ludzi, a przede wszystkim brak miłości.
"Frankenstein" to klasyczna powieść gotycka, mamy tutaj tajemnicze i niewyjaśnione zjawiska, krajobrazy budzące zarówno podziw i trwogę, oraz ciekawych, pełnych sprzeczności bohaterów, którymi targają silne emocje, wszystko to napisane pięknym, kunsztownym wręcz, językiem, pełnym wyrafinowanych opisów. Warto poznać tę książkę, myślę, że chociażby po to by mieć porównanie z adaptacjami, by wiedzieć, co tak naprawdę kryje się za czynami Frankensteina, dlaczego jego stwór ma mordercze zapędy oraz skąd wzięła się ta kultowa postać popkultury i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci świata grozy.
6. "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" Leslye Walton

6. "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" Leslye Walton

"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"
Leslye Walton
tłumaczenie: Regina Kołek
wyd. 2016
300 stron
Wydawnictwo SQN





Ava Lavender przychodzi na świat z parą skrzydeł wyrastających z jej pleców, nikt nie wie dlaczego.Dorasta razem ze swoim bratem-bliżniakiem, Henrym, zamknięta w domu, z dala od ciekawskich spojrzeń.Niektórzy uważają ją za wybryk natury, inni mają ją za jakieś wyjątkowe stworzenie, ale jedyne czego Ava pragnie to żyć jak normalne dziewczyny w jej wieku.Poznajemy też historię rodziny Lavender, zwłaszcza koleje losów babki i matki, okazuje się, że skrzydła dziewczyny nie są jedyną osobliwością wśród jej bliskich -  babcia, piękna, ale surowa, Emilienne, widzi duchy swojego tragicznie zmarłego rodzeństwa, zaś matka, Viviane, ma niezwykle wyczulony zmysł węchu.Wszystkie te wyjątkowe zdolności, magiczne wręcz wydarzenia, miłość pełna bólu i rozczarowania oraz potężne fatum wiszące nad tą rodziną tworzą opowieść, która może doprowadzić do tragicznego finału.
Bardzo głośno ostatnio o najnowszej książce Leslye Walton, tytuł często pojawia się w blogowych postach -  zbiera ona głównie pozytywne recenzje, chociaż zdarzają się też negatywne opinie.Sama skusiłam się na przeczytanie "Osobliwych i cudownych....", a moje oczekiwania wobec niej były raczej wysokie.
Pierwsze o czym muszę w tym przypadku wspomnieć to urzekające wydanie, okładka jest matowa w pięknym, głębokim kolorze, a na niej pióro, delikatnie połyskujące na krawędziach w kolorze miedzi, w środku książki piórka pojawiają się także, ale bardzo subtelnie - naprawdę świetna robota i ogromna gratka dla tych, którzy przywiązują wagę do wyglądu i wrażeń estetycznych.
Ale co z treścią?
Jak już wspomniałam pojawiły się głosy wychwalające tą powieść pod niebiosa, są też tacy, którzy poczuli się trochę rozczarowani.Przyznam, że należę zdecydowanie do tej pierwszej grupy, dla mnie stało się to oczywiste z chwilą, gdy pierwszy raz wzięłam do rąk tę książkę i przeczytałam pierwszych kilka zdań - nie mogłam się oderwać ani na chwilę, przepadłam.Jest napisana w sposób piękny i delikatny, magia przeplata się tu z życiem codziennym, liryka miesza się z prozą - uwielbiam ten sposób narracji, kocham to, jak autorka z łatwością, w jednym zdaniu opisuje rzeczy, skomplikowane i trudne do pojęcia.W podobny sposób napisana jest "Czekolada" Joanne Harris, poza tym, to, co łączy te książki to na pewno silne, kobiece osobowości, które prowadzą piekarnię/cukiernię.Narracja przypomina mi również film "Amelia", ale bez humorystycznego akcentu, kto oglądał- ten wie.Jeśli więc lubicie taki styl, osobliwy klimat i nietypowe zdarzenia to na pewno nie zawiedziecie się w tym przypadku.
Niektórzy oburzają się, że mało jest w samej książce głównej bohaterki, że zamiast jej postaci przewija się historia jej rodziny i czasów długo przed narodzinami dziewczyny, uważam jednak, że bez tego nie można w pełni pojąć tego ogromnego fatum ciążącego nad Avą, nad jej losem, a to jeden z najważniejszych tematów książki, obok pragnienia miłości i potrzeby akceptacji drugiego człowieka.
Jednym słowem - "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" to jedna z tych książek, do których na pewno będę jeszcze wracać, by zatonąć w tej powieści na pograniczu magii i świata realnego, uważam ją za jedną z najlepszych książek jakie przeczytałam, wzbogaca czytającego, pozostawia ślad i nie pozwala o sobie zapomnieć.


5."Opiekunka Grobów" Melissa Marr

5."Opiekunka Grobów" Melissa Marr

"Opiekunka Grobów"
Melissa Marr
tłumaczenie: Monika Orłowska
wyd. 2013
315 stron
Replika






Miasteczko Claysville jest niezwykle spokojnym miejscem z własnymi, dosyć osobliwymi prawami - na przykład każdy, kto w nim się urodził, musi być też w nim pochowany, na jednym z licznych cmentarzy, którymi opiekuje się Maylene Barrow. Kiedy Maylene ginie w niewyjaśnionych okolicznościach do miasteczka powraca po ośmiu latach jej przybrana wnuczka, Rebeka.Ponownie spotyka Byrona, swojego dawnego przyjaciela, razem starają się odkryć prawdę dotyczącą zabójstwa oraz zmierzyć się z własnym przeznaczeniem, okazuje się bowiem, że Rebeka otrzymała po zmarłej rolę Opiekunki Grobów, mogącą przemieszczać się między światem żywych a umarłych, Byron natomiast, po swoim ojcu, dziedziczy  funkcję Grabarza, którego głównym zadaniem jest obrona Opiekunki.Nie jest to łatwe ponieważ w mieście dochodzi do ataków na ludzi, nie wiadomo kto za nimi stoi i kto będzie kolejną ofiarą?
Szczerze mówiąc sięgnęłam po tę książkę przez przypadek, nie czytałam wcześniej żadnych recenzji, nie poznałam też dzieł Melissy Marr, poza tym okładka nie wydała mi się w pierwszym momencie kusząca - nie zrozumcie mnie źle - książka wydana jest naprawdę ładnie, tylko obwoluta jest, jak na mój gust, zbyt realistyczna. Muszę jednak powiedzieć, że sama treść okazała się zaskakująco przyjemna i wciągająca, z każdą stroną przyciągała mnie coraz bardziej, cieszę się więc, że dałam jej szansę.
Styl pisania autorki jest lekki, miły, przystępny, dzięki czemu z łatwością pochłaniamy linijkę za linijką.Akcja toczy się dosyć szybko, podoba mi się też to, że poznajemy sytuację z różnych stron, owszem, najczęściej towarzyszymy głównym bohaterom, jednak autorka wplata miedzy ich główny wątek to, co dzieje się z innymi postaciami i ich poboczne historie.
Pomimo tego, że treść opiera się na kilku schematach całość wydaje się być fascynująca dzięki nowym, świeżym pomysłom i motywom. W "Opiekunce Grobów" mamy intrygujące miasteczko Claysville, z niejasną i tajemniczą przeszłością oraz podziemne miasto umarłych, gdzie władzę sprawuje Pan S.
Jak dla mnie jedynym minusem (ale takim małym) jest główna bohaterka, Rebeka, która wydaje mi się być trochę za mało skomplikowana, czasami nie potrafię zrozumieć jej postępowania, może też przez to nie zapałałam do niej dużą sympatią.
Sądzę, że książka jest bardzo wciągająca, niektóre wątki są naprawdę porywające, a przystępny, ale nie zbyt prosty język ułatwiają szybkie czytanie i zagłębienie się w tym dziwnym świecie pełnym tajemnic.



4.Ulubione postacie kobiece

4.Ulubione postacie kobiece

Dzisiaj post trochę  inny niż do tej pory - z okazji dzisiejszego Dnia Kobiet chciałabym Wam przedstawić wspaniałe, wyjątkowe kobiety. Zagościły w historii literatury nie tylko ze względu na piękne  opowieści, których są bohaterkami, ale przede wszystkim na ich niepospolite charaktery, zarówno zalety jak i ich wady budzą emocje w czytelnikach i nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Wybór takich postaci nie był taki łatwy jak by się mogło wydawać - wybrałam te, które pierwsze, jakby odruchowo, pojawiły się w moich myślach.
Jesteście ciekawi kto to?
A może sami macie taką postać kobiecą, jedyną i niepowtarzalną, o której tutaj nie wspomniałam?


1. Panna Marple - powieści i opowiadania Agathy Christie
Starsza pani, detektyw-amator, postać wielu kryminałów stworzonych przez mistrzynię gatunku, Agathę Christie.Pod schludną starannie ułożoną fryzurą i gustownym kapelusikiem skrywa nietuzinkowy umysł skłonny do przenikliwych analiz i dedukcji godnej samego Herculesa Poirot. Pozornie roztargniona, nieporadna, wielokrotnie rozwiązuje nawet najbardziej skomplikowane sprawy.


2. Katniss Everdeen - trylogia "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins
Główna bohaterka znanej trylogii Suzanne Collins: co prawda jest to zaledwie nastoletnia dziewczyna, jednak mimo młodego wieku musi podejmować niełatwe decyzje.Już od samego początku poznajemy ją jako osobę, na której barkach spoczywa los całej rodziny - młodszej siostry i matki.Jest też skłonna do największych poświęceń, niezwykle waleczna, doskonale radzi sobie z olbrzymią presją i odpowiedzialnością.

3. Elizabeth Bennet - "Duma i uprzedzenie" Jane Austen
Moja zdecydowana faworytka :)
Jane Austen w swoich powieściach stworzyła prawdziwy wachlarz kobiecych postaci- od trzpiotek, kokietek, panienek wyraźnie pozbawionych inteligencji, po te, które łaskawie obdarzyła poczuciem humoru, wyróżniające się różnymi, pozytywnymi cechami - taka jest właśnie Elizabeth Bennet. Mało która postać kobieca budzi taką sympatię od samego początku.Nie bez znaczenia jest również fakt, że to wybranka serca pana Idealnego czyli Darcy'ego. 




4. Scarlett O'Hara  - "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell
Niezwykła postać, tak barwna i niejednoznaczna, że czytając "Przeminęło z wiatrem" mamy ochotę czasami nią mocno potrząsnąć, starając się przywrócić  jej zdrowy rozsądek, a czasem szepczemy pod nosem z podziwem: "Chciałabym być taka jak ona".Wyjątkowo twardy charakter i niesamowita życiowa zaradność pozwoliły jej na dokonanie wielu niełatwych rzeczy, które mogły przerosnąć możliwości niejednego mężczyzny, a co dopiero damy z południa, przyzwyczajonej do życia pozbawionego trosk i trudu.


5. Jane Eyre - "Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Bronte
Niepozorna kobieta,  bohaterka powieści Charlotte Bronte to również osoba o silnym charakterze, odważna, mocno trzymająca się swoich zasad, nawet jeśli znaczyłoby to dla niej rezygnację ze szczęścia.Niełatwe życie, brak wsparcia i miłości ze strony najbliższych oraz tragiczne losy nie złamały jej, a jedynie zahartowały ducha, dały podstawy do stworzenia naprawdę wyjątkowej kobiety.



3.Świat Inkwizytorów.Płomień i krzyż.Tom I - Jacek Piekara

3.Świat Inkwizytorów.Płomień i krzyż.Tom I - Jacek Piekara

"Świat Inkwizytorów.Płomień i krzyż.Tom I"
Jacek Piekara
wyd. 2015
Fabryka Słów






Wyobraźcie sobie świat, w którym Jezus Chrystus, zamiast potulnie umrzeć na krzyżu, w obliczu śmierci, odpuszczając grzechy Świata, schodzi z owego krzyża i mieczem, krwawo, bez litości, mści się na swoich prześladowcach.Brzmi intrygująco?
W takiej oto rzeczywistości żyje główny bohater rewelacyjnej serii Jacka Piekary - Mordimer Madderdin - inkwizytor, Sługa Boży, Miecz Aniołów, człowiek ogromniej wiary.
"Płomień i krzyż" to kolejna część "cyklu inkwizytorskiego", jednakże, biorąc pod uwagę chronologię wydarzeń, znajduje się na pierwszym miejscu.Zapoznałam się z nią ostatnio, poprzednie książki są mi już dobrze znane i należą do moich ulubionych, jeśli chodzi o fantastykę, ogromnie je cenię za koncept, za świetnie opisane realia, pomimo jej brutalności w pewnych momentach.Znajdzie się w niej spora dawka grozy, dawkowanej ze szczyptą czarnego humoru, który bardzo mi odpowiada.
Przechodząc jednak do samej omawianej książki - wciągnęła mnie od pierwszych stron, opisywane w niej wydarzenia rzucają nieco światła na przeszłość Mordimera, poznajemy jego matkę, dowiadujemy się jak został adeptem szkoły inkwizytorskiej, mimo to wiele tajemnic nadal pozostaje nie rozwiązana, na dodatek, w miarę rozwoju wydarzeń, rodzą się kolejne pytania.Ciekawe w tej historii są również wątki poboczne, wszystko to sprawia, że trudno się oderwać od lektury, z łatwością pogrążamy się w tym świecie pełnym magii, zła, surowości i płonących stosów.Autor podkreśla, że granice dobra i zła mogą być bardzo niewyraźne, nie wszystko jest tym czym się wydaje na pierwszy rzut oka - sam Lowefell - jedna z postaci - mówi o tym, że widział łotrów o twarzach aniołów i poczciwych ludzi z obliczami zbirów.
Tym razem, inaczej niż przy poprzednich częściach, naszym przewodnikiem po tym świecie nie jest Mordimer, pojawia się on rzadko na kartach książki, nie ma tutaj narracji w pierwszej osobie.Brakuje mi tego, ponieważ samego Madderdina bardzo lubię, zwłaszcza jego cierpkie, pełne ironii uwagi. Na pierwszy plan wysuwa się postać Pięknej Katarzyny, piekielnie uzdolnionej wiedźmy oraz Arnolda Lowefella, inkwizytora z mglistą przeszłością. Katarzyna, niezwykłej urody kurtyzana jest zdolna poświęcić wiele by zgłębić arkana czarnej magii - i nie chodzi tutaj o zwykłe rzucanie uroków czy ważenie niebezpiecznych ziół..Lowefella z kolei poznajemy, kiedy wypełniając misję dla Świętego Oficjum znajduje się w samym centrum przerażającego okrucieństwem buntu chłopów przeciwko szlachcie, z którego stara się wyjść cało, realizując zlecone mu zadanie.
Nie mogę doczekać się kolejnej części - może w końcu ta układanka zostanie rozwiązana, przeszłość Mordimera będzie wyjaśniona, co na pewno nada jego dotychczasowemu życiu na kartach serii więcej jasności, wytłumaczy jego pochodzenie i niezwykłe, nawet jak na wybitnego inkwizytora, zdolności.
2.Wichrowe Wzgórza - Emily Bronte

2.Wichrowe Wzgórza - Emily Bronte

Wichrowe Wzgórza
Emily Bronte
wyd. 1999
Videograf II










Oj, długo się zabierałam za napisanie tej recenzji - po pierwsze dlatego, że to pierwsza recenzja książki na moim nowym, świeżutkim, jeszcze nie do końca ogarniętym blogu, co powoduje już samo przez się ogromny stres, a po drugie powieść ta jest mi tak bliska, tak boleśnie wryta w moją świadomość i egzystencję, że doprawdy trudno mi o niej pisać.

Podobno istnieją na świecie tacy, co jej nie czytali, ale nawet wśród tych znajdą się osoby, które wiedzą o czym jest to dzieło, ba, potrafią wymienić imiona głównych bohaterów, ponieważ, moi drodzy, mamy tutaj do czynienia z klasyką powieści, która dawno już weszła do kanonu literatury angielskiej, dała nieśmiertelność postaciom w niej opisywanym oraz samej autorce.

Emily Bronte, autorka "Wichrowych Wzgórz" była jedną z córek angielskiego pastora - jej siostry: Charlotte i Anne również pisały i także są doskonale znane miłośnikom powieści. Emily była podobno cichą, nieśmiałą kobietą, pełną rezerwy wobec obcych, ale jednocześnie inteligentną i upartą, żyła zaledwie trzydzieści lat, zmarła w 1848 roku.Zdołała wydać tylko tą powieść, ale ta jedna książka wystarczyła by jej imię zostało zapamiętane na zawsze.

"Wichrowe Wzgórza" to porywająca, wyjątkowa, pełna zagadek i skrajnych uczuć historia dwóch rodzin ziemskich - Earnshaw'ów i Lintonów, opowiedziana z punktu widzenia starej, silnie związanej z bohaterami służącej oraz Lockwooda, dzierżawcy Drozdowego Gniazda.

Główni bohaterowie to Catherine i Heatcliff - ona, córka Earnshaw'a, pełna energii, wesoła, ale przy tym również kapryśna i krnąbrna dziewczyna, on- przygarnięty znajda, Cygan, o tajemniczym pochodzeniu, twardym charakterze i porywczej, niebezpiecznej naturze.Tłem do tej wielopokoleniowej historii  są targane wiatrem wrzosowiska, bagna i surowe, angielskie okolice, po ich ścieżkach biegają nasi bohaterowie i snują się nieszczęsne dusze tych, którzy swój los i swe życie związali z tymi miejscami.

W tej książce są zaklęte emocje tak silne i różne, że trudno wyjść z podziwu, jak ta niepozorna postać, córka pastora, cicha i wycofana kobieta mogła stworzyć historie pełne pasji i uczuć, ludzi, którymi targają zarówno miłość, jak i nienawiść, żądza zemsty i odwetu za poniesione krzywdy czy urazy?Na pierwszy plan wysuwa się nam Heatcliff - nie wiemy o nim zbyt wiele, nie znamy tak naprawdę jego pochodzenia, lecz pewne jest to, że jest to postać nietuzinkowa: przesiąknięty gniewem, porywczy, mściwy, oszalały wręcz na punkcie swej jedynej miłości, co popycha go do czynów strasznych, budzących niezrozumienie i odrazę, a pomimo to jesteśmy w stanie mu współczuć...

Do "Wichrowych Wzgórz" powracam co jakiś czas, za każdym razem porywa mnie tak samo jak wtedy, gdy czytałam ją po raz pierwszy.Jest mi niezbędna do życia.
Tak wyjątkowa i wielowątkowa powieść została wiele razy sfilmowana - widziałam wszystkie ekranizacje (a przynajmniej tak mi się wydaje), ale na razie nie zdradzę Wam czy któraś z tych wersji mi się podoba, które są godne polecenia, a które można sobie darować - to jest temat osobnego postu.

Tymczasem, jeśli jeszcze nie czytaliście, a ciekawi Was historia "Wichrowych Wzgórz", to szczerze Was zachęcam by sięgnąć po tę książkę - pobiegajcie razem z Cathy i Heatcliffem po dzikich wrzosowiskach, upijcie się i pogrążajcie się w smutku z Hindleyem, posłuchajcie zrzędzenia starego Józefa, a nade wszystko, zapoznajcie się z zajmującymi historiami Nelly, ona ma naprawdę dużo do opowiedzenia...

Copyright © 2014 love, coffee and books , Blogger