139."Kobiety niepokorne" Cristina Morato

139."Kobiety niepokorne" Cristina Morato


„Kobiety niepokorne”
Cristina Morato
Wydawnictwo Świat Książki
2017
382 strony


„To dość niezwykłe, że twórczyni najwyższego glamour była w rzeczywistości dziewczyną skromnego pochodzenia wychowaną w sierocińcu przez zakonnice, które nauczyły ją szyć. „



Co łączy Marię Callas, Coco Chanel, Wallis Simpson, Evę Peron, Barbarę Hutton, Audrey Hepburn i Jackie Kennedy? Wszystkie z nich były niezwykłymi kobietami, które stały się ikonami stylu, podziwianymi i naśladowanymi, do dziś ich sylwetki wzbudzają kontrowersje i ogromne zainteresowanie. Sławne i bogate – ich życie prywatne wystawione było na widok publiczny, uchodziły za prawdziwe damy, tymczasem to, co inni obserwowali z zazdrością, było życiem, w którym sukcesy przeplatały się z dramatami, uwielbienie zaś z samotnością.

Cristina Morato, hiszpańska dziennikarka, autorka kilku innych książek, w tym popularnych i cenionych „Królowych przeklętych”, w „Kobietach niepokornych”  przybliża postacie znane z kart historii XX wieku – kobiety różne od siebie, ale każda z nich odcisnęła mocne piętno nie tylko w annałach. Kobiety, które miały ogromny wpływ na współczesnych, a także na późniejsze pokolenia. Nie ulega wątpliwości, że wybór Morato nie jest przypadkowy, „niepokorne” czy po prostu zdeterminowane, odważne, by żyć według własnych zasad, nie zawsze szczęśliwe, a nawet naznaczone pewnym fatum. Okazuje się, że te sławne, piękne i niewiarygodnie  bogate panie przechodziły wiele tragedii, były samotne, porzucane, wykorzystywane przez rzesze tych, którzy w ich blasku chcieli dostąpić własnych zaszczytów i luksusu.

Każdy rozdział poświęcony jest w całości jednej z wyżej wymienionych kobiet – na początku poznajemy ich sylwetki, autorka krótko, treściwie przedstawia każdą z nich, a następnie opowiada całe ich życie, od momentu narodzin, aż do śmierci, przytacza dobrze znane fakty, przeplatając je charakterystykami, wypowiedziami i wspomnieniami bliskich im osób. Dzięki temu mamy ciekawy wgląd w życie tych wyjątkowych kobiet, ich przeżycia, emocje i aspiracje. Nie są może tak wyczerpujące jak poświęcone każdej z nich osobne biografie, daje nam to jednak ogólny zarys tych postaci.

Cristina Morato pisze przystępnie i łatwo potrafi zaciekawić czytelnika losami swoich bohaterek. Podoba mi się to, że nie ocenia ich jednoznacznie, ale w miarę obiektywnie opowiada o ich życiu, w którym nierzadko dochodziło do skandali, a zachowanie czasami budziło kontrowersje. Potrafi jednak tak przedstawić owe damy, by poczuć do nich, jeśli nie czystą sympatię, to chociażby litość i współczucie.

Najbardziej zaciekawiła mnie historia Audrey Hepburn, myślę, że po lekturze „Kobiet niepokornych” chętnie sięgnę po pełną biografię poświęconą tej wspaniałej aktorce, a przede wszystkim wyjątkowej osobie. Fakty z życia Coco Chanel poznałam czytając jej biografię oraz powieść biograficzną, duże wrażenie zrobił na mnie również film o tej wspaniałej projektantce z Audrey Tautou, więc Cristina Morato niczym mnie nie zaskoczyła jeśli chodzi o tę postać, mimo to czytałam tę część z zaciekawieniem i nieustannym podziwem dla kobiety, która doskonale wyczuła potrzebę zmian w społeczeństwie i potrafiła od podstaw wybudować prawdziwe imperium.

Zachęcam Was do przeczytania „Kobiet niepokornych” Cristiny Morato, nawet jeśli nie sięgacie zwykle po biografie, a chcecie wiedzieć więcej o znanych i podziwianych ikonach stylu - tutaj znajdziecie dużo ciekawych, inspirujących informacji przekazanych przystępnie, w przyjemnej, lekkiej formie. Może to również stanowić początek Waszej fascynacji daną postacią, zachęcić Was do poznania bardziej szczegółowego  jednej z tych „niepokornych”.
138."Zawisza Czarny.Droga do króla" Szymon Jędrusiak

138."Zawisza Czarny.Droga do króla" Szymon Jędrusiak


„Zawisza Czarny. Droga do króla”
Szymon Jędrusiak

Wydawnictwo Bukowy Las
2017
461 strony

„ (…) z dziesięciu miarek gadulstwa, które spadły na świat, dziewięć wzięły kobiety, a jedną reszta świata. ”


Aaron Abnarrabi i Zawisza Czarny przybywają z Aragonii do Gdańska. Trafiają w sam środek wojny wywiadów – polskiego i zakonu krzyżackiego. Otwarty konflikt staje się coraz bardziej prawdopodobny, a bezpieczeństwo króla i pomyślność nowej unii z Litwą wiszą na włosku.

Poprzedni tom z cyklu „Zawisza Czarny” - „Aragonia”, autorstwa Szymona Jędrusiaka, nie do końca przypadł mi do gustu. Głównym moim zarzutem względem tej książki była epizodyczna rola bohatera, który powinien mieć większe znaczenie dla całej fabuły. Jednak z ciekawością sięgnęłam po kontynuację, by dowiedzieć się jak potoczą się losy Zawiszy i Aarona, których przeznaczenie splotło ze sobą. Muszę powiedzieć, że tym razem jestem zadowolona – okazało się, że „Droga do króla” wypada znacznie lepiej, obfituje w liczne zwroty akcji, intryguje i zachwyca.

Z lekcji historii na pewno znacie datę 1410 – 15 lipca, na polach Grunwaldu dochodzi do jednej z największych bitew tamtych czasów – ścierają się wojska litewsko-polskie przeciwko oddziałom Zakonu Krzyżaków. Bitwa była uwieńczeniem konfliktu narastającego od lat. Szymon Jędrusiak w swej powieści historycznej wraca do tamtego okresu, wyciąga z nich ciekawe, mroczne historie i ich bohaterów. Jeśli chodzi o tło historyczne to należy przyznać, że autor wykonał kawał świetnej, rzetelnej roboty – dbałość o szczegóły przekłada się na jakość i odbiór powieści. Jedyne, co mam do zarzucenia to współczesne dialogi, ale zdaję sobie sprawę z tego, że przez to „Zawisza Czarny” jest bardziej przystępny i dla niektórych czytelników może to być zdecydowaną zaletą. Lekkość pióra sprawia, że ciężka dawka historycznych faktów i odniesień stają się zrozumiałe i barwne.

Wojna wywiadów, spiski, knowania, tajemnicze machinacje, które mają na celu zdobycie przewagi nad przeciwnikiem są świetnie opowiedziane. Intrygują od pierwszych stron książki i nie pozwalają oderwać się choćby na moment. Zakulisowe przepychanki są nie mniej ważne od wszelkich bitew i potyczek, a poznając ich przebieg można mieć szerszy wgląd w historię i jej działania. Często, omawiając najważniejsze wydarzenia z przeszłości, zapominamy o zasadach handlu, podstawach gospodarki, a w czasach, które opisuje Szymon Jędrusiak (jak zresztą w każdym innym okresie dziejów) - kupiectwo, szlaki handlowe, wpływy finansowe miały ogromne znaczenie dla wzrostu znaczenia bądź osłabienia danego kraju na arenie międzynarodowej.

Tym, co może dodatkowo przyciągnąć uwagę czytelnika jest znane tło zarówno historyczne jak i geograficzne. Poprzednim miejscem wydarzeń była tytułowa Aragonia, w „Drodze do króla”, wraz z bohaterami przybywamy do wielokulturowego, zyskującego na znaczeniu państwa – do Polski. Oczyma Aarona poznajemy Kraków i jest to o tyle ciekawe, że dla tej postaci jest to zupełnie nowe doświadczenie – uczy się nie tylko języka, ale także zwyczajów i reguł panujących w świecie, który tak bardzo różni się od tego, w jakim przyszło mu spędzić lata swojego dotychczasowego życia. Młody mężczyzna pomaga Zawisze pełnić rolę wywiadowczą, jednocześnie zaś poszukuje swojej ukochanej, która została uprowadzona przez niemieckiego handlarza niewolników. Wszystkie te wątki tworzą fantastyczną nić fabularną, spójną i mocną. 

Różnorodność bohaterów nie sprawiła autorowi trudności – zarówno postacie pierwszoplanowe, jak i te, których losy możemy śledzić w tle, są całkiem zgrabnie zarysowane. Osobiście cieszy mnie większa rola Zawiszy Czarnego, z tego względu, że jest on poniekąd bohaterem narodowym, postacią historyczną i zawsze ciekawi mnie jak pisarz przedstawi takiego człowieka, jakie nada mu cechy, które wady czy zalety podkreśli, by nadać mu bardziej „ludzkiego” wyrazu i przybliżyć go współczesnym.

Podsumowując – szczerze książkę polecam, oczywiście nie tylko miłośnikom powieści historycznych, ponieważ sensacyjna fabuła i aktualna forma, sprawią, że książkę czyta się lekko i przyjemnie. Brawa dla autora za zdolność zgrabnego połączenia wszystkich wątków i ułatwienie czytelnikom odbioru sporej dawki historii.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję portalowi Sztukater.pl
137. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego - "Kuchnia pełna cudów" Maria Terlikowska

137. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego - "Kuchnia pełna cudów" Maria Terlikowska


„Kuchnia pełna cudów”
Maria Terlikowska

Wydawnictwo Axis Mundi
2017
112 stron

„W kuchni każdy cud się uda,
gdy się umie robić cuda.
A kto umie?
Kto się stara.
A nie umie kto?
Niezdara.
Trochę chęci, trochę trudu,
odrobina cierpliwości - 
i jest kuchnia pełna cudów,
niespodzianek i radości.”

W latach 70. ubiegłego wieku, w peerelowskiej, siermiężnej Polsce, gdzie półki sklepowe świeciły pustkami, a zakupienie wielu artykułów spożywczych, dzisiaj tak łatwo dostępnych, było wtedy prawdziwym wyzwaniem, pewna książeczka z prostymi, dziecięcymi przepisami cieszyła się ogromną popularnością. Była prawdziwym fenomenem jak na tamte mroczne czasy, a w tym roku wydawnictwo Axis Mundi postanowiło wydać ją po raz piąty, na podstawie z 1977 roku. Mowa oczywiście o „Kuchni pełnej cudów” Marii Terlikowskiej, czyli kultowej dla wielu dzisiejszych rodziców, a ówczesnych, żyjących w realiach PRL, dzieci.

Czy jednak w czasach, gdy wszystko mamy tak łatwo dostępne – począwszy od produktów aż po najwymyślniejsze przepisy, gdy programy dotyczące gotowania (nawet takie, gdzie gotują dzieci) są ogromnie popularne, a w internecie znaleźć można mnóstwo przeróżnych stron o przyrządzaniu potraw – taka książka może się spodobać?

Moim zdaniem jak najbardziej.

Dla tych, którzy pamiętają te czasy, kiedy to pomarańcze i banany jadło się od święta, a o niektórych produktach spożywczych można było pomarzyć, na pewno sięgną po „Kuchnię pełną cudów” Marii Terlikowskiej z rozrzewnieniem. W końcu to dzięki tej książeczce stawiali w kuchni swoje pierwsze kroki, to znaczy: pichcili pierwsze, proste potrawy, dzięki niej czuli się jak mistrzowie patelni, tworząc swoje kulinarne arcydzieła, by móc dzielić się nimi z rodziną.

Rodzina Kowalskich to mama, tata, Justyna (uczennica III klasy), Tomek (uczeń II klasy) oraz pełnoprawny członek familii – kot Barnaba. To w ich kuchni dzieją się te małe, codzienne, zwyczajne-niezwyczajne cuda, pomysły na proste dania, które mogą urozmaicić przyjęcia, wspólne posiłki czy zainspirują do stworzenia niezapomnianych, serdecznych prezentów dla najbliższych. Do zeszytu wpisywane są przepisy na takie pyszności jak muchomory z jajek i pomidorów, przezroczysty deser z galaretki, krasnoludki z rzodkiewek czy apetyczne stateczki ułożone finezyjnie na liściach sałaty. Prostota wykonania w połączeniu z ciekawym efektem końcowym może sprawić, że nawet zatwardziały niejadek chwyci za łyżkę lub widelec i z lubością zakosztuje w tych smakach.

Przepisy są w „Kuchni pełnej cudów” podawane przy okazji, „przemycane” są w historii rodziny Kowalskich, ich zwyczajnym życiu, poznajemy codzienność tej wesołej familii, ich radości i wyjątkowe zdarzenia, przepełnione ciepłem, serdecznością i wzajemną miłością. Dziecko z zaciekawieniem poznaje ten świat – bezpieczny, serdeczny, bliski, przy okazji dowiaduje się jak wyglądało kiedyś życie, jak żyli ludzie kilkadziesiąt lat temu, gdy świat wyglądał nieco inaczej niż ten znany nam współcześnie.

Niewątpliwą zaletą książki jest również oprawa wizualna. Nie można już sobie wyobrazić dzieła Marii Terlikowskiej bez fantastycznych, niepowtarzalnych ilustracji Ewy Salamon. Sądzę, że jest to duet idealny, doskonale dopasowany, gdzie zarówno treść jak i obraz łączą się w spójną, nierozerwalna całość. Wystarczy spojrzeć na te piękne charakterystyczne rysunki, pozostające w stylistyce retro, ciepłe, miłe, przyjemne dla oka, by z ciekawością zajrzeć do środka  i sięgać po książeczkę tak często jak przyjdzie nam ochota na skromne, ale skomponowane z uczuciem dania dla całej rodziny.

Gorąco polecam „Kuchnię pełną cudów” - zarówno dzieciom jak i rodzicom  - czerpcie z niej inspiracje do wspólnych posiłków i budowania wzajemnych relacji.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękujemy portalowi Sztukater.pl

136. "Zawisza Czarny.Aragonia" Szymon Jędrusiak

136. "Zawisza Czarny.Aragonia" Szymon Jędrusiak

„Zawisza Czarny. Aragonia”
Szymon Jędrusiak

Wydawnictwo Bukowy Las
2017
504 strony
3/6




„Wojna to taki czas, kiedy ze zwyrodnialców robi się bohaterów. ”


Wydane przez Bukowy Las „Zawisza Czarny. Aragonia” Szymona Jędrusiaka to już drugie, poprawione wydanie tej powieści historycznej. Autor sięga w niej po postać dobrze znaną i cieszącą się sporym szacunkiem – tytułowy Zawisza Czarny to w końcu nasz największy, narodowy bohater epoki średniowiecza,  dzielny wojownik, niezrównany dyplomata, co prawda nie był on pozbawiony wad, miał swoje słabości i przywary, jednak po dziś dzień jego postać jest wzorem rycerskich cnót i honoru.

Saragossa, koniec XIV wieku. Aaron, wychowanek majętnego, żydowskiego kupca wkracza w dorosłe życie, dorastając w domu swego wuja, będącego jego opiekunem po śmierci matki. Młody chłopak poznaje zależności, które rządzą kupieckim, mieszczańskim życiem, z czasem poznaje niebywałego, słynnego na całą Hiszpanię wojownika, który na Półwysep Iberyjski przybył z dalekiego, nieznanego nikomu kraju – Zawiszę Czarnego.

Tak naprawdę to mam mieszane uczucia co do tej książki. Zdecydowanie nastawiłam się na sporą dawkę rycerskiego, dworskiego życia, pasjonujących turniejów i walk wojowników oraz, ponad wszystko, bliskie spotkanie literackie z postacią owianą legendą, wielkim bohaterem narodowym, Zawiszą herbu Sulima. Stąd też moje zaskoczenie, gdy czytając książkę Szymona Jędrusiaka, poznaję koleje życia Aarona, żydowskiego chłopaka, którego opiekunem jest zamożny saragoski kupiec Salomon Abnarrabi. Młody mężczyzna jest głównym narratorem powieści, gdzieniegdzie w fabułę wplatane są wydarzenia związane bezpośrednio z Zawiszą. Trochę mnie to zawiodło i do pewnego momentu miałam niedosyt udziału tytułowego bohatera. Na szczęście, wraz z rozwinięciem akcji poznajemy go lepiej.

„Aragonia” to książka z gatunku powieści historycznej z elementami przygodowymi i sensacyjnymi. Jędrusiak opisuje w niej nie tylko średniowieczną rzeczywistość, ale również spiski, knowania, zależności i walki o wpływy. Zgrabnie zarysowane tło dobrze wypada przy odpowiednio prowadzonej fabule i narracji, widać, że autor zna się na tym, co opisuje, nie traci przy tym jednak ze współczesnego tonu i akcja jest opisywana zgrabnie, ciekawie, ze znacznymi zakrętami i zmianami tempa. Również niewiele można zarzucić zarysowanym przez pisarza bohaterom, zwłaszcza tym będącym na pierwszym planie powieści, mają swoje charaktery, pragnienia, słabości. Jednak kolejny raz powrócę do postaci tytułowej (niestety nie głównej) czyli naszego dzielnego rycerza. Liczyłam tutaj na nadanie mu kolorów, powiew życia w postać historyczną, urzeczywistnienie jej i nadanie Zawiszy cech pełnokrwistego człowieka. Tymczasem pozostaje on typowym, podręcznikowym bohaterem, bardziej zachwyca u Sienkiewicza czy nawet u Sapkowskiego niż w powieści, która teoretycznie została mu poświęcona.

Mimo to „Zawisza Czarny. Aragonia” była w stanie mnie wciągnąć i zaintrygować, gdy przebrzmiały echa niewielkiego zawodu z chęcią i ciekawością śledziłam koleje życia Aarona Abnarrabiego, jego relacji w domu bogatego wuja, gdzie nawiązał romans z arabską niewolnicą Ayhe czy kiedy posłuszeństwem i inteligencją wkrada się w łaski swego zamożnego protektora. Jest to również doskonała powieść ukazująca kulisy walki o wpływy, naświetla sprawy i machinacje, które nie są tak oczywiste, których próżno szukać w podręcznikach do historii. Często zapominamy, że za wielkimi bitwami, sławnymi ludźmi stoją gdzieś ukryte w cieniu przeszłości jednostki, których zabiegi i starania mogą wynosić na trony królów lub niszczyć potężne, szlacheckie rody. Autor doskonale zdaje sobie sprawę z tego i znakomicie ukazuje to w swojej książce.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję portalowi Sztukater.pl
135."Zimowy monarcha" Bernard Cornwell

135."Zimowy monarcha" Bernard Cornwell

„Zimowy monarcha”
Bernard Cornwell

Wydawnictwo Otwarte
2017
608 stron



„Merlin powtarzał zawsze, że los jest nieubłagany. Życie to igraszka bogów i próżno szukać sprawiedliwości. Trzeba nauczyć się śmiać, powiedział mi kiedyś, bo inaczej można zapłakać się na śmierć. ”

Po śmierci króla Uthera Brytowie walczą między sobą o władzę, podczas gdy obcy najeźdźcy, Saksonii, łupią i plądrują ich ziemie. Nad tym chaosem próbuje zapanować Artur, syn Uthera z nieprawego łoża, którego marzeniem jest stworzyć zjednoczone królestwo, gdzie panowałoby prawo i miłosierdzie dla tych, których należy otoczyć opieką. Za swe marzenia dzielnemu wojownikowi przyjdzie zapłacić wysoką cenę.

Legenda o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu, pięknej Ginewrze i potężnym czarowniku, Merlinie, to jeden z najpopularniejszych mitów kultury europejskiej, od wczesnego średniowiecza aż po współczesne czasy stanowi niewyczerpane źródło inspiracji dla wielu różnorodnych twórców. Niekiedy historia o wybitnym władcy Brytów jest mocno przekształcana, ubarwiana i modyfikowana. Czasami jest spójna z  powieścią, którą tak dobrze znamy.

Bernard Cornwell w swym cyklu arturiańskim, który rozpoczyna książka „Zimowy monarcha”, również sięga po tę legendę. I tom, dzięki wydawnictwu Otwarte, zyskał nową oprawę i kusi tych, którzy prozy angielskiego pisarza jeszcze nie poznali. Zaliczam się właśnie do tego grona, chociaż uwielbiam książki historyczne.

To, co urzekło mnie w tej publikacji to znakomite wyważenie. Jakby autor z niezwykłą dbałością odmierzył wszystkie, niezbędne składniki, starannie je połączył i zaserwował czytelnikowi lekką, przyjemną lekturę. To mieszanka rzetelnej historii, magii i celtyckich wierzeń oraz znakomitej fabuły.

Głównym narratorem powieści jest Derfel, wychowanek Merlina, który później staje się uznanym wojownikiem Artura. Poznajemy jego wspomnienia, gdy jako stary, bogobojny mnich spisuje dzieje swojego życia i w znacznej części przybliża także koleje losu władcy Dumnoni. Jego bliskie relacje zarówno z Merlinem, Nimue oraz innymi bohaterami legendy bądź historii Anglii ułatwiają nam bezpośredni wgląd w wydarzenia.

Cornwell w imponujący sposób bawi się samym mitem arturiańskim, po części nieco go przekształca, nadaje mu nowy ton, odświeża i ubarwia, by jednocześnie zachować pewną wierność względem dobrze znanej fabuły. Taki zabieg intryguje czytelnika i nie pozwala mu się nudzić. Okazuje się bowiem, że starym, przewidywalnym bohaterom można nadać świeżości. Artur jest tutaj takim, jakim utrwalił się w ogólnej świadomości – pełen marzeń, wzniosłych ideałów, ale nie pozbawionym ambicji dzielnym wojownikiem, Merlin – wielki nieobecny, który pojawia się w nieprzewidzianych momentach czy piękna, inteligentna i przebiegła Ginewra. Przecież tak dobrze ich znamy, jednak w prozie Corwella nabierają nowego, nieznanego wymiaru. Innych, jak na przykład Lancelota czy Morgan, opisuje odmiennie od tego, do czego przywykliśmy.

Autor ukazuje owe mroczne czasy, gdy po śmierci króla Uthera po władzę sięgają inni, panuje chaos, co chwilę wybuchają konflikty, a Saksonii nieustannie zagrażają swoimi najazdami. Stare wierzenia coraz bardziej wypychane są przez chrześcijaństwo, zbliżają się ogromne zmiany, więc w książce dzieje się naprawę sporo, a Cornwell potrafi to wszystko w odpowiedni sposób opowiedzieć i zaintrygować.

Jeśli więc interesujecie się legendą o Królu Arturze i kochacie powieści historyczne, to „Zimowy monarcha” na pewno nie sprawi Wam zawodu. Pięknie odmalowany obraz tamtej epoki, celtyckich wierzeń, kultów i zwyczajów przeniesie Was wprost w wir wydarzeń, walk i intryg, sprawi, że dobrze znane postacie zobaczycie w nowym świetle.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte.
134. Typ Klasyczny #16 "Lalka" Bolesław Prus

134. Typ Klasyczny #16 "Lalka" Bolesław Prus



„Lalka”
Bolesław Prus

Wydawnictwo Bellona
2017
 tom I 478 stron
tom II 525


„Czuł w duszy dziwną pustkę, a na samym jej dnie coś jakby kroplę piekącej goryczy. Żadnych sił, żadnych pragnień, nic, tylko tę kroplę tak małą, że jej niepodobna dojrzeć, a tak gorzką, że cały świat można by nią zatruć.”

„Lalka” Bolesława Prusa to dla jednych archaiczna lektura, której groźny cień kładzie się na szkolnych wspomnieniach, dla innych wybitne, polskie dzieło, do którego powraca się co jakiś czas, by ponownie się nim rozsmakować i nasycić. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy i szczerze przyznam, że zawsze jestem gotowa bronić tej powieści przed jej przeciwnikami i tymi, których ona nudzi.

Jeśli znacie literacką mapę świata, gdzie rozmieszczono najwybitniejsze dzieła danego kraju to wiecie, że na miejscu Polski swe zaszczytne miejsce ma właśnie „Lalka” - nic w tym dziwnego, jest na wskroś przesycona polskim duchem, zarówno zaletami jak i przywarami, przedstawia znakomity obraz ówczesnego społeczeństwa, ale niesie również uniwersalne przesłanie, to wspaniały owoc pracy twórczej człowieka o przenikliwym umyśle i niekwestionowanym talencie pisarskim.

Stanisław Wokulski wraca do Warszawy, wzbogacony o niebagatelną sumę, rozwija swój sklep, prowadzony podczas jego nieobecności przez starego, dobrego przyjaciela, subiekta, Ignacego Rzeckiego. Nowobogacki kupiec pomału wkracza do arystokracji, mając nadzieję na zdobycie ręki panny Izabeli Łęckiej – nieco rozkapryszonej, zapatrzonej w siebie przedstawicielki najbardziej uprzywilejowanej warstwy społecznej.

Pomimo znacznego wątku miłosnego nie można oceniać „Lalki” poprzez pryzmat uczucia głównego bohatera do jego wybranki, powieść zawiera w sobie sporą ilość różnorodnych wątków, tematów i odniesień. Miłość prowadzi Wokulskiego, popycha go do wzbogacenia się, do cierpliwego budowania swojej pozycji i zdobycia chociażby cienia względów panny Izabeli. W pewnym sensie wokół swojej kochanej stwarza sieć zależności, wspólnych znajomych, co może wydawać się nieco niepokojące, ale mając na uwadze to, że tych dwoje dzieli przepaść społeczna – on jest zaledwie kupcem, noszącym piętno człowieka, który ożenił ze starszą kobietą dla jej majątku, ona zaś jest panną z arystokracji, wychowaną wśród zachwytów i zbytku, przyzwyczajoną do życia w luksusie, której rodowe bogactwo stopniało, ale pozostała duma i szlachetne nazwisko – widzimy, że jest to jedyny sposób na zdobycie Łęckiej.

Bolesław Prus stworzył na kartach swej powieści mnóstwo wyjątkowych postaci, każda z nich obdarzona jest własnym charakterem, sposobem mówienia, historią. Żadna natomiast nie jest „płaska”, nijaka, począwszy od osób pierwszoplanowych, po te, które pojawiają się epizodycznie. Tutaj Żyd wysławia się jak Żyd, student mówi i zachowuje się odpowiednio do swej roli, arystokraci i kupcy myślą i działają tak, jak przyjęło się w ich warstwach społecznych. Autor oddaje również nastroje, panujące w ówczesnym społeczeństwie, idee, którymi żyli w tamtej epoce, czasami w zawoalowany sposób, ze względu na cenzurę. nawiązuje do historii i krwawej przeszłości o jakiej niełatwo było zapomnieć.

Dzieło, które ma w sobie elementy romantyzmu i pozytywizmu ma również bohatera, którego trudno przypisać jednoznacznie do któregoś z tych dwóch nurtów. Stanisław Wokulski jest pełen sprzeczności – targają nim silne emocje, dla swej wybranki gotów jest zdobyć majątek, ale też, uważając, by samemu być godnym uwielbianej kobiety dać innym coś od siebie – pomaga wielu ludziom wokół siebie, wyciąga rękę do tych, których los naznaczył nieszczęściem, przy tym jest jednak realistą, doskonale zdaje sobie sprawę, że świat, który go otacza może nie być mu przychylny. Na Izabelę Łęcką patrzy jak na wspaniały obraz, podziwia ją i czci, sam jednak śmieje się ze swej naiwności, zapatrzenia. Do czego go to wszystko doprowadzi? Tego nie jest łaskaw wyjaśnić sam Bolesław Prus, który z zakończenia swej powieści zrobił zwieńczenie charakteru Wokulskiego – czytelnik sam może określić go jako skończonego marzyciela czy awanturniczego pozytywistę. Lub też pozostawić sobie jego historię niedopowiedzianą, osnutą tajemnicą, niezamkniętą.

Często spotykałam się z opinią, że „Pamiętnik starego subiekta” jest nudną, zbędną częścią „Lalki” i stanowczo się z taką tezą nie zgadzam – Ignacy Rzecki, którego zapiski są nam przedstawiane, jest jedną z moich ulubionych postaci. Stary kawaler, zagorzały bonapartysta, weteran wojenny, lojalny przyjaciel Wokulskiego, wspaniale przybliża czytelnikowi nie tylko burzliwą, smutną historię swojego życia, ale też w znacznej mierze przybliża nam postać głównego bohatera, pozwala lepiej go zrozumieć i poznać oraz śledzić jego losy. Relacja Rzeckiego wprowadza również wątek humorystyczny (np. studenci z kamienicy Wokulskiego). Jego zapiski mają w sobie wiele nostalgii, to przedstawiciel pokolenia, które dawno odeszło, z którym polskie społeczeństwo po części straciło ducha romantycznych, bohaterskich porywów.

„Lalka” to absolutne arcydzieło, którego wielowątkowość i przekaz na różnorodnych płaszczyznach nadal potrafią porwać i zachwycić, jeśli zechcecie dostrzec w nim aktualne problemy, wielkość idei człowieka i ich zderzenie z przeciwnościami losu, jej złożoność i niejednoznaczność to gwarantuję Wam, że pokochacie ją trwale i mocno.

Dla tych, którzy zechcą zgłębić atmosferę tamtej epoki polecam „Życie towarzyskie w XIX w.” Agnieszki Lisak.
133. "Ja.Wersja 2.0" Anna Gruszczyńska, Toon de Kock

133. "Ja.Wersja 2.0" Anna Gruszczyńska, Toon de Kock



„Ja. Wersja 2.0”
Anna Gruszczyńska, Toon De Kock


Wydawnictwo SQN
2017

286 stron


„Motywacja jest jak fajerwerki – szybko wybucha i równie szybko gaśnie. (…)
Dyscyplina jest jak piecyk – nagrzewa się powoli, ale i powoli wystudza.”

Jeśli chodzi o książki motywujące czy wszelkiego rodzaju poradniki jak żyć i się rozwijać, to wzbudzają we mnie niezmienną ciekawość i zainteresowanie, ale z drugiej strony podchodzę do nich bardzo sceptycznie. Chętnie więc, lecz bez wielkich nadziei na zmianę siebie, sięgnęłam po książkę od wydawnictwa SQN, „Ja. Wersja 2.0”.

Pierwsze, co się rzuca w oczy to naturalnie wydanie – zdecydowanie skierowane do kobiet, okładka w mocnych, przyciągających uwagę kolorach. Podobnie jest w środku – mamy tutaj sporą dawkę barw, różnorodnych ilustracji, nawiązań do systemu operacyjnego smartfona. Nic dziwnego, autorzy: Anna Gruszczyńska i Toon De Kock w ciekawy sposób porównują w swoim poradniku nasz umysł do  IPhone'a, brzmi to nowocześnie, intrygująco i w pewien sposób pozwala na uporządkowanie spraw, z którymi chcemy sobie poradzić, które musimy udoskonalić. Jest również sporo miejsca na własne notatki, wśród porad znajdziemy też zadania, nawiązujące do rozdziału i omawianego tematu, więc tak naprawdę my również tworzymy tę książkę.

Przekrój zagadnień jest całkiem spory – od relacji międzyludzkich, przez zdobywanie formy czy zarządzanie własnymi finansami aż po rozbudzenie własnej kreatywności. Według mnie taki szeroki wachlarz przeróżnych kwestii sprawia, że poszczególne tematy omawiane są bardzo ogólnikowo, a takie hasła jak „polub siebie” nie robią na mnie żadnego wrażenia, przez to też mój odbiór samej treści książki jest umiarkowanie entuzjastyczny.

Forma jednak bardzo mi odpowiada - ma w sobie dużo pozytywnej energii, koloru, charakteru, wyróżnia się wśród innych, podobnych tematycznie poradników, daje też możliwość ćwiczeń, zapisków i wszelakich notatek. Dzięki temu poświęcamy jej więcej czasu i uwagi, pozwala nam lepiej zrozumieć samych siebie i to, co jest w nas niedoskonałe, co wymaga "aktualizacji".  Cały proces "odświeżenia systemu", jak piszą autorzy, przebiega stopniowo, mamy świetny wgląd w to, co udało nam się do tej pory osiągnąć, jakie poczyniliśmy postępy, ponieważ pod koniec każdego rozdziału mamy informacje o naszym update'cie i, co mnie bardzo urzekło, jest także miejsce na to, by wypisać pozytywną rzecz, która spotkała nas tego dnia.

Podsumowując - duet Anna Gruszczyńska i Toon De Kock wraz z wydawnictwem SQN stworzyli ciekawy poradnik dla młodych kobiet, które pragną być energiczne, przebojowe i mieć zdrowe relacje międzyludzkie.Na pewno jest w stanie zmotywować czy zainspirować do pracy nad samym sobą, swoim otoczeniem czy finansami, chociaż osobiście podchodzę do tego typu publikacji bez złudzeń, że dana książka jest w stanie zmienić moje życie na lepsze. Jednak jest to zdecydowanie tytuł wyróżniający się ciekawym podejściem i formą, nie stwarza wrażenia poważnej, przesiąkniętej surowym tonem publikacji, wręcz przeciwnie - lekki, kolorowy poradnik, który chętnie się przegląda, uzupełnia i do którego można powracać.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu SQN.
Copyright © 2014 love, coffee & books , Blogger